poniedziałek, 28 września 2015

muzycznimaniacy przedstawiają: Top 5 najlepszych coverów na YT

Ostatnio pisałem o 5 kanałach YT z coverami , które warto znać. Dziś przedstawię 5 coverów, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Skupiłem się nie na coverach robionych przez znane zespoły(tych jest masa, i będą przedstawione osobno) tylko na osobach ciut mniej znanych. Ale ad rem. 


5. Rob Reynolds - Wish You Were Here 

Cover znaleziony zupełnie przypadkiem, podczas poszukiwań coverów Pink Floyd. Wykonanie udostępione na kanale ontsofa(https://www.youtube.com/user/ontsofa/videos),  na którym zamieszczane są covery znanych rockowych( i nie tylko) utworów śpiewanych przez młodych, zdolnych wokalistów. To wykonanie zachwyciło mnie od pierwszych dźwięków. Fajny facet, z rockową stylizację, zagrał pierwsze takty Wish You Were Here, i od razu wiedziałem że to to. Jeszcze jak zaczął śpiewać, to już nie miałem wątpliwości. Facet ma głos, jakby śpiewał od kilkunastu lat, piękne 'zdarty' i zachrypnięty wokal. Takie wokale uwielbiam, i takich wokali mi wciąż na rynku muzycznym brakuje. Pod względem wokalnym, jest w ścisłej czołówce światowej. Na plus jest również, to że sam potrafi sobie zaakompaniować. Mógłbym słuchać bez przerwy. Jego głos, przypomina mi wokal... Davida Gilmoura, a to ogromne wyróżnienie.  

4. Alex Parks - Mad World

Angielska wokalistka, zwyciężczyni jednego z angielskich talent-show. Wydała w UK dwie płyty, przeszły jednak kompletnie bez echa. Co nie dziwi, bo Alex Parks wcale aż tak dobra nie jest. Ale jej wykonanie 'Mad World' do mnie trafiło. Oczywiście daleko jej do oryginału, który śpiewał zespół Tears for Fears( ktoś w ogóle jeszcze pamięta ten zespół) czy do coveru Gary'ego Julesa, ale to wykonanie i ten głos ma to coś co jest trudne do wytłumaczenia. Coś, co sprawia że czasami chce się wrócić do tego wykonania. Mimo, że jest w gruncie rzeczy nienajlepsze. Wykonaniu Alex Parks brakuje mocy, emocji w wykonaniu( bo to jednak emocjonalny dość utwór) i umiejętności czysto technicznych... Ale ja jednak wracam co jakiś do tego wykonania. Może to po prostu kwestia, niezłej aranżacji na pianino i perkusję... 

3. Olivia Ong - Killing Me Softly With His Song

Dziewczyna z Singapuru. Mimo iż nagrywa od 2005, to wydała już 11 płyt( średnia 2 płyty na rok). Na jej cover trafiłem w ostatnich dniach. I szkoda że tak późno. Bo ta dziewczyna ma taki wokal, że 95% gwiazd obecnego rynku muzycznego może jej zazdrościć. Czysty, bardzo dziewczęcy mimo 29 lat wokal. I duże umiejętności techniczne( świetnie stosuje wszelakie 'ozdobniki'. Jest ich sporo, i w odpowiednim miejscu). Ja uwielbiam u kobiet takie wokale jak u Olivii. Chciałbym kiedyś ją zobaczysz w jazzowym repertuarze, bo to może być duże wow. Bardzo zdolna, wciąż młoda dziewczyna. 
 
2. Luciana Zogbi- All of me 

Podobnie jak w przypadku Olivii, na jej cover tego pięknego utworu trafiłem w ostatnich dniach. Ta wciąż młodziutka... Libanka ma taki głos, że po pierwszym przesłuchaniu zabrakło mi słów. Ciarki na plecach, przez cały utwór. Fantastyczny, poruszający wokal. Z świetnym vibrato, uruchamianym w momentach w których powinno być uruchamiane. Przesłuchałem już kilkadziesiąt razy, i nie wychwyciłem ani jednego fałszu, ani jednego! A to utwór, gdzie zafałszować akurat moim zdaniem łatwo. I wcale nie jest prosty do zaśpiewania. Jak na razie jestem pod ogromnym wrażeniem, i non stop wracam do wykonania. 

1.Lena Osińska- I Follow Rivers

Absolutnie nowa rzecz. Kto obserwuje profil muzycznychmaniaków na FB, wie że od czasu występu Leny w The Voice jestem pod ogromnym wrażeniem, jej talentu i fantastycznego głosu. Jako jedna z nielicznych po występach w talent-show, pokazała że nie tylko potrafi coverować ale też świetnie sobie radzi śpiewając swoje kawałki. A 99,9% uczestników talent-show po skończeniu programu typu X-factor, The Voice czy MBTM przepadało, kiedy nie śpiewali już coverów( przykład: Ania Kłys, która ma głos wybitny, fenomenalny ale kiedy po X-Factorze spróbowała podbić rynek swoim utworem to okazało się po prostu złe, niedobre i trudno akceptowalne. A covery śpiewa genialnie). U Leny jest inaczej. Pokazała, że dla niej nie ma różnicy, czy śpiewa coś swojego czy sięga po utwory już znane i cenione. Teraz wzięła się za 'I follow Rivers' i wyszło jej to bardzo dobrze. Nie kombinowała, aby zbliżyć się do wokalu Lykke Li, tylko zaśpiewała po swojemu, czasami nawet 'bawiąc' się linią melodyczną. Lena wykorzystała nie 100 a 120% swojego diamentu jakim jest niepowtarzalny, przyprawiający o ciarki wokal. Takich ludzi jak Lena, chce na polskim rynku muzycznym. Zdolnych, mądrych, świetnie śpiewających, nie bojących się ryzyka. Osobne brawa za fenomenalną aranżację utworu. Dla mnie wielka kariera tej dziewczyny, to kwestia czasu. Chyba najzdolniejsza z młodych wokalistek obecnie w kraju. Niesamowita droga od średniego wykonania You've Got The Love na castingu do The Voice, do fenomenalnego wykonania I Follow Rivers. Lena wcale nie zaśpiewała gorzej od Lykke Li, a może nawet jej dorównała. A to możliwe, u mało której wokalistki, bo Lykke Li jest zjawiskiem niepowtarzalnym. Lena zresztą też. 
  

czwartek, 3 września 2015

muzycznimaniacy przedstawiają: 5 kanałów YT z coverami, które warto znać


5. Sungha Jung- Koreańczyk, który specjalizuje się w grze na gitarze. Mimo młodego nadal wieku dorobił się sporej liczby fanów i subskrybentów. Głównie coveruje najnowsze hity, ale w jego repertuarze znajdują się również rockowe 'klasyki'. Bardzo zdolny dzieciak, który na swoim koncie ma występ m.in z Jasonem Mrazem. Ciekawie potrafi 'zabawić się' aranżacją utworu, jest na pewno wart obserwowania.

link do kanału: https://www.youtube.com/user/jwcfree/videos

4. Igor Priesniakow- Jeden z dwóch przedstawionych przeze ze mnie muzyków, który pobierał wykształcenie muzyczne. Rosjanin, który ukończył studia na kierunku gitarzysty i dyrygenta. Na jego repertuar składają się głównie utwory rockowe i najnowsze hity. Na jego kanale znajdziemy również interpretację muzyki klasycznej.  Muzyk z niesamowitym wyczuciem rytmu. Bardzo często gra równocześnie ścieżki gitary rytmicznej i prowadzącej. Charakterystyczne u niego jest również, to że używa albo automatu perkusyjnego albo sam wystukuje rytm na gitarze. Czasami podczas gry, dołącza swój wokal, ale na szczęście( jego i słuchaczy) robi to rzadko. Na fali ogromnej popularności, w 2010 rozpoczął wielką trasę koncertową po europie. Jak na razie( na 2015 r.) jego kanał zebrał ponad 700 tyś. subskrybentów, oraz 250 mln wyświetleń.

link do kanału: https://www.youtube.com/user/Iggypres/videos


3. Jackson Taylor- pierwszy z muzyków, grający covery na pianinie i keyboardzie. Na jego kanale znajdziemy absolutnie wszystko. Od najnowszych hitów, po rockowe kawałki(fenomenalna interpretacja 'losing my religion' R.E.M.!) i całkiem zapomniane, starsze piosenki. Taylor nie bawi się w skomplikowane aranżacje, bardzo często po prostu 'odgrywa' utwory identycznie jak w oryginale. Ale robi to bardzo dobrze. Plus u mnie 'załapał' dzięki przypomnieniu zespołu 'Crowded House' oraz kilku artystów, którzy są tzw. 'artystami jednego przeboju'. To dzięki kanałowi przypomniałem sobie między nimi o 'Toy Soldiers' Martiki( pamięta ktoś jeszcze?! :D)
https://www.youtube.com/watch?v=LvdLovAaYzM

Naprawdę warto zajrzeć na kanał, każdy znajdzie coś dla siebie.

link do kanału: https://www.youtube.com/user/yew2533/videos


2. Boyce Avenue: Jedyny coverujący zespół w zestawieniu. Coverują przede wszystkim najnowsze hity i rockowe ballady. Bardzo często grają tylko akustycznie. Charakterystyczne jest to, że często bawią się aranżacją. I nie rzadko wychodzi im to nieźle. Tylko wiecie jak to jest, niektóre utwory nie powinny podlegać próbie 'przearanżowania' bo może to wyjść słabo. Ale Boyce Avenue często podejmuje się 'napisania na nowo' absolutnych klasyków, i za to im chwała. Bo nic mnie bardziej nie denerwuje w muzyce i w coverowaniu, niż odegranie utworu nuta w nutę. Trzeba odrobinę chociaż własnej inwencji. A już w ogóle ekstra, jest jeśli utwór jest zagrany( albo zaśpiewany) tak jakby był napisany dokładnie pod śpiewającego(grającego) czyiś utwór. Dla tego kanał mogę polecić. Bo śpiewane utwory nie są 'odgrywane', a zagrane na wysokim poziomie. Warto obserwować, a covery 'utworów' Biebera  czy innego One Direction w ich wykonaniu omijać :D  Naprawdę mają inne świetne utwory na swoim kanale.

link do kanału: https://www.youtube.com/user/boyceavenue/videos


1. Wiktorija (Wika) Jermoljewa- drugi z muzyków, wykształcony w tym kierunku. Jest ukraińską pianistką, z kilkoma wygranymi konkursami na koncie. Jednak nie została pianistką, poświęciła się coverowaniu na YT. Na jej kanale znajdziemy przede wszystkim utwory rockowe i metalowe. Ta dziewczyna ma na prawdę serducho do muzyki. Szperam wśród wielu różnych coverów na YT już kilka lat, ale tak bardzo emocjonalnie w każdy utwór, angażuje się tylko ta dziewczyna. Każdy z coverowanych utworów w jej wykonaniu to małe dzieł sztuki. Ona nawet z disco-polo zrobiła by coś wybitnego. Wśród kobiet grających na instrumencie- obecnych na YT nie ma sobie równych. Największe wrażenie zrobiła na mnie interpretacja Białej Flagi Republiki. Idę o  zakład, że Grzegorz Ciechowski jest gdzieś tam w lepszym świecie i uśmiecha się, że ktoś potrafi zagrać i zinterpretować ten utwór prawie tak samo świetnie jak on sam. 

https://www.youtube.com/watch?v=WR72A7y3hiA


To kanał który trzeba znać. A samą Wikę, podziwiać. 


link do kanału: https://www.youtube.com/user/vkgoeswild/videos








sobota, 8 sierpnia 2015

Kolejny kandydat do cytatu roku, czyli Warzycha pozazdrościł trenerom Widzewa.

Jakiś czas temu pisałem tekst o dwóch byłych już trenerach Widzewa którzy swoimi wypowiedziami udowodnili że ich poziom rozumu  logiki 'wyprzedza' obecną epokę. Dziś do tej dwójki można dołączyć Krzysztofa Warzychę. Ma w Górniku dwóch bramkarzy, doświadczonych na poziomie ekstraklasy: Sebastiana Przyrowskiego i Grzegorza Kasprzika. Aktualnie numerem jeden jest Przyrowski i gra na swoim stałym poziomie:  na bramkę Zabrzan oddano siedem strzałów, sześć z nich Przyrowski puścił do siatki. Czyli wszystko co w kierunku bramki, to wpada. Można by było zaoszczędzić na pensji dla Przyrosia, i powiesić w bramce ręcznik, efekt byłby identyczny.
  Mimo tego wszystkiego, trener Warzycha postanowił zaszokować wszystkich i stwierdzić, że w gruncie rzeczy Przyrowski gra solidnie, i wciąż czeka na udaną interwencję Sebastiana. Dokładny cytat brzmi tak:
Sebastian wygrał rywalizację na obozie i poza wpadką w meczu z Wisłą gra całkiem poprawnie. "Zdaję sobie sprawę, że statystyki mówią jednak coś innego. Bramkarz Piasta wybronił dwie, trzy sytuacje bramkowego i jego zespół wygrał derbowy mecz. Sebastian nie miał jeszcze takich interwencji na wagę punktów, ale czekamy na nie. Inna sprawa, że liczymy, że w ogóle nie będzie do nich dochodzić. Podsumowując, jego pozycja w bramce jest solidna" 

Przyrowski puścił wszystko co możliwe a Warzycha mówi, że gra solidnie, choć sam stwierdził statystyki mówią co innego. To jakby powiedzieć, że Stalin czy ISIS to w sumie ludzie godni naśladowania, ale statystyki i czyny mówią co innego. Albo że Dinamo Batumi czy Dinamo Tbilisi  to najlepsza drużyna w Europie, mimo iż nigdy nie przebrnęły przez eliminacje LE i LM.  Logika godna mistrzów: Wojciechowi Stawowemu, Rafałowi Pawlakowi i Platformie Obywatelskiej. Z niecierpliwością czekam na kolejne wywiady Roberta Warzychy!

Druga sprawa, tym razem krócej.

Polska sztangistka Marzena Karpińska po raz drugi została przyłapana na stosowaniu dopingu. Nie wiem jak bardzo trzeba być ciężkim umysłowo, aby po raz drugi powtarzać ten sam błąd. Albo niech doczyta co może brać a co nie, albo niech zmieni lekarza. Bo to za dobrze o niej nie świadczy. A przecież 3 razy zdobyła medal ME i Mistrzostw Polski. Jeśli badanie próbki B potwierdzi wynik( a pewnie tak będzie), to w takim przypadku zawsze jestem za jednym rozwiązaniem:

a) dożywotnia dyskwalifikacja
b) zwrot wszystkich medali i tytułów
c) zwrot kosztu wyszkolenia
d) zakaz pracy z młodzieżą i dziećmi przy sporcie
e) zakaz pełnienia jakichkolwiek funkcji przy sporcie

Sama Karpińska nie widzi w tym co się stało, żadnego problemu. Mówi tylko, że szkoda i że ma inny pomysł na życie. Byle nie przy polskim sporcie.


poniedziałek, 13 lipca 2015

Panie Berg, kończ pan...



Henning Berg piłkarzem był dobrym, to nie podlega dyskusji. Co do trenerki, to niestety co wypowiedź sam się pogrąża. Facet nie chce nie umie przyznać się do porażki, i do tego że skopał. Ot zobaczcie fragment dzisiejszego wywiadu dla onetu:


Dlaczego Legia popełniła tak dużo błędów w obronie? W rundzie wiosennej nie traciła wielu bramek, w piątek gra nie wyglądała dobrze.


Pierwsze dwie bramki padły przypadkowo. Najpierw Lewczuk, Broź i Kucharczyk nie wybili piłki spod pola karnego i sami sobie narobiliśmy problemów. Przy drugim golu nie upilnowaliśmy rywali wbiegających w nasze pole karne. Piłka mogła spaść pod nogi któregoś z legionistów, a trafiła do Kamińskiego. W drugiej połowie musieliśmy zaatakować, a Lech grał świetnie z kontry i stwarzał kolejne okazje.
Sami zobaczcie jak to brzmi, Lech miał gigantyczną przewagę, mógł strzelić nie 3 a tuzin goli, a facet mówi że w sumie bramki przypadkowe, i że gdyby nie padły to wynik mógłby być inny. Trener Berg chyba zapomniał, że piłka jest też grą błędów i wygrywa ten kto popełni ich mniej. Berg jest mistrzem mydlenia oczu po porażce, i "spychania" winy na innych. Facet zamiast narzekać i opowiadać dyrdymały w wywiadach powinien w końcu złapać drużynę za pyski i zmusić do walki i biegania. I zaprzestać eksperymentów typu obrońca w pomocy. Bo może się obudzić w Oslo, wywieziony przez doprowadzonych do ostateczności fanów. Gdybym był kibicem Legii, już dawno( po koncertowo przegranym mistrzostwie kraju) składałbym się na bilet powrotny dla pana trenera Berga. Może drugie z rzędu przegrane mistrzostwo( bo w nowym sezonie to Lech będzie głównym kandydatem do mistrza) uświadomi paru osobom w klubie, że Berg po prostu nie podołał polskiej lidze. Wszak wiadomo, że na piłkarskiej prowincji czasami jest trudniej o tytuły.





środa, 17 czerwca 2015

Polski piłkarz w pigułce, czyli przemyślenia Łukasza Brozia.

Do napisania tej notki, zainspirował mnie jeden z niedawnych tekstów na Weszło!(http://weszlo.com/2015/06/15/broz-czlowieku-masz-ty-jakas-elementarna-godnosc-sportowca/) 

W skrócie: Łukasz Broź wypowiedział się w jednym wywiadów w ten sposób: 


Czujemy zmęczenie fizyczne i psychiczne. Rozegrałem w sezonie ponad 40 meczów. Jego trudy dają o sobie znać. Na pewno podczas zajęć z kadrą nie czułem świeżości.






noż kur..czaki. Chłop nie jest jakoś nadmiernie eksploatowany, w 2015 jak na razie rozegrał 15 spotkań( roku 2014 nie bierzmy pod uwagę, bo Legia miała od 14 grudnia równy miesiąc urlopu) więc to chyba nie najlepiej świadczy o nim jako zawodniku i sportowcu skoro już po pierwszych spotkaniach czuje zmęczenie. Przyjęło się w naszym kraju, że należy współczuć piłkarzom bo nie mają praktycznie wolnego. I że koniec sezonu = urlop. W Anglii nie mają jakoś problemów żeby grać zimą, grać w święta, grać praktycznie bez przerw. Tam nikt nie narzeka, że jest zmęczony, że nie ma sił, że sezon jest ciężki. Piłkarze w Anglii, Francji, Niemczech, Hiszpanii nigdy nie powiedzieli by takich słów publicznie, bo wiedzieli z jakim śmiechem, wstydem i publicznym upokorzeniem by się to skończyło. A polski piłkarz zawsze ma pod górkę. Wyobrażacie sobie Daniego Alvesa, który urlop będzie miał króciutki( o ile w ogóle będzie go miał) mówiącego podczas Copa America, że jest zmęczony, nie czuje się na siłach i chce odpocząć? Przecież on: a) został by wyśmiany b) nie miałby życia w rodzimych mediach c) kto wie czy nie został by wywalony z kadry( ale Dunga i tak by nie miał jaj do takiej decyzji). Po za tym kto jak to, ale piłkarz drużyny która modelowo przerżnęła niemal pewny przez sezonem tytuł mistrzowski, powinien przestać przestać pieprzyć dyrdymały w wywiadach tylko zabrać się do dziesięć razy intensywniejszych treningów aby odzyskać mistrzostwo. Ale mówić jest łatwiej niż robić. Mamy dopiero czerwiec a Broź już myśli o leżeniu pod palmami. To nie jest zdrowe i logiczne podejście. Logicznie myślący i mający jakąś ambicję piłkarz, zacząłby pracować więcej i więcej aby odbudować formę i dać z siebie 100% w nadchodzącym sezonie . Ale co my tam wiemy, piłkarze to mają ciężko, nie to co my zwykli ludzie..... Brakowało tylko tekstu o przesadzonych wymaganiach, zbyt dużych oczekiwaniach i ogromnej presji. I mielibyśmy polskiego piłkarza w pigułce. Broź pokazał w wywiadzie, że tak naprawdę nie miał dużej ochoty na dwumecz z Gruzją i Grecją i najchętniej olałby reprezentację oraz kolegów z kadry i położył się pod palmami. Przykładu młodszym kolegom z kadry to on nie daje. Mam nadzieję, że Linetty i reszta młodzieży poobserwuje bardziej Lewandowskiego czy Kubę niż Brozia i resztę 'gwiazdek' z polskiej ligi.

wtorek, 12 maja 2015

mniejsze zło? Wcale nie. Racjonalny wybór.

Przed nami II tura wyborów prezydenckich. Zewsząd słychać, że wybór Dudy to ogromne zagrożenie, że wariat, że sterowany przez Kaczyńskiego. Tylko ci wszyscy atakujący, to głównie ci którzy popierają Bredzisława Bronisława Komorowskiego.  A mi się wydaje, że jego wyborcy to głównie ludzie którzy wiedzę o polityce czerpią z 'jedynych słusznych' mediów i o zgrozo z Gazety Wyborczej. A wiadomo, że tam miłościwie panujący nam prezydent przedstawiany jest jako jedyny sprawiedliwy. Propaganda jak za PRL. A faktem jest, że za kadencji prezydenta- rezydenta( świetnie sformułowanie zaczerpnięte od Grzegorza Brauna!) :
  - podniesiono wiek emerytalny
  - wyprzedano polskie lasy
  - podniesiono wszelkie możliwe podatki
  - próbowano wyprzedać polskie ziemie
  - wybuchła afera podsłuchowa, która właściwie nie została rozliczona
  - nie sprowadzono wraku tupolewa do kraju
  - nadal nie wiadomo co tak właściwie się stało 10.04.2010
  - posłowie robią co chcą, nie rozliczają się z podróży
  - dług publiczny cały czas rośnie
- doszło do kradzieży( bo tak to trzeba nazwać) pieniędzy ludzi z OFE
 - wybudowano stadion narodowy, za niebotyczny koszt
- kolejny ogrom młodych, zdolnych ludzi pracuje i mieszka za granicą
- jeden z ministrów mówi, że Polska istnieje tylko teoretycznie, i że to h..., dupa i kamieni kupa
- prezydent nie chce/ nie potrafi wyjaśnić swoich powiązań z WSI
- prezydent śmieje się w twarz wszystkim rodakom i unika debaty z kontrkandydatami podczas wyborów
- po upublicznieniu afery podsłuchowej, funkcjonariusze robią bezpodstawne przeszukanie w siedzibie WPROST
- Prezydent nie raz, nie dwa ale wiele razy ośmiesza nas na arenie międzynarodowej

i tak dalej można wymieniać, dnia by nie starczyło. I teraz pomyślcie czy chcecie kolejnych 5 lat takich rządów i dalsze ośmieszanie oraz degrengoladę naszego państwa czy w miarę normalne( nie mówię że dobre i idealne) rządy człowieka który umie się wysławić, zna zasady savoir-vivre, potrafi mówić z pamięci, ma honor i  pojęcie o tym co robi. Zastanówmy się czy warto wybierać Komorowskiego i dalej w tym kraju trzeźwieć z marzeń.  Dlatego apeluję, nie siedźcie na kanapie, tylko ruszcie tyłki i zagłosujcie na moją i waszą przyszłość. Przetrwajmy do wyborów parlamentarnych  , a potem spróbujmy obalić leśnych dziadków z wiejskich głosując na antysystemowców.  Mam tylko nadzieję, że Paweł Kukiz po swoim doskonałym wyniku pójdzie po rozum do głowy i połączy swoje siły z KORWiN, z Grzegorzem Braunem, z KNP I RN. I że do wyborów parlamentarnych pójdą razem.  Bo w nich jest przyszłość. I waszej chęci do zmian. Mam tylko nadzieję, że frekwencja będzie wyższa, bo frekwencja w I turze nie napawa optymizmem. Ale mnie to mało zdziwiło, wszak ostatnie lata rządów platformersów obrzydzić politykę mogły każdemu.


sobota, 11 kwietnia 2015

Andrzej Piaseczny- Kalejdoskop (2015)

Nie wiem co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po nową płytę Piaska. Daleko od moich 'rejonów' muzycznych, barwa głosu za którą nie przepadam, proste popowe piosenki. Ale reklama w mediach zrobiła swoje, i zdecydowałem się zobaczyć jak Andrzej Piaseczny poradził sobie ze śpiewaniem coverów.
 Sięgając po tę płytę spodziewałem się, że sięgnie po utwory jakichś popowych wykonawców których codziennie słyszymy w RMF FM czy Zetce. Niestety sięgnął po utwory, których nigdy nie dał rady by zaśpiewać. Bo takie rockowe pomniki jak 'Do kołyski' Dżemu, 'List' Heya  czy 'Ostatni' Edyty Bartosiewicz nie powinny być śpiewane jako covery. Bo to w 99% wyjdzie karykaturalnie. Takie śpiewanie klasyków nikomu( wyjątkami potwierdzającymi regułę: Katie Melua i Joe Cocker) nie wyszło na dobre. Piasek zapomniał również że w niektórych utworach nie powinno się a wręcz nie można majstrować przy muzyce( jak to kiedyś dobrze ujęła moja koleżanka- za przerobienie niektórych utworach powinno się zarobić maczetą w twarz). Jedyny plus, to kapitalnie brzmiąca warstwa symfoniczna.
   I właśnie gdyby Andrzej Piaseczny zdecydował się przerobić i zaśpiewać utwory typu 'Zanim Zrozumiesz' Varius Manx( ten utwór również znajduje się na płycie) to byłaby to świetna płyta z coverami w wersji orkiestrowej. Ale gdy  jego głos( typowo popowy) bierze się za rockowe pomniki to brzmi to nieco karykaturalnie. To tak jakby Maryla Rodowicz czy inna Doda nagrały płytę z coverami Metallici czy Queen. Coś się nie zgadza. Trzeba mierzyć siły na zamiary, i nie porywać się na rzeczy których się nie da rady zrobić. Piasek tłumaczył, że to płyta z utworami które lubi i które go wzruszają. Cóż, postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko i nie poradził sobie. O wiele lepiej na tej płycie wypadają utwory całkowicie premierowe. Dopasowane do możliwości Piaska, i  kapitalnie zaaranżowane. I to jest najmocniejszy punkt tej płyty.
 Piasek sam mówi w wywiadach że to jego najlepsza płyta. Ale dla mnie miewał lepsze momenty. Najbardziej osobista jak najbardziej, ale raczej nie najlepsza. Kto chce niech przesłucha, ale lepiej wyjść i wybić browara w plenerze, piękna pogoda za oknem.



                                                                                                                   ocena: 1,5/10