wtorek, 17 lutego 2015

O przewidywaniach na LM i standardach dziennikarskich słów kilka...

Wraca Liga Mistrzów. Wreszcie, bo to trochę nudno się zaczynało robić. Dawno nie było takiej fazy grupowej, gdzie dość trudno jest przewidzieć jest co się wydarzy. Dużo, bardzo dużo pozmieniało się  od fazy grupowej. Poniżej zaprezentuje moje typy w kilku zdaniach.

1) PSG-Chelsea

awans: Chelsea

Chelsea jest naprawdę w gazie, zdecydowanie lideruje w Premier League. Mourinho to specjalista od dwumeczów, nie zdziwię się jeśli w pierwszym meczu Chelsea zagra na 300% i wygra spotkanie żeby drugi mecz 'zabić' i ustawić się całą drużyną na swojej połowie. PSG natomiast nie jest w zbyt wysokiej formie mówiąc delikatnie. Sam Zlatan nie wystarczy na The Blues. Ani Cavani ani Lavezzi ani Lucas obecnie nie zachwycają. I mają Sirugu w bramce, który dla mnie jest bardzo 'elektryczny' i może w najmniej spodziewanym momencie zrobić 'Cabajadę' albo skopiować Mariusza Pawełka. Chelsea ma natomiast Courtois, który jest w stanie sam wygrać Chelsea mecz.

Manchester City- Barcelona

awans: Barcelona

 City to taki zespół, który potrzebuje dużego sukcesu w europie żeby zaczęto go traktować jak europejskiego mocarza. Bo o ile w Anglii to ścisły top, to w Europie na razie nie radzą sobie najlepiej. Ważny dla City będzie powrót Aguero. Bez tego zawodnika nie ma ofensywy w klubie z Manchesteru. City. Ważny też będzie pomysł na grę City wymyślony przez Pellegriniego. Jeśli City będzie chciało grać z Barcą w piłkę, to polegnie z kretesem i przyjmie kilka bramek. City musi zaczekać na FCB na swojej połowie i próbować kontrować. Bo ma do tego zawodników. Ale ważniejsze dla 'Obywateli' będzie czyste konto w pierwszym meczu. Jeśli City będzie zostawiało dużo miejsca przed polem karnym to Hart będzie cały czas pod ostrzałem. A im więcej strzałów w stronę bramki City tym gorzej sobie reprezentant Anglii radzi. Barca natomiast jest chyba w najlepszej formie od kilku lat. Od porażki z Sociedad na samym początku roku, zanotowała 11 kolejnych zwycięstw. Przekonujących trzeba dodać. A grała z nie byle kim bo z Atletico Madryt czy Bilbao. W świetnych wynikach FCB duża jest zasługa będących w wybitnej formie: Busquetsa,Pique oraz Neymara. Nie mówiąc o Messim, który cały czas przesuwa granicę swoich możliwości. Piłkarz z innej galaktyki. Wymazuje wszelkie rekordy, i staje się coraz lepszy. Mówiono że nie umie grać prawą nogą, to od razu 'przyjął wyzwanie' i prawie połowę goli w tym sezonie strzelił właśnie prawą. Mówiono, że nie angażuje się w defensywę- bach, biega po całym boisku, cofając się po piłkę aż pod linię środkową. Odnajduje się wszędzie i na '9' na prawym skrzydle i w pomocy. Również Suarez zaczyna w końcu rozumieć grę Barcy, czego dowodem było niezłe wejście z ławki w meczu z Levante i strzelony cudowny gol( bramka weekendu bezapelacyjnie).

Bayer Leverkusen- Atletico Madryt

awans: Atletico

Tu faworyt może być tylko jeden. Bayer już raczej nigdy nie powtórzy awansu do finału LM, jaki miał miejsce w 2002 r. To obecnie w LM kopciuszek, który musi się martwić co roku a awans z grupy a potem o łatwego rywala w 1/8. Nie mają żadnego argumentu aby postawić się Atleti.   Śmiało można wysoki wynik w dwumeczu. Leverkusen ma tendencję do odpuszczania gry gdy mecz się nie układa. Gdy strzeli im się pierwszą bramkę, Bayer już raczej nie odpowiada. Natomiast Atletico, zrobi wszystko żeby zdobyć w tym roku LM. Nawet kosztem ligi. Strzałem w 10, okazał się transfer Torresa- widać, że powrót do domu mu służy. Jedynym słabym punktem, są bramkarze którzy mnie nie przekonują. Nie są zbyt pewni siebie. Leverkusen może to wykorzystać, bo Kiessling potrafi wykorzystywać błędy bramkarzy jak nikt.

Juventus- Borussia Dortmund

awans: Juventus

Pisałem już w ostatnim tekście. W Futbolu wszystko się bardzo szybko potrafi pozmieniać. Gdyby mecz odbywał się na początku sezonu to trudno byłoby wskazać faworyta. Ale sezon zweryfikował cele klubów. Juventus leje wszystkich w Serie A, zdecydowanie lideruje. Ma Teveza w dobrej dyspozycji, wspaniale schodzącego ze sceny Pirlo, doskonałego Vidala.  A BVB ta karykatura ekipy, która 2 sezony wstecz grała w finale Ligi Mistrzów. I bardziej niż o LM musi drżeć o utrzymanie się w lidze. Bo do tego bardzo daleko.  Gra obronna w zasadzie nie istnieje, Hummels który był przymierzany do Barcelony w obecnej formie to może grać w Lechii  Legii.  Gol który BVB straciło z Augsburgiem jest do teraz hitem internetu. W ataku natomiast wielka improwizacja, bazowana na przebłyskach Reusa i momentach dobrej gry Immobille. Borussia ma wspaniałych zawodników, ale nie ma ekipy. I to zadecyduje o braku awansu. Choć wynik może być na  styku.

Schalke- Real Madryt

awans: Real

Doprawdy nie wiem co musiałoby się wydarzyć, aby Schalke choć zbliżyło się w tym dwumeczu do triumfatora LM. Może powinni zgłosić się do Edynburga do Instytutu Roślin aby sklonować Huntelaara, tak jak sklonowano tam Owcę...  Pojedyncze gwiazdki jak Draxler, Howedes czy Barnetta nie wystarczą. Schalke zmaga się również z brakiem solidnego bramkarza na poziom LM bo Ralf Fährmann( z całym szacunkiem, bo na ligę jest znakomity) niezbyt nadaje się na poziom fazy pucharowej LM. Atutem Schalke w dwumeczu może być pierwszy mecz u siebie. Jeśli uda im się strzelić co najmniej bramkę i zachować czyste konto, to kto wie jak zareaguje Real jak będzie pod ścianą... Może tak jak Atletico w rewanżu z Barcą w Pucharze Króla 2015? Real też ma swoje problemy. Cristiano w ogóle  nie wszedł w 2015 rok, każdy jego występ jest słaby jak na niego. Apogeum była porażka 0-4 z derbach Madrytu z Atletico, gdzie Cristiano w ogóle prawie nie było na murawie. Madryt zmaga się również z urazami, wykluczone są występy Ramosa i Jamesa Rodrigueza czyli tych którzy na pewno by w tym meczu zagrali. Bardzo prawdopodobne że środku obrony wyjdzie para Varane-Pepe lub Varane- Nacho. Środek obrony to będzie zdecydowanie pięta achillesowa i coś co Schalke musi wykorzystać. Ten mecz będzie idealny na przełamanie strzeleckiej niemocy dla Ronaldo. Cristiano czuje już na plecach oddech Messiego, który dogania w ilości bramek w lidze i jak całym sezonie. Asyst już ma więcej.

Szachtar- Bayern

awans: Bayern

Szachtar jest kompletnie nieobliczalny. Jest zdolny zarówno do wielkich, wybitnych spotkań jak i wielkich wtop. Jednakże okoliczności są trochę dziwne. Donbas Arena w Doniecku nie daje się jak na razie do rozgrywania meczów, Szachtar rozgrywa mecze we Lwowie, gdzie oczywiście nie ma takiej atmosfery jaką mieli w Doniecku. Napięta sytuacja polityczna również nie wpływa korzystnie na zespół. Bardzo dużo graczy z klubów ukraińskich w obawie o życie bądź wcielenie do armii ukraińskiej( szczególnie Brazylijczycy, którzy przyjęli ukraińskie obywatelstwo) uciekło z kraju. Szachtar jednak ten problem ominął. Ale w wypowiedziach piłkarzy słychać, że nie skupiają się tylko na piłce ale na tym co się dzieje w polityce. Bo oni teraz niczego nie mogą być pewni. Bayern natomiast dopiero ostatnim 8-0 z HSV wskoczył na właściwe tory. Bo po powrocie do ligowej piłki nie zachwycał. Bayern, jeśli zarygluje środek pola i będzie szybko przemieszczał piłkę do ataku, to może nastrzelać ekipie z Doniecka kilka bramek już w pierwszym meczu i spokojnie zamknąć rywalizację. Co ciekawe media niemieckie prognozują, że Lewandowski może nie wyjść w pierwszym spotkaniu z Szachtarem. Co znów wzmaga głosy o tym, że Guardiola nie lubi '9'.

Arsenal- Monaco

Awans: Arsenal

Monaco chyba jest za mało doświadczoną ekipą, aby poradzić sobie z Kanonierami. W Ligue 1 też idzie tej ekipie w kratkę. Tej ekipie potrzeba jakiegoś triumfu nad gigantem. Zdołali wypożyczyć Stekelenburga i kupić Berbatova, dwóch solidnych piłkarzy obytych na międzynarodowym poziomie. Ale to za mało. Może gdyby grali pierwszy mecz u siebie? Chociaż Arsenal już nie takie rzeczy wyczyniał. Więc nie zdziwiłbym się, gdyby kanonierzy zagrali padakę i Monaco by awansowało. Co interesuje polskich kibiców, to na pewno Wojciech Szczęsny. Wątpię jednak aby wyszedł w pierwszym składzie, konflikt z Wengerem jest nadal zbyt świeży i musi trochę czasu upłynąć aby Szczęsny wrócił do bramki. Ale latem pewnie zmieni klub. Arsenal jest teraz na fali wznoszącej, gra niezłą piłkę. I to mimo wszystko to chyba właśnie klub z Emirates zawita w 1/4 finału.

Basel- Porto

Awans: ?

Jedyna para, gdzie nie sposób wskazać faworyta.  Obydwa kluby na podobnym poziomie, z podobnymi wynikami w tym sezonie. Wynik może pójść w każdą stronę, ja osobiście skłaniam się ku Basel bo już kilka razy zagrali tak że ręce same składały się do oklasków. I to dla mnie właśnie będzie hit 1/8 LM. Nie City- Barca, nie PSG- Chelsea, nie Juve- BVB ale właśnie Basel-Porto bo tu nie będzie kalkulacji.



W drugiej części miałem napisać coś o 'DurczokGate' ale szkoda na to tracić czasu. Ale oczywiście Durczok został już osądzony.  W naszym kraju lubimy skazać i linczować człowieka, jeszcze przed startem śledztwa i wyrokiem skazującym. Jeśli Durczokowi zostało by coś udowodnione, to oczywiście powinien zostać: a) surowo i bezwzględnie ukarany, b) już nigdy nie powinien pracować w żadnych mediach. Bo jego wiarygodność byłaby nadszarpnięta na tyle, że nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek go zatrudnił. Ale wszystko na razie w sferze domysłów. Po za tym co Durczok robi w mieszkaniu to jego prywatna sprawa, i udostępnianie zdjęć z jego sypialni, jego domu jest po prostu słabe. I nijak ma się do 'zarzutów' o molestowanie. WPROST idzie w złą stronę, staje się tabloidem grającym w lidze Super Expressu czy Faktu, czyli w sumie słabo. A właśnie Super Express- ironia losu, że najbardziej oburza się prezes gazety w której pokazywano zdjęcia z pogrzebu Przybylskiej, mimo wyraźnej prośby rodziny o poszanowanie prywatności.

wtorek, 3 lutego 2015

Blog roku 2014.



Muzycznimaniacy! Tak jak w zeszłym roku biorę udział konkursie Onetu na blog roku 2014. Każda pomoc mile widziana! :) I pamiętajcie że dobry uczynek zawsze procentuje ;)

sobota, 31 stycznia 2015

W co gra Widzew?

W Widzewie albo nie mają świadomości w jakiej sytuacji znajduje się klub i jaką ma obecnie opinię albo mają tyle odwagi że nie przejmują konsekwencjami swoich czynów.
   Wczoraj minął termin zgłoszenia stadionu wyznaczony przez PZPN, a Widzewie nadal nihil novi.
   Odpadły obiekty w Piotrkowie( klub chciał sfinansować dopasowanie obiektu do I ligi, ale      rozmowy trwały za długo i władze Piotrkowa powiedziały 'nie), władze Łodzi chciały sfinansować przystosowanie SMS w Łodzi do I ligi, ale Widzew kręci strasznie nosem. Plotka głosi, że miasto chciało to sfinansować ze środków na...budowę stadionu Widzewa. I w ten argument mogę uwierzyć, bo wtedy możliwe że budowa stadionu by się znowu przesunęła. Jednakże w zdrowym układzie na linii miasto-klub powinno być tak, że miasto nie dokłada do niczego co związane z klubem. Klub powinien utrzymywać się sam, a jak tego nie potrafi to niech gra w III czy IV lidze gdzie koszty utrzymania klubu są dużo niższe. Widzew najchętniej grałby w Byczynie, ale na to co zrozumiałe nie zgadza się PZPN. Bo jaki interes miałby w grze Widzewa w takiej dziurze( z całym szacunkiem dla Byczyna)? Żaden. Widzew też by nie wyszedł nawet na '0', bo stadion jest bardzo mały i wpływy z biletów nie byłyby większe od kosztów.  PZPN ma w sobie dużo dobrej woli, chciał przyjechać i zwizytować stadion SMS w Łodzi, ale Widzew nie za bardzo ma chęć grać w tym mieście delegacja PZPN zrezygnowała z przyjazdu. Widzew musi zrozumieć, że są w momencie w którym kręcić nosem nie mogą. Nie dość, że termin zgłoszenia minął wczoraj to sytuacja w tabeli i sytuacja finansowa też wygląda fatalnie. Jak ten impas może się skończyć, tego nie wiadomo. Ale Widzew musi iść na kompromis bo może się skończyć źle. Bo wątpię aby planowali się wycofać z rozgrywek, skoro zatrudnili trenera Stawowego, pojechali na obóz do Turcji, planują transfery. Michał Kulesza, rzecznik Widzewa, nie chce rozmawiać na ten temat, mówi  krótko: 'poinformujemy'. Ciekawe czy będzie jeszcze o czym, bo PZPN w nieskończoność czekać nie będzie.

czwartek, 29 stycznia 2015

Kompletna metamorfoza czyli od Bernabeu do Calderon

Ależ ten futbol jest przewrotny.Gdyby ktoś po meczu z Realem, w którym Barcelona przegrała 1-3 powiedział mi, że Barcelona będzie w 1/2 Pucharu Króla( grając na dobrym poziomie!) a nie będzie tam ani Realu ani Atletico to bym mu chyba delikatnie zwrócił uwagę że jest niespełna rozumu. Ale futbol ma już to do siebie, że wszystko potrafi się zmienić w ciągu kilku tygodni. Ileż to było takich sytuacji, że zespół który miał szansę na mistrzostwo, puchar kraju i puchar europy w kilka dni przegrywał wszystko( vide Benfica sezon czy dwa temu która 2 razy straciła decydujące bramki w lidze i w LE już w doliczonym czasie gry).
 Barcelona po meczu w Madrycie w którym zagrała bardzo przeciętnie, grała coraz gorzej( wyjątkami 3-1 z PSG i 1-0 z Valencią). A kulminacją słabej gry był mecz z Realem Sociedad 4 stycznia przegrany przez Barcę 0-1. I ten wynik to najniższy wymiar kary. Oczywiście po tej 'wpadce' od razu odezwały się gazety które zaczęły wyciągać konflikty z szatni, ultimatum Leo itd. I kiedy wydawało się, że Enrique zostanie zwolniony, nagle wszystko się zazębiło. Pojęcia nie mam co się stało po tym nieszczęsnym Sociedad, ale Barcelona zaczęła nagle grać tak jak powinna. Nie dowiemy się raczej  czy to pogodzenie się Messiego z Enrique, czy Enrique nagle zrozumiał że nie zawsze rotacje są okej czy to ktoś z tylnego fotela steruje zespołem. A może to była zaplanowana zwyżka formy? Meczami z Elche( 4 mecze w krótkim odstępie, bilans 18-0) i Atletico( 3 mecze, trzy przekonujące wygrane) Barcelona pokazała, że z nią nadal się musi liczyć każdy. Szczególnie meczami z Atleti Barca mi zaimponowała. Drużyna Enrique ma dużą łatwość dostosowywania się do gry rywala, czego nie potrafiły drużyny Taty Martino czy Tito. Barcelona nie gra już na siłę środkiem, szuka różnych rozwiązań. Dość powiedzieć, że we wczorajszym meczu z Atleti strzeliła gola(!) po szybkim kontrataku(!!) i po rzucie rożnym(!!!). Kilka miesięcy wcześniej byłoby to kompletnie niemożliwe. Moim zdaniem kluczem było dojście w końcu do formy Busquetsa i kapitalna gra el tridente M-N-S. Busquets w końcu przypomniał sobie swoją grę za najlepszych lat i znowu ma wiele, ważnych odbiorów i jest skałą nie do przejścia na środku. Suarez może i ma jeszcze kłopoty z przyjęciem piłki, marnuje dużo okazji, ale ma to 'magiczne dotknięcie' które pozwala mu asystować tak jak wczoraj przy golu Neymara na 1-1. Właśnie, Neymar. Rany koguta, ależ on złapał dyspozycję. Szybki, zwinny, nieprzewidywalny. Przestał się 'rzucać' po każdym kontakcie. Nabrał masy mięśniowej, dorósł i teraz to on potrafi przestawić rywala. Strzela, podaje, asystuje. Lider pełną gębą. Za 2-3 lata złota piłka dla Neymara jak najbardziej w zasięgu. On nie stoi w miejscu, cały czas się rozwija. A Messi? Od mundialu był w dobrej dyspozycji, ale teraz jest w topowej formie. To on z Neymarem trzymają atak FCB w ryzach. Messi zaczął się cieszyć grą, bierze na siebie ciężar rozgrywania piłki, znów jest wszędzie sprawiając cały czas kłopoty defensywie rywali. Najlepiej ujął to wczoraj Diego Simeone:  "Sam Leo Messi jest bardziej niebezpieczny niż trio Cristiano Ronado - Karim Benzema - Gareth Bale". Fajną sprawą jest również, jego chemia w kontaktach z Neymarem i Suarezem. Rozumieją się bez słów i każdy z nich idealnie przewiduje następny krok jaki wykona kolega z drużyny. Cieszy również ogarnięcie się Alvesa, który zaprzestał wrzutek do 'nikogo' w polu karnym i zaczyna grać na miarę najlepszego prawego obrońcy świata, jakim był przez długi czas. Cichym bohaterem sezonu na razie jest Alba, który haruje za dwóch, i jest dosłownie wszędzie. Jego wczorajsze włączenie się do akcji przy golu na 3-2 przebija pendolino w każdym aspekcie. 10-15 sekund? tyle mu zajęło przemieszczenie się z jednego pola karnego do drugiego. Jeszcze słówko o Ter Stegenie. On powinien być pierwszym bramkarzem. Z całym szacunkiem do Bravo, który niemal Niemcowi nie ustępuje, ale detale mogą ważne w najważniejszych meczach. Te detale są po stronie Niemca. Chodzi mi o grę nogami i grę na przedpolu.  Ter Stegen gra nogami obecnie najlepiej na świecie, każde zaczęcie gry od bramki jest zagrożeniem dla rywali. Wczoraj mógł zaliczyć kapitalną asystę, ale Stevie Wonder, ślepiec z gwizdkiem, sędzia odgwizdał spalonego którego nie było. Tak samo wyjścia do piłki, Ter Stegen nie kalkuluje tylko rusza na futbolówkę nie patrząc na okoliczności. To bardzo cenne u bramkarzy.  Sędziowanie w ogóle w tym sezonie( a raczej szczególnie w tym sezonie) w La Liga jest skandaliczne. Nie ma meczu bez błędu sędziego. Wczoraj była kumulacja wszystkiego co złe u sędziów. Najpierw przyzwolenie na brutalną grę Atletico, potem najpierw niesłusznie odgwizdany karny a następnie nie podyktowany słuszny karny. W II połowie brak czerwonej kartki dla Ardy Turana za rzut butem i pozwalanie na polowanie piszczele szczególnie Messiego i Neymara. Sędziowie spieprzyli wszystko, co można było. Na koniec słówko o tym co prezentowali wczoraj gracze Atleti. Spotkałem bardzo fajne określenie na temat tego co robi Simeone w Madrycie: Simeone jak Frankenstein - wyhodował potwora i stracił nad nim kontrolę. Coś w tym jest. Atletico po utracie gola na 1-1 przestało myśleć o awansie, zajmując się przeszkadzaniem i polowaniem na kontuzje rywali. Jak że mi to przypominało Gran Derbi za czasów Mourinho w Realu. Całe szczęście, że nikt nie doznał kontuzji wczoraj. Atleti musi zrozumieć, że futbol to nie tylko zwycięstwa. Trzeba umieć przegrywać, i okazywać szacunek rywalowi. Atletico nie potrafi na razie ani jednego ani drugiego. Przed Simeone znów dużo pracy, tym razem w kwestii mentalnej.

 Barcelona mam nadzieję, wkroczyła na ścieżkę zwycięstw. Nastroje w Katalonii trochę uspokojone, przynajmniej do dwumeczu z Manchesterem City. Jeśli FCB potwierdzi w tym dwumeczu że jest zdolna do naprawdę wielkich meczów, to w tym sezonie może zdarzyć się wszystko łącznie z potrójną koroną, w co głęboko wierzę.
             




czwartek, 15 stycznia 2015

O gali mistrzów sportu i klubach w których nic nie jest normalne słów kilka...

Za nami gala mistrzów sportu 2015. Tym razem wyjątkowo bez triumfu Justyny Kowalczyk. I bardzo dobrze. Bo wybranie Justyny( do której mam ogromny szacunek) byłoby dużą krzywdą zarówno dla Kamila Stocha( zwycięzca PŚ, 2-krotny mistrz olimpijski), dla Wlazłego( Mistrz Świata, MVP MŚ) a a nawet dla Bródki czy naszych kolarzy. Osobiście wybierałbym między Stochem a Wlazłym, podobnie jak było na gali. Ostatecznie wybrano Stocha co cieszy bo może to choć na chwilę uciszy hejterów skoków narciarskich, którzy uważają tę dyscyplinę za niepoważną i marginalną. Wlazły również zasłużył na triumf, ale zdecydowały detale, m.in trudność drogi do wywalczenia medalu.
  Niektórych dziwi dopiero 9 miejsce Lewandowskiego. Ale to miejsce adekwatne do tego co prezentował w zeszłym roku. Lewy został królem strzelców Bundesligi, ale rywali do tytułu za dużo nie miał.  W Lidze mistrzów dużo poniżej oczekiwań i odpadnięcie już w 1/4. W Pucharze Niemiec oklep od Bayernu w finale, aczkolwiek BVB dzielnie trzymała się aż do dogrywki. A po przenosinach do Bayernu, nie jest już tym samym typem piłkarza co w Dortmundzie. Moim zdaniem to właśnie kluby typu BVB będą idealne dla Roberta, bo to piłkarz pod którego musi być ustawiona cała gra. Jeśli ma grać dla drużyny, znika i traci dużo ze swoich umiejętności. Więc raczej trzeba być gotowym na to, że będzie tłem dla pozostałych. Ale jego rola w Bayernie będzie ważna. A wracając do gali, TVP nie ma zbyt dobrych konferansjerów do prowadzenia imprez. Kurzajewski to nieśmieszna pomyłka, która za dużo chyba podpatruje Karola Strasburgera i próbuje być śmieszny na siłę, a Babiarz to jednak nadaje się do studia przed zawodami a nie do prowadzenia imprez. Nie ten rodzaj energii itd. Kamil Stoch wyszedł na scenę i w chwilę pokazał prowadzącym co to znaczy poczucie humoru na poziomie.

  Zmieniając temat. Barcelona ku zdziwieniu wielu, zdołała pokonać Atletico. Tym razem maszyna losująca Luis Enrique trafił ze składem i Barcelona zagrała w takim składzie jakim powinna grać od początku. Tylko ten Mascherano na stoperze... Dobrze, że Atletico było zajęte polowaniem na piszczele graczy FCB  a nie grą, bo na pewno po którymś z kolei rzucie rożnym któryś z graczy Atleti przeskoczyłby argentyńskiego krasnala i strzelił bramkę.  Jeśli to Luis Enrique  zmotywował zawodników przed meczem, to duży szacunek bo tak dobrze grającej i biegającej MĄDRZE po całym boisku Barcy to dawno nie widziałem, chyba od 4-0 z Milanem.  Pytanie tylko czy Enrique ma w ogóle jeszcze jeszcze władzę nad szatnią, czy utracił ją próbując dotrwać do końca sezonu z jak najlepszymi wynikami. Bo to, że utracił autorytet( a kiedykolwiek w ogóle go miał w FCB?) to nie podlega dyskusji. A w ogóle to powtarza się sytuacja z Romy. Tam też szybko chciał wprowadzić swoje rządy, i pokłócił się z największą gwiazdą( w Romie z Tottim a w Barcelonie z Messim) wylatując z hukiem po niedługim czasie. Do Enrique musi dotrzeć, że i klub i kibice w konflikcie trener- największa gwiazda nigdy nie staną po stronie trenera. Za równo Totti i Messi w swoich klubach są ponad wszystkimi, są 'nietykalni'. Klub nigdy sam z siebie ich nie zwolni, bo kibice by ich zlinczowali, a to oni są gwarantem pełnego stadionu i wpływu z biletu. Bartomeu jest nieudacznikiem i nie ma pojęcia o futbolu, ale nie jest niespełna rozumu. Będzie chciał aż do letnich wyborów zostać na stanowisku, i 'wycisnąć z tego jak najwięcej'. Sprzedaż Leo, o czym się mówiło to byłby natychmiastowy koniec jego urzędu. A co do Leo, to on jest w takiej sytuacji w jakiej był Guardiola: sam sobie musi być sterem, okrętem i rzecznikiem bo ani klub ani trener ani koledzy( nieśmiałe bronienie Leo przez Xaviego w co którymś wywiadzie to za mało) nie dają mu wsparcia. Guardiola też go nie miał, i w końcu miał psychicznie wszystkiego dość, więc zdecydował się na odejście. Czy Leo zrobi tak samo? Trudno powiedzieć, mało klubów będzie stać na jego transfer. Ale jeśli Barca zaliczy kolejny sezon bez trofeów a wybory pójdą w złą stronę, to Leo może stracić cierpliwość jak Guardiola, i odejść tam gdzie będzie chroniony z każdej strony. Pierwsze oznaki tracenia cierpliwości było już widać w wywiadach po meczu z Atletico, gdzie Leo kolejny raz musiał sam prostować wszystkie bzdurne plotki o przejściu do Chelsea czy Manchesteru City.  Atletico natomiast zagrało najbardziej chamski, prymitywny futbol jaki ostatnio widziałem. To są właśnie ekipy Simeone, kiedy nie idzie zaczyna się jatka i brutalna gra. Za ten faul na Neymarze to piłkarz Atletico nie dość że powinien zarobić czerwoną kartkę to jeszcze kilku tygodniową dyskwalifikację. A wszystkich przebił Juanfran, który wszedł na poziom skretynienia i zidiocenia Arbeloi.  Takie mecze po prostu nie przystoją Mistrzom Hiszpanii. Dziś rewanż z Realem Madryt ( 2-0 dla Atletico w pierwszym meczu) i kości pewnie znów bedą trzeszczeć.

Jeszcze słówko o Koronie. To jest patologia, żeby klub żebrał w kasie miasta o kasę na bieżące funkcjonowanie ekipy. Nie stać cię na ekstraklasę, bo nie potrafisz/nie chce ci się znaleźć sponsora, to spadaj do niższej ligi, gdzie wymagania są niższe albo przestań bawić się w posiadanie klub piłkarskiego. Nigdzie w poważnej lidze na świecie nie ma sytuacji, aby miasto utrzymywało klub.

środa, 7 stycznia 2015

Muzyka na świecie w 2014- podsumowanie.

Jako, że mamy już 2015, pora podsumować single i płyty na świecie. Rok 2014 nie był wcale, aż taki zły w porównaniu z 2013. W przeciwieństwie do 2014 w Polsce  pojawiło się kilku nowych, świetnych muzyków. Ale do rzeczy. 


TOP 5 Singli 2014: 

5. Ed Sheeran- ' I See Fire'. Ed Sheeran, to taki typowy 'chłopak z sąsiedztwa'. I jego muzyka jest taka sama jak on. 'I See Fire' to bardzo fajny motyw na gitarze akustycznej, który zostaje w pamięci. Idealnie wkomponowuje się w klimat Hobbita. Ten utwór zapewni mu popularność do końca życia. Plus dla Edda również za barwę głosu, która jest idealna do takich kompozycji. 

4. Coldplay- 'O'.  Jakoś nigdy nie byłem przekonany do Coldplay. Nie jestem przekonany nadal, i cały czas śmiać mi się chce gdy ktoś mówi że to zespół rockowy. Ale kompozycja 'O' jest śliczna. Piękny motyw na fortepianie, z dobrym motywem wokalu w tle. Można odpłynąć przy tym utworze, ale do statusu przebojów jak 'Viva la vida' czy ' Paradise' to temu utworowi daleko. 

3. AC/DC- 'Play Ball'. AC/DC jest w najwyższej formie, singiel który poziomem sięga do największych dokonań i hitów zespołu. Kawał dobrego rocka, zespoły, które nadal grają i są podobne stażem do AC/DC powinni brać z zespołu przykład. 


2. Fink -'Shakespeare'. Moje odkrycie 2014. Singiel 'Shakespeare' to przejmujący motyw na akustyku. Utwór opowiada o wrażeniach z przeczytania 'Romeo i Julia' Szekspira. Fajny tekst, ubrany w bardzo dobrą muzykę, i świetną interpretację. Fink może na stałe wejść do ekstraklasy najnowszą płytą 'Hard Believer', z której ten utwór pochodzi. 



1. Indila- 'Dernière danse'. Ależ ta dziewczyna narobiła zamieszania swoim debiutem. Mimo iż jest Francuzką, to w jej muzyce i sposobie śpiewania słychać wyraźnie akcenty arabskie ( ma korzenie algiersko-kambodżańsko-egipskie). Singiel ten jest bardzo klimatycznym utworem, utrzymanym w stylu klasycznym. Jeśli Francuzi zdecydowali by się wysłać Indilę na Eurowizję, to Indila nie miałaby sobie tam równych. Śliczne, nostalgiczne klimaty. Pop na światowym poziomie z kapitalnymi wpadającymi w ucho melodiami. 


TOP 4 płyt 2014

4.  Indila- 'Mini World'. Magiczna płyta, zdecydowanie. Gdyby wszystkie popowe wydawnictwa były takie jak ta płyta, to może Eurowizja byłaby traktowana dużo poważniej. Oprócz kapitalnego głosu i interpretacji Indili, osobne brawa dla kompozytorów utworów z płyty. Doskonałe aranżacje. Czekam z niecierpliwością, jak dalej się rozwinie droga muzyczna tej sympatycznej Francuzki. Między magią i nostalgią a kiczem jest cienka granica. 

3. Eric Clapton- 'The Breeze: An Appreciation Of JJ Cale'.  Płyta w hołdzie  J.J Cale'a- byłego współpracownika Claptona. Za co się Eric nie bierze, wszystko jest na poziomie co najmniej solidnym. 51 minut blues-rocka na poziomie osiągalnym dla małej rzeszy muzyków. 

2. AC/DC - 'Rock or Bust'. AC/DC  jest w życiowej formie. Kiedy wracali w 2008 r., myślałem że to będzie odcinanie kuponów od sławy, a oni wydają kolejne płyty. Każda lepsza od poprzedniej. Takie zespoły jak AD/DC czy Black Sabbath pokazują że Hard Rock w starym wydaniu nadal ma rację bytu. Niech polskie zespoły rockowe o uznanym stażu( Dżem, Perfect itd.) biorą z AC/DC przykład bo trochę stoją w miejscu. 

1. Pink Floyd- 'The Endless River'. Płyta roku, i jedna z lepszych o ile nie najlepsza płyta Pink Floyd. Tą płytą zespół pokazał, jak pięknie, przystępnie można pokazać i zagrać muzykę ambientową. Pink Floyd na płycie pokazali że instrumentalnie należą do ścisłego topu. Nie trzeba wcale wzniosłych i patetycznych tekstów, wystarcza ich gra i pasja do tego co robią. Gilmour to obok Marka Knopflera absolutny nr 1 wśród gitarzystów a Wright mimo iż zmarł w 2008 to duchem jest obecny przy słuchaniu tego działa. Absolutna maestria. Płyta którą trzeba mieć w bibliotece. W ramach ciekawostki można dodać, że w Talkin' Hawkin' można usłyszeć głos brytyjskiego fizyka Stephena Hawkinga. 

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Polska Muzyka w 2014- podsumowanie.

Jest koniec roku, to i pora na podsumowanie 2014 r. w muzyce. Cóż, rok nie przyniósł jakieś ogromnej rewolucji, wciąż najwięcej do powiedzenia mieli ci, którzy na scenie istnieją od wielu lat.  Debiutów, które wytrzymają więcej niż jeden sezon było mało. Ale i tak rok był lepszy niż średni 2013. Ale do rzeczy.

 TOP 5 Singli roku w Polsce  

05. Luxtorpeda- 'Mambałaga'. Chciałem napisać, że to pierwszoligowe gwiazdy, ale takie określenie byłoby raczej dla nich nieodpowiednie. To są muzycy i ludzie, z których powinno się brak przykład, nie tylko w sferze muzycznej. Każda kolejna płyta Luxtorpedy jest coraz lepsza, oni cały czas podnoszą swój poziom. Muzycznie są coraz bliżej ideału. Teksty piszą najlepiej w kraju, przynajmniej w kręgu rockowo-metalowym. Sformułowanie 'Mambałaga' może na stałe wejść do słownika. 

04. Mrozu- 'Jak nie my to kto'. Gdyby ktoś jeszcze w zeszłym roku powiedział mi, że jakaś piosenka artysty który wcześniej tworzył takie potworki jak 'Miliony Monet' wywoła na mnie wrażenie, to bym go wysłał do psychiatry. Ale jak się okazało, Mrozu jeśli ma świetnych muzyków i wokalistów obok siebie, to potrafi zrobić coś świetnego. Nie oszukujmy się, to Tomson z Afromental( a raczej jego fenomenalny wokal) sprawił, że piosenka jest hitem. Widać, wyraźnie jakim gatunkiem( jazz, pop-jazz) inspiruje się lider Afromental. Utwór jest niebywale klimatyczny, tekstowo również bardzo w porządku. Nie trąci banałem.  

03.  Afromental- 'Mental House'. Co za moc! To samo co przy Luxtorpedzie. Każda płyta jest lepsza od poprzedniej. Ich muzyka staje się coraz bardziej 'Amerykańska' w pozytywnym sensie. Gdyby ktoś, kto nie zna zespołu usłyszał 'Mental House', bez wahania stwierdziłby, że oni muszą być zza oceanu. Utwór ten i cała płyta chyba raz na zawsze uwolni chłopaków od zarzutów, o zbytnie podobieństwo do Korn czy Limp Bizkit. Afromental brzmi niepodrabialnie. Oprócz kapitalnego wokalu Tomsona, o którym pisałem wyżej to muszę pochwalić pozostałych muzyków zespołu, bo utwory są dopracowane do perfekcji, słychać w nich że każdy z członków zespołu jest wykształconym muzykiem, który czuje ostre brzmienia. 

02. Nowe pokolenie 14/44- 'Dziś idę walczyć - Mamo!' Hip-Hop nie jest muzyką, którą uwielbiam, i raczej się to nigdy nie zmieni. Ale do Adama Ostrowskiego(O.S.T.R.) zawsze miałem jakiś tam szacunek, w końcu człowiek z moich okolic. Kiedy kumpel puścił mi link do utworu na YT, mówiąc że warto, byłem sceptyczny. Ale przesłuchałem. A potem kolejny raz, i kolejny, i kolejny... Bardzo dobrze, że ktoś zdecydował się napisać muzykę do wierszy powstańców. Wiedza historyczna najmłodszej części społeczeństwa jest skandalicznie niska. Może poprzez muzykę zainteresują się historią, i poznają historię ludzi którzy przelali krew za naszą wolność. Bo szkoły tego nie robią.

01. Jacek Stęszewski- 'Dziewczyna z księżyca'. Na osobę Stęszewskiego wpadłem przy okazji poznawania zespołu Koniec Świata. I miałem go za osobę, która lepiej sobie radzi w takiej właśnie mniej poważnej formule(  nie mówię, że Koniec Świata nie miał poważnych utworów, ale jednak w repertuarze zespołu przeważały utwory które zrobiłyby furorę na nie jednym weselu- takie 'Liubliu' na przykład). Dlatego solowa płyta Jacka mnie zaskoczyła. Wziął się za na prawdę poważne tematy. 'Dziewczyna z księżyca', która promuje płytę 'Księżycówka' odbiega znacznie stylistycznie od twórczości zespołu. Utwór pozostaje w klimatach poezji śpiewanej. I Stęszewski nie ma problemu aby odnaleźć się w tym klimacie. Jest bardzo autentyczny, przejmujący, wznosi się na wyżyny swoich nieprzeciętnych zdolności interpretacyjnych i wokalnych. Kompozycja raczej nie zrobi szumu w mainstreamie, ale na przykład 'Trójka' uwielbia takie utwory. Niektórzy porównują utwór jak i w ogóle całą płytę do dokonań Starego Dobrego Małżeństwa. Kompletnie się nie zgadzam. Nie porównujmy celnych tekstów i dobrze napisanych kompozycji na 'Księżycówce  , do fatalnych, nietrafionych, ckliwych i mających energię Wojciecha Manna utworów które mają wyciskać łzy z oczu wrażliwych nastolatek. Utwór, i solowy debiut roku zarazem. Porównania do Kaczmarskiego, wcale nie są na wyrost. 

TOP 4 płyt w Polsce: 

04. Happysad- 'Jakby nie było jutra'. Nowa płyta Happysadu była dla mnie wielkim zaskoczeniem, jak chyba dla wszystkich. Owszem zespół romansował z elektroniką już na 'Ciepło-Zimno', ale chyba nikt nie przypuszczał że zespół tak diametralnie zerwie ze starą stylistyką. Na płycie jest więcej elektronicznych brzmień niż rocka, ale zmiany wyszły w sumie in plus. Po prosto nie chcieli być już postrzegani jako ładni chłopcy, grający proste, ładne kompozycje w sam raz do grania przy ognisku, chcieli zrobić coś poważniejszego. I chwała im za to, bo wyszła im dobra, ale trudna w odbiorze płyta. Chcąc- nie chcąc zmienili fanów na trochę starszych i dojrzalszych słuchaczy. 

03. Afromental- 'Mental House'. Praktycznie mogę przekopiować tekst, z opisu singla który jest wyżej. Każda kolejna płyta chłopaków, jest coraz lepsza. Kawał rockowej energii, zagranej na najwyższym światowym poziomie.  Brzmią niepodrabialnie, ich muzyki nie da się pomylić z żadną inną. Gdyby tylko chcieli, już zrobiliby furorę za granicą. I wcale nie trzeba śpiewać po polsku jak się okazuje.  

02.  Behemoth- ' The Satanist'. Tak wiem, są nielubiani, oburzają 99.9% polaków. Można ich nie lubić, ich teksty mogą szokować. Ale trzeba im oddać, gdziekolwiek by nie zagrali poza Polską i Rosją są wychwalani pod niebiosa bardzo chwaleni. Krytycy muzyczni, zajmujący się muzyką metalową zgodnie mówią o jednej z płyt roku. Płyta robi furorę, szczególnie na koncertach. Ale z tego co spojrzałem na teksty, robi się odrobinę monotematycznie( anty-katolicyzm itd.) . Ale tak chyba miało być, ta tematyka przewija się od pierwszej płyty. Osobną sprawą jest postawa samego Darskiego. Który mimo całej otoczki wokół zespołu w naszym kraju darzy szacunkiem tych, którzy pikietują i protestują przed każdym koncertem zespołu. Zespół gra, ludzie pikietują. Jak to Darski stwierdził 'żyje z tymi ludźmi w symbiozie'. Nie wchodzą  sobie w drogę.    Podchodzi z dystansem do sprawy, czego życzę również tym którzy cały czas robią im pod górkę.

01. Luxtorpeda- 'A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki'. Nie miałem wątpliwości, to musiało być wydawnictwo roku. Muzycznie i tekstowo bardzo blisko ideału. Ich koncerty to taka dawka energii że ja wysiadam.  Litza też sprawia wrażenie bardzo ogarniętego i mądrego człowieka. Tak, to jest zespół którego płytę zawsze można kupować w 'ciemno' bo wiadomym będzie, że poziom będzie utrzymany. 'Mambałaga', 'J. U. Z. U. T. N. U. K. U'. i 'J'eu les poids' to najlepsze utwory z płyty.