Długie 5 lat kazał nam Sebastian Riedel wraz z Cree czekać na nową płytę. Przez cały ten czas pracowali nad płytą, i spodziewałem się pioronującego efektu. Niestety, płyta jest ciekawa i dobra tylko dla wiernych fanów Cree. Jest poprostu nudna, kompozycje nie były w stanie zainteresować mnie na dłużej niż jedno przesłuchanie. Płyta jest idealna do grania w tle przy jakimś posiłku w knajpie, a chyba nie o to Sebastianowi chodziło. Godną polecenia kompozycją jest tylko " Po spowiedzi". Wspaniały, akustyczny utwór, z przesłaniem. Reszta kompozycji irytuje, widać że płytę Cree zrobiło nie dla fanów, a dla siebie . Co dało efekt nudy i irytacji .
Podsumowując, płyta polecam tylko dla fanatyków Cree. Osoba, która przygodę z Cree zaczęła by od tej płyty, od razu by się zniechęciła do zgłębiania dalszej dyskografii. "Diabli Nadali" to chyba najgorsza z dotychczas wydanych przez Riedla płyt. Nie słychać tego luzu, tego bluesa, co na poprzednich płytach.
Końcowa ocena : 3.5/10
i na koniec EZU Cz.7 , dziś pora na... Jamesa Blunta, wokół którego(niesłusznie!) krąży stereotyp, jakoby tworzył muzykę typowo dla kobiet.
James Urodził się 38 lat temu w Wielkiej Brytanii. Mało kto wie że był... oficerem armii Brytyjskiej, i stacjonował w Kosowie.
Blunt zadebiutował świetną płytą Back to Bedlam(5 mln sprzedanych kopii!!!), a pierwszy singiel z płyty " You're Beatiful" niemal od razu stał się jego największym hitem.
James jest multiinstrumentalistą, gra na pianinie, gitarze, marimbie, melotronie i organach. Kolejne płyty były bardziej skierowane ku alternatywie, dlatego w radiu pojawiają się głównie kawałki z tej pierwszej płyty właśnie. James Blunt sam określa swoją muzykę, jako mieszankę rocka z elementami soulu, co przypomina mu wczesnego Eltona Johna. James wystąpił 2 razy w polsce ( w 2009 wypełnił po brzegi Salę Kongresową w Warszawie, a w 2011 roku wystąpił na Life Festiwal Oświęcim, gdzie pozwolił się na dość głupi żart na temat Polski, za co potem oberwało mu się od polskich fanów :P) . Co do tego stereotypu, który opisałem na początku. To jest bzdura, James jest młodym, zdolnym artystą, nie jest obciachem słuchać jego twórczości.
piątek, 15 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
Powrót po nieobecności.
Hej wszystkim czytającym. Przepraszam za długą, nawet bardzo długą nieobecność, ale kompletnie nie miałem czasu aby dodać wpis :P. Muzycznie u mnie bez zmian, do mojej bogatej biblioteki, przebojem wdarł się zespół Skunk Anansie, z charyzmatyczną Deborah Anne Dyer na wokalu. Bardzo mi przypadła do gustu barwa jej głosu :P.
Pierwszy wpis na poważnie(recenzja+EZU) jutro :P.
Pierwszy wpis na poważnie(recenzja+EZU) jutro :P.
środa, 16 maja 2012
9-16.05.12 & EZU CZ.6
Witajcie! Maj jest świetny pod względem muzycznym dla mnie, dużo odkryć muzycznych ;). Ale co najważniejsze : wreszcie złapałem fazę na Beatlesów. Trochę to trwało, lecz teraz jestem do nich przekonany, i raczej będą odgrywali dużą rolę w moim muzycznym życiu. Po za Beatlesami dużo T.Love, Dżemu i Happysadu(kapitalny, genialny koncert podczas juwenaliów, chłopaki chyba sami nie spodziewali się takiego przyjęcia... :D). Odkryciem muzycznym Maja jest jak narazie Paolo Nutini, 24-letni Szkot, grający rocka, folk-rocka w stylu Jamesa Blunta czy Jasona Mraza. Jest jak narazie pod jego dużym wrażeniem. Publikując na Facebooku jeden z jego utworów, opatrzyłem link słowami "Gdzieś ty chłopaku był, jak cię nie było". Mam nadzieję że ta fascynacja nie minie z wiekiem ;) .
i na koniec EZU Cz.6 . Dziś pora na.... Evę Cassidy, największą ironię losu lat 90...
Eva urodziła się 2 lutego 1963 r. w Oxon Hill w USA. Od najmłodszych lat kochała muzykę i zajmowała się nią. W wieku lat 9 dostała pierwszą gitarą , i zaczęła wraz z rodzeństwem występować na spotkaniach rodzinnych. W wieku kilkunastu lat nie zdawała sobie sprawy jaki talent posiada, i raczej nie myślała o tym by zostać piosenkarką. Aczkolwiek okazyjnie śpiewała z szkolnym zespołem, i zbierała świetne recenzje.
i na koniec EZU Cz.6 . Dziś pora na.... Evę Cassidy, największą ironię losu lat 90...
Eva urodziła się 2 lutego 1963 r. w Oxon Hill w USA. Od najmłodszych lat kochała muzykę i zajmowała się nią. W wieku lat 9 dostała pierwszą gitarą , i zaczęła wraz z rodzeństwem występować na spotkaniach rodzinnych. W wieku kilkunastu lat nie zdawała sobie sprawy jaki talent posiada, i raczej nie myślała o tym by zostać piosenkarką. Aczkolwiek okazyjnie śpiewała z szkolnym zespołem, i zbierała świetne recenzje.
Podczas lata 1983 Eva Cassidy śpiewała akompaniując , sobie na gitarze w Wild World Theme Park . W tym czasie współpracowała ze swoim bratem Danem i razem opracowali wiele z repertuaru, który Cassidy wykorzystywała w swojej późniejszej karierze piosenkarskiej.
W latach 80 Eva Cassidy współpracowała z kilkoma zespołami między innymi soulowym zespołem The Honeybees i zespołem Characters Without Names. Cassidy była współautorką wielu utworów wraz z innymi członkami tych zespołów, a były one nagrywane w różnych domowych studiach nagraniowych.
Po zakończeniu szkoły Eva Cassidy, przez pewien czas studiowała sztuki piękne, lecz rozczarowana zaczęła... pracować w szkółce ogrodniczej i przy produkcji mebli w miejscowości Annapolis.
W 1986, wieloletni przyjaciel przekonał Cassidy do nagrania partii wokalnych dla jego pop -rockowej grupy. (utwory z tej sesji nagraniowej zostały wydane dopiero w 2002). W studiu poznała basistę i producenta dźwięku Chrisa Biondo, który zachęcił ją do zajęcia się śpiewaniem i pomógł jej znaleźć pracę w chórkach różnych wykonawców. W 1990 Biondo udało się przekonać Cassidy, by utworzyć kwintet Eva Cassidy Band i zespół ten zaczął występy w okolicach Waszyngtonu. Mimo problemów Evy Cassidy z występami przed publicznością zespół ten zaczął zdobywać w okolicy coraz szerszą grupę fanów.
Nagrania albumów[edytuj]
W 1992 Biondo przedstawił nagrania demo Evy Cassidy znanemu wokaliście jazzowemu i bluesowemu Chuckowi Brownowi. W wyniku tego powstało pierwsze komercyjne nagranie tej piosenkarki, wspólny album pt. The Other Side, na którym Cassidy wykonywała standardy takie jak "Fever", "God Bless the Child" (Bille Holiday), a także wybitną interpretację utworu "Somewhere Over the Rainbow".
Od tego czasu Cassidy zaczęły interesować się różne wytwórnie płytowe, lecz wymagało to zawężenia repertuaru do jednego gatunku muzycznego np. pop lub jazz, na co wokalistka się nie zgadzała.
W styczniu 1996 Cassidy nagrała album koncertowy"Live a blues alley", który zebrał pochlebne recenzje (np. Washington Post pisał "She could sing anything and make it sound like the only music that mattered"). Jednak Cassidy nie była zadowolona z tego nagrania i rozpoczęła nagrywanie albumu studyjnego, który ostatecznie został wydany w 1997 pod tytułem Eva by heart.
Latem Cassidy wyjechała do Annopolis i pracowała tworząc malowidła ścienne dla szkół podstawowych.
w 1996 r. szczęśliwa karta dla Evy odwróciła się. Podczas jednego z koncertów zaczęła odczuwać ból w biodrze, który przypisała pracy przy malowaniu. Niestety u artyski zdiagnozowano czerniaka złośliwego. Jak się okazało, kilka lat wcześniej usunięto jej znamię,który wykazywało cechy nowotworu. Eva zaniedbała wizyty kontrolne i przegapiono nawrót choroby.Stan zdrowia Evy Cassidy szybko się pogarszał i we wrześniu, poruszając się z pomocą sprzętu rehabilitacyjnego dała ostatni koncert-benifis dla grupy przyjaciół i wielbicieli jej talentu. Podczas tego koncertu zaśpiewała utwór "What a Wonderful World".
Zmarła 2 Listopada 1996r. w wieku 33 lat na czerniaka złośliwego.
Jak to wśrod arystów najwyższej klasy bywa, doceniona została dopiero po śmierci. Wszystkie płyty i kompilacje jej utworów po śmierci osiagnięły status złotej płyty. Tego nie osiągniął taki gigant jak Elvis Presley. To już się niestety chyba nigdy nie zmieni, najwięksi dopiero po śmierci będą zauważani. A szkoda, bo ta artystka zasługuje na wieczną pamięć, i szacunek. Mam tylko nadzieję że nie powstanie nigdy płyta z serii Tribute To... śpiewana przez łamagi.
Zespół muzyków towarzyszący Evie Cassidy:
- Keith Grimes, gitara
- Lenny Williams, keyboard
- Chris Biondo, bass
- Raice McLeod, perkusja
Dyskografia:
- The Other Side (1992)
- Live at Pearl's (1994)
- Eva By Heart (1997)
- Live at Blues Alley (1997)
- Songbird (1998)
- Time After Time (2000)
- No Boundaries (2000)
- Method Actor (2002)
- Imagine (2002)
- American Tune (2003)
- Wondeful World (2004)
- Somewhere (2008)
- Simply Eva (2011)
środa, 9 maja 2012
Susanne Sundfør- The Silicone Veil
spis utworów :
Ogólna ocena : po raz pierwszy wystawiam z czystym sumieniem 10/10, zasłużyła Susanne na to ;)
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Gienek Loska, czyli Blues wiecznie żywy .
Czas również na pierwszą recenzję . Pierwsza płyta, , którą ocenię(skala
0-10) będzie płyta wypromowanego przez TVN i program X -Factor Gienka
Loski.
Gienek Loska nie jest nową postacią w polskim przemyśle muzycznym, w latach 90. był założycielem wraz z Andrejem Makarewiczem "Makarem" legendarnej grupy Seven B. Grupa wydała trzy płyty , zakończyła działalność w 2006.r
Przyznam szczerze, trochę się bałem o rezultat końcowy płyty, czy nie będzie zbyt dużej ingerencji wytwórni w płytę . Jak się okazało bezpodstawnie. Płyta jest różnorodna, ciekawa. Krążek otwiera utwór Paszport , który jest swego rodzaju protest -songiem. Słychać w nim tą prawdziwość głosu Loski, którą urzekał nas od samego początku. 2 w kolejności jest utwór tytułowy "Hazardzista", który został wybrany na singiel promujący płytę, moim zdaniem całkiem słusznie. Na płycie znajdziemy również dwa utwory ludowe. 'Kosił jaś koniczynę " to dynamiczna, białoruska pieśń ludowa , a "Ciemna Noc:" to klimatyczny utwór rodem z Rosji. Na płycie znajdziemy również bujające reggae " W jedną stronę bilet " oraz znaną już wcześniej "Duszę" , która na płycie jest przedstawiona w trochę innej aranżacji.
Podsumowując, płyta na pewno warta polecenia dla tych , którzy tęsknią za czasami Czesława Niemena i Ryśka Riedla , a także dla fanów prawdziwej, gitarowej muzyki. Świetnie na płycie brzmi ściągnięty z zagranicy Andriej Makarewicz, ale mam wrażenie że jeszcze spory zapas możliwości drzemie w Gienku Losce i jego zespole.
końcowa ocena 8.5/10
Gienek Loska nie jest nową postacią w polskim przemyśle muzycznym, w latach 90. był założycielem wraz z Andrejem Makarewiczem "Makarem" legendarnej grupy Seven B. Grupa wydała trzy płyty , zakończyła działalność w 2006.r
Przyznam szczerze, trochę się bałem o rezultat końcowy płyty, czy nie będzie zbyt dużej ingerencji wytwórni w płytę . Jak się okazało bezpodstawnie. Płyta jest różnorodna, ciekawa. Krążek otwiera utwór Paszport , który jest swego rodzaju protest -songiem. Słychać w nim tą prawdziwość głosu Loski, którą urzekał nas od samego początku. 2 w kolejności jest utwór tytułowy "Hazardzista", który został wybrany na singiel promujący płytę, moim zdaniem całkiem słusznie. Na płycie znajdziemy również dwa utwory ludowe. 'Kosił jaś koniczynę " to dynamiczna, białoruska pieśń ludowa , a "Ciemna Noc:" to klimatyczny utwór rodem z Rosji. Na płycie znajdziemy również bujające reggae " W jedną stronę bilet " oraz znaną już wcześniej "Duszę" , która na płycie jest przedstawiona w trochę innej aranżacji.
Podsumowując, płyta na pewno warta polecenia dla tych , którzy tęsknią za czasami Czesława Niemena i Ryśka Riedla , a także dla fanów prawdziwej, gitarowej muzyki. Świetnie na płycie brzmi ściągnięty z zagranicy Andriej Makarewicz, ale mam wrażenie że jeszcze spory zapas możliwości drzemie w Gienku Losce i jego zespole.
końcowa ocena 8.5/10
Na początek.
Witam
wszystkich czytających! Od dawna planowałem zacząć pisać, ale dopiero
dziś postanowiłem biorę się wreszcie za dziennik :). Jak widać po moich
odsłuchaniach na profilu last.fm króluje Blues, Blues Rock , Rock, Hard Rock .
Znajdą się też śladowe elementy Jazzu i poezji śpiewanej. Będę starał
się regularnie zamieszczać recenzje płyt i sylwetki zespołów i tych
starych i tych nowych :). Wszelkie uwagi, sugestie czy opinie mile
widziane. Na samym początku skopiuję głównie posty z dziennika na last ;) . Link do mojego profilu: http://www.lastfm.pl/user/riedelfan/journal.
P.S jak narazie przekopiowałem tylko wpisy z dziennika na last ;). Od teraz juz tylko będę pisał na bieżąco.
P.S.2 To "Okolice Muzyki" są teraz priorytetem, ale zapraszam do śledzenia mojego profilu na last.fm, i spoglądania w moją bibliotekę ;)
P.S jak narazie przekopiowałem tylko wpisy z dziennika na last ;). Od teraz juz tylko będę pisał na bieżąco.
P.S.2 To "Okolice Muzyki" są teraz priorytetem, ale zapraszam do śledzenia mojego profilu na last.fm, i spoglądania w moją bibliotekę ;)
3 nowe recenzje
Witajcie:) Dawno mnie tu nie było, przyznaję zaniedbałem trochę Dziennik ;) . W ramach rekompensaty dziś 3 recenzje.
Na (nie)dobry początek płyta Norah do której mam słabość.
Niestety, długa przerwa(3-letnia) przerwa w nagrywaniu płyt nie pomogła Norah w tworzeniu świetnej płyty, tak jak poprzednie. Liczyłem bardzo, że płyta będzie bajkowa, z dobrą partią instrumentalną i wybitnym głosem Amerykańskiej artystki. Niestety był tylko wybitny głos. Reszta mnie kompletnie zawiodła, męczyłem się strasznie przy pierwszym, drugim jak i trzecim przesłuchaniu. Chyba zbyt przekombinowano z partią instrumentalną. Aczkolwiek są 2 perełki: Travellin'On i Out on the road. I to są moje ulubione piosenki z nowej płyty. Na plus również świetne teksty na płycie. Jestem całkowicie pewien że ta płyta to wypadek przy pracy Norah, i następna płyta(na którą, mam nadzieję nie będzie trzeba czekać 3 lata) będzie świetna.
Norah Jones- Little Broken Hearts 2.5/10
Sinead O'Connor- How About I Be Me
Sinead podobnie jak Norah miała przerwą, tyle aż 5-letnią. W muzyce to dekada. Na szczęście Sinead nie zaskoczyła niczym nowym, i nagrała płytę taką jak swoje poprzednie. Mieszanka Popu i Rocka, z niebalnymi i niekiedy kontrowersyjnymi tekstami. Warta uwagi jest dobrze dobrana do Sinead warstwa instrumentalna płyty. Szkoda tylko, że ta niewątpliwie niebanalna artyska w sile wieku, bardziej niż z dobrej muzyki pamiętana jest z publicznego podarcia zdjęcia JPII( będę zawsze bronił tego "czynu", bo zrobiła to w dobrej wierze). Żałuje również, że nie wystąpi we Wrocławiu(odwołała całą trasę koncertową po Europie...). Podsumowując, muzycznie u O'Connor NIhil Novi. Płyta do polecenia nie tylko dla fanów Sinead.
8.5/10
Stanisław Soyka- W Hołdzie Mistrzowi
I w sumie mógłbym napisać to samo co przy Sinead O'Connor. Płyta Staszka Soyki, która jest hołdem dla Niemena. Przearanżował utwory Mistrza Czesława, na fortepian, i zaśpiewał je po swojemu. Ostatecznie wyszło mu to fajnie, i bez wdzięku. Warte uwagi są nowe wersje "Snu o Warszawie" i "Dziwny jest ten świat". Płyta w sam raz na długie letnie wieczory ;)
8.5/10
Na (nie)dobry początek płyta Norah do której mam słabość.
Niestety, długa przerwa(3-letnia) przerwa w nagrywaniu płyt nie pomogła Norah w tworzeniu świetnej płyty, tak jak poprzednie. Liczyłem bardzo, że płyta będzie bajkowa, z dobrą partią instrumentalną i wybitnym głosem Amerykańskiej artystki. Niestety był tylko wybitny głos. Reszta mnie kompletnie zawiodła, męczyłem się strasznie przy pierwszym, drugim jak i trzecim przesłuchaniu. Chyba zbyt przekombinowano z partią instrumentalną. Aczkolwiek są 2 perełki: Travellin'On i Out on the road. I to są moje ulubione piosenki z nowej płyty. Na plus również świetne teksty na płycie. Jestem całkowicie pewien że ta płyta to wypadek przy pracy Norah, i następna płyta(na którą, mam nadzieję nie będzie trzeba czekać 3 lata) będzie świetna.
Norah Jones- Little Broken Hearts 2.5/10
Sinead O'Connor- How About I Be Me
Sinead podobnie jak Norah miała przerwą, tyle aż 5-letnią. W muzyce to dekada. Na szczęście Sinead nie zaskoczyła niczym nowym, i nagrała płytę taką jak swoje poprzednie. Mieszanka Popu i Rocka, z niebalnymi i niekiedy kontrowersyjnymi tekstami. Warta uwagi jest dobrze dobrana do Sinead warstwa instrumentalna płyty. Szkoda tylko, że ta niewątpliwie niebanalna artyska w sile wieku, bardziej niż z dobrej muzyki pamiętana jest z publicznego podarcia zdjęcia JPII( będę zawsze bronił tego "czynu", bo zrobiła to w dobrej wierze). Żałuje również, że nie wystąpi we Wrocławiu(odwołała całą trasę koncertową po Europie...). Podsumowując, muzycznie u O'Connor NIhil Novi. Płyta do polecenia nie tylko dla fanów Sinead.
8.5/10
Stanisław Soyka- W Hołdzie Mistrzowi
I w sumie mógłbym napisać to samo co przy Sinead O'Connor. Płyta Staszka Soyki, która jest hołdem dla Niemena. Przearanżował utwory Mistrza Czesława, na fortepian, i zaśpiewał je po swojemu. Ostatecznie wyszło mu to fajnie, i bez wdzięku. Warte uwagi są nowe wersje "Snu o Warszawie" i "Dziwny jest ten świat". Płyta w sam raz na długie letnie wieczory ;)
8.5/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)