środa, 17 czerwca 2015

Polski piłkarz w pigułce, czyli przemyślenia Łukasza Brozia.

Do napisania tej notki, zainspirował mnie jeden z niedawnych tekstów na Weszło!(http://weszlo.com/2015/06/15/broz-czlowieku-masz-ty-jakas-elementarna-godnosc-sportowca/) 

W skrócie: Łukasz Broź wypowiedział się w jednym wywiadów w ten sposób: 


Czujemy zmęczenie fizyczne i psychiczne. Rozegrałem w sezonie ponad 40 meczów. Jego trudy dają o sobie znać. Na pewno podczas zajęć z kadrą nie czułem świeżości.






noż kur..czaki. Chłop nie jest jakoś nadmiernie eksploatowany, w 2015 jak na razie rozegrał 15 spotkań( roku 2014 nie bierzmy pod uwagę, bo Legia miała od 14 grudnia równy miesiąc urlopu) więc to chyba nie najlepiej świadczy o nim jako zawodniku i sportowcu skoro już po pierwszych spotkaniach czuje zmęczenie. Przyjęło się w naszym kraju, że należy współczuć piłkarzom bo nie mają praktycznie wolnego. I że koniec sezonu = urlop. W Anglii nie mają jakoś problemów żeby grać zimą, grać w święta, grać praktycznie bez przerw. Tam nikt nie narzeka, że jest zmęczony, że nie ma sił, że sezon jest ciężki. Piłkarze w Anglii, Francji, Niemczech, Hiszpanii nigdy nie powiedzieli by takich słów publicznie, bo wiedzieli z jakim śmiechem, wstydem i publicznym upokorzeniem by się to skończyło. A polski piłkarz zawsze ma pod górkę. Wyobrażacie sobie Daniego Alvesa, który urlop będzie miał króciutki( o ile w ogóle będzie go miał) mówiącego podczas Copa America, że jest zmęczony, nie czuje się na siłach i chce odpocząć? Przecież on: a) został by wyśmiany b) nie miałby życia w rodzimych mediach c) kto wie czy nie został by wywalony z kadry( ale Dunga i tak by nie miał jaj do takiej decyzji). Po za tym kto jak to, ale piłkarz drużyny która modelowo przerżnęła niemal pewny przez sezonem tytuł mistrzowski, powinien przestać przestać pieprzyć dyrdymały w wywiadach tylko zabrać się do dziesięć razy intensywniejszych treningów aby odzyskać mistrzostwo. Ale mówić jest łatwiej niż robić. Mamy dopiero czerwiec a Broź już myśli o leżeniu pod palmami. To nie jest zdrowe i logiczne podejście. Logicznie myślący i mający jakąś ambicję piłkarz, zacząłby pracować więcej i więcej aby odbudować formę i dać z siebie 100% w nadchodzącym sezonie . Ale co my tam wiemy, piłkarze to mają ciężko, nie to co my zwykli ludzie..... Brakowało tylko tekstu o przesadzonych wymaganiach, zbyt dużych oczekiwaniach i ogromnej presji. I mielibyśmy polskiego piłkarza w pigułce. Broź pokazał w wywiadzie, że tak naprawdę nie miał dużej ochoty na dwumecz z Gruzją i Grecją i najchętniej olałby reprezentację oraz kolegów z kadry i położył się pod palmami. Przykładu młodszym kolegom z kadry to on nie daje. Mam nadzieję, że Linetty i reszta młodzieży poobserwuje bardziej Lewandowskiego czy Kubę niż Brozia i resztę 'gwiazdek' z polskiej ligi.

wtorek, 12 maja 2015

mniejsze zło? Wcale nie. Racjonalny wybór.

Przed nami II tura wyborów prezydenckich. Zewsząd słychać, że wybór Dudy to ogromne zagrożenie, że wariat, że sterowany przez Kaczyńskiego. Tylko ci wszyscy atakujący, to głównie ci którzy popierają Bredzisława Bronisława Komorowskiego.  A mi się wydaje, że jego wyborcy to głównie ludzie którzy wiedzę o polityce czerpią z 'jedynych słusznych' mediów i o zgrozo z Gazety Wyborczej. A wiadomo, że tam miłościwie panujący nam prezydent przedstawiany jest jako jedyny sprawiedliwy. Propaganda jak za PRL. A faktem jest, że za kadencji prezydenta- rezydenta( świetnie sformułowanie zaczerpnięte od Grzegorza Brauna!) :
  - podniesiono wiek emerytalny
  - wyprzedano polskie lasy
  - podniesiono wszelkie możliwe podatki
  - próbowano wyprzedać polskie ziemie
  - wybuchła afera podsłuchowa, która właściwie nie została rozliczona
  - nie sprowadzono wraku tupolewa do kraju
  - nadal nie wiadomo co tak właściwie się stało 10.04.2010
  - posłowie robią co chcą, nie rozliczają się z podróży
  - dług publiczny cały czas rośnie
- doszło do kradzieży( bo tak to trzeba nazwać) pieniędzy ludzi z OFE
 - wybudowano stadion narodowy, za niebotyczny koszt
- kolejny ogrom młodych, zdolnych ludzi pracuje i mieszka za granicą
- jeden z ministrów mówi, że Polska istnieje tylko teoretycznie, i że to h..., dupa i kamieni kupa
- prezydent nie chce/ nie potrafi wyjaśnić swoich powiązań z WSI
- prezydent śmieje się w twarz wszystkim rodakom i unika debaty z kontrkandydatami podczas wyborów
- po upublicznieniu afery podsłuchowej, funkcjonariusze robią bezpodstawne przeszukanie w siedzibie WPROST
- Prezydent nie raz, nie dwa ale wiele razy ośmiesza nas na arenie międzynarodowej

i tak dalej można wymieniać, dnia by nie starczyło. I teraz pomyślcie czy chcecie kolejnych 5 lat takich rządów i dalsze ośmieszanie oraz degrengoladę naszego państwa czy w miarę normalne( nie mówię że dobre i idealne) rządy człowieka który umie się wysławić, zna zasady savoir-vivre, potrafi mówić z pamięci, ma honor i  pojęcie o tym co robi. Zastanówmy się czy warto wybierać Komorowskiego i dalej w tym kraju trzeźwieć z marzeń.  Dlatego apeluję, nie siedźcie na kanapie, tylko ruszcie tyłki i zagłosujcie na moją i waszą przyszłość. Przetrwajmy do wyborów parlamentarnych  , a potem spróbujmy obalić leśnych dziadków z wiejskich głosując na antysystemowców.  Mam tylko nadzieję, że Paweł Kukiz po swoim doskonałym wyniku pójdzie po rozum do głowy i połączy swoje siły z KORWiN, z Grzegorzem Braunem, z KNP I RN. I że do wyborów parlamentarnych pójdą razem.  Bo w nich jest przyszłość. I waszej chęci do zmian. Mam tylko nadzieję, że frekwencja będzie wyższa, bo frekwencja w I turze nie napawa optymizmem. Ale mnie to mało zdziwiło, wszak ostatnie lata rządów platformersów obrzydzić politykę mogły każdemu.


sobota, 11 kwietnia 2015

Andrzej Piaseczny- Kalejdoskop (2015)

Nie wiem co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po nową płytę Piaska. Daleko od moich 'rejonów' muzycznych, barwa głosu za którą nie przepadam, proste popowe piosenki. Ale reklama w mediach zrobiła swoje, i zdecydowałem się zobaczyć jak Andrzej Piaseczny poradził sobie ze śpiewaniem coverów.
 Sięgając po tę płytę spodziewałem się, że sięgnie po utwory jakichś popowych wykonawców których codziennie słyszymy w RMF FM czy Zetce. Niestety sięgnął po utwory, których nigdy nie dał rady by zaśpiewać. Bo takie rockowe pomniki jak 'Do kołyski' Dżemu, 'List' Heya  czy 'Ostatni' Edyty Bartosiewicz nie powinny być śpiewane jako covery. Bo to w 99% wyjdzie karykaturalnie. Takie śpiewanie klasyków nikomu( wyjątkami potwierdzającymi regułę: Katie Melua i Joe Cocker) nie wyszło na dobre. Piasek zapomniał również że w niektórych utworach nie powinno się a wręcz nie można majstrować przy muzyce( jak to kiedyś dobrze ujęła moja koleżanka- za przerobienie niektórych utworach powinno się zarobić maczetą w twarz). Jedyny plus, to kapitalnie brzmiąca warstwa symfoniczna.
   I właśnie gdyby Andrzej Piaseczny zdecydował się przerobić i zaśpiewać utwory typu 'Zanim Zrozumiesz' Varius Manx( ten utwór również znajduje się na płycie) to byłaby to świetna płyta z coverami w wersji orkiestrowej. Ale gdy  jego głos( typowo popowy) bierze się za rockowe pomniki to brzmi to nieco karykaturalnie. To tak jakby Maryla Rodowicz czy inna Doda nagrały płytę z coverami Metallici czy Queen. Coś się nie zgadza. Trzeba mierzyć siły na zamiary, i nie porywać się na rzeczy których się nie da rady zrobić. Piasek tłumaczył, że to płyta z utworami które lubi i które go wzruszają. Cóż, postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko i nie poradził sobie. O wiele lepiej na tej płycie wypadają utwory całkowicie premierowe. Dopasowane do możliwości Piaska, i  kapitalnie zaaranżowane. I to jest najmocniejszy punkt tej płyty.
 Piasek sam mówi w wywiadach że to jego najlepsza płyta. Ale dla mnie miewał lepsze momenty. Najbardziej osobista jak najbardziej, ale raczej nie najlepsza. Kto chce niech przesłucha, ale lepiej wyjść i wybić browara w plenerze, piękna pogoda za oknem.



                                                                                                                   ocena: 1,5/10

poniedziałek, 23 marca 2015

Suarez- człowiek ze złotym pistoletem

Wczorajszy mecz Barcelony z Realem miał spowodować, że znów zatrzyma się świat. I tak w istocie było. Wczorajsze Clasico może nie było najlepsze w historii pod względem sportowym ale jak zawsze działo się dużo. Bardzo dobrze, że piłkarze obu ekip zapomnieli już co się działo podczas spotkań za kadencji Jose Mourinho w Realu, i na boisku między zawodnikami panował względny spokój.

Może to banał, ale każdy to powtarzał. Klasyk rządzi się swoimi prawami. I nie ważne czy grałeś wcześniej źle i przegrywałeś mecz za meczem. W Gran Derbi może zdarzyć się wszystko. I nie inaczej było tym razem. Barcelona miała wysoko wygrać klasyk, nie było ekspertów którzy twierdzili by inaczej. Ale we wczorajszym meczu wyglądało to inaczej. Barcelona została zaskoczona intensywnością Realu. Spodziewała się, że tak jak bywało dotychczas Real się cofnie i będzie czekał spokojnie na kontry. To zaskoczenie spowodowało, że to Real w I połowie miał pełną kontrolę nad meczem. I nie przeszkodził im nawet gol Mathieu. Real nadal atakował, i wykorzystał jedną z kontr. Notabene bramka 1-1 przypominała bardzo to co stało się w poprzednim Clasico na Bernabeu. Barca ma sytuację na 2-0, nie wykorzystuje jej i moment później wyprowadzę kontrę która kończy się golem na 1-1. Real mógł wygrywać do przerwy, ale Bale udowodnił swoją formę i fatalnie spudłował z kilkunastu metrów. Barca zagrała najgorszą połowę od porażki w Sociedad na początku roku. Grała wolno, bez pomysłu. Jakby w ogóle nie wyszła na boisko. Boczne sektory boiska gdzie powinni rządzić Alves i Alba były zdominowane przez Marcelo, który zagrał wybitną pierwszą połowę. Jedynymi godnymi wyróżnienia był tylko duet Pique-Mathieu który czyścił co mógł.
 
Druga połowa wyglądała zupełnie inaczej. Realowi jakby odcięło prąd i nie zagrali tak mądrze jak wcześniej. Barca tylko czekała na ten moment, i zaatakowała. Czego efektem był gol na 2-1, autorstwa Suareza. To jeden z najładniejszych goli, który padły w 2015. Przyjąć piłkę w taki sposób jak to zrobił El Pistolero potrafi tylko garstka piłkarzy. Zresztą zobaczcie sami: 

Barca miała jeszcze całe multum okazji do strzelenia kilku goli, ale Neymar luz i drybling godny Ronaldinho czy Messiego połączył wczoraj ze skutecznością godną piłkarza z naszej Ekstraklasy a nie z najlepszej ligi świata. 
Natomiast wracając do Suareza. Fantastycznie wczoraj się na niego patrzyło. To był ten Luis którego Barcelona potrzebowała. Mało który zawodnik tak jak Suarez potrafi inteligentnie poruszać się między obrońcami na linii spalonego, by w odpowiednim momencie idealnie 'skleić' piłkę i zgubić obrońcę.  Początki Suareza były fatalne. Nie dość, że nie dogadywał się na boisku z Neymarem i Messim to jeszcze jego skuteczność szwankowała. Nie dziwne więc, że grał coraz bardziej zirytowany. A wiadomo, czym to się mogło skończyć- kolejnym jego 'wybrykiem'. Na szczęście po kilku miesiącach zaczął już grać na pamięć z partnerami z ataku, i trochę się wyluzował. Czego efektem jest kapitalna gra, i całkiem niezłe już statystyki. Barcelona potrzebowała takiej wyrachowanej, nieco egoistycznej '9' która w pojedynkę potrafiłaby przesądzić o wygranej kiedy Messi gra słabiej. Luis nie dość że spełnia te wymagania, to jeszcze nie ma problemu z tym, że to nie on a Messi własnie jest największą gwiazdą. Suarez robi swoje i nie ogląda się na innych. Tylko wciąż czasami wyłącza mu myślenie w polu karnym i zalicza gigantyczne pudło. Ale to wyjątki. Barca z trio MNS jest groźna dla każdego i może wygrać potrójną koronę o czym marzą wszyscy w katalonii. 

Natomiast co do Realu, to moim zdaniem przyczyną porażki Z Barcą i ogólnie słabej formy w ostatnich tygodniach jest brak rotacji i ciągłe granie tym samym składem. Ancelotti zapomniał chyba, że Kroos czy Ronaldo to nie maszyny i potrzebują odpoczynku. Inna sprawa, że Real nie ma kim zastąpić swoich filarów, więc tu pretensje może mieć do siebie tylko sam Carletto. Niby jest Chicharito, ale nie gra na tyle dużo aby móc obiektywnie zobaczyć czy się nadaje jako rywal/zmiennik Benzemy. Bale z kolei, który miał udowodnić swoją klasę, z tygodnia na tydzień gra coraz słabiej, i coraz bardziej możliwy jest jego powrót do Anglii, gdzie pewnie znów będzie błyszczał. Zrobiono temu Walijczykowi dużą krzywdą, sprowadzając go tak wielkiego klubu jak Real. Real wcale nie będzie miał łatwiej, bo nadchodzi Kwiecień, i gra co 3 dni. Więc nie będzie czasu na odpoczynek. A w międzyczasie jeszcze zgrupowanie kadry. Moim zdaniem kto w połowie przyszłego miesiąca będzie bez większych strat punktowych, ten będzie mógł już świętować mistrzostwo Hiszpanii. Jedynym czarnym akcentem były wczoraj 'tradycyjne' udawania i nurkowania piłkarzy. O ile w przypadku Ronaldo to norma, i można się do tego przyzwyczaić to takiemu piłkarzowi jak Mascherano nie wypada tego robić. 

czwartek, 5 marca 2015

Koniec Świata- Kury(2015)

Po 3 latach przerwy( świetna płyta Hotel Polonia z 2012 r.) Koniec Świata szykuje się do wydania nowej płyty. Jak na razie zaprezentowano pierwszy singiel. I jest bez zaskoczeń, czego można było się spodziewać. 
  Bo Koniec Świata nie idzie drogą Happysadu i nie eksperymentuje z muzyką. I wychodzi na tym świetnie. Niby muzycznie wciąż grają to samo, ale do tej muzyki się wraca. Cały czas. To wciąż świetne, typowo rockowo-punkowe granie. Niemal tradycyjnie muzykom towarzyszy świetna sekcja dęta, nadająca zespołowi brzmienie , którego nie sposób pomylić z żadnym innym. Jacek Stęszewski- wokalista grupy udowadnia, że odnajduje się w różnych, pozornie rytmach. Wszak wydał kapitalną solową płytę 'Księżycówka', która odbiega od tego co robi zespół. Bo płyta jest utrzymana w klimacie poezji śpiewanej. 
   Jego autentyczność i energia daje radę i w ostrym, rockowym wydaniu jak i w łagodniejszym, lirycznym repertuarze.  Duża ilość utworów zespołu nawiązuje do historii, nie inaczej jest w tym przypadku. Tekst utworu 'Kury' nawiązuje do Józefa Piłsudskiego i jego słów na temat naszego społeczeństwa i polityków. Które raczej zna każdy ;) Ja osobiście uwielbiam zespoły, które nie boją się podejmować trudnych tematów i nie są tzw. poprawni politycznie. Koniec Świata już kilka razy takie tematy podejmował( utwory: 'Hotel Polonia, 'Liubliu', czy 'Jezus') i za każdym razem wychodziło to dobrze. Teraz również wyszło. Bardzo dobrze, że są w Polsce zespoły które w sposób 'muzyczny' przybliżają historię kraju, bo ze znajomością jej wśród Polaków jest słabo. Skoro nie mają szans na poznanie jej bliżej w szkołach to może muzyka? Oby więcej takich zespołów i takich utworów. Czekam na całą płytę z niecierpliwością, premiera przewidziana jest na jesień 2015 r.
 

wtorek, 17 lutego 2015

O przewidywaniach na LM i standardach dziennikarskich słów kilka...

Wraca Liga Mistrzów. Wreszcie, bo to trochę nudno się zaczynało robić. Dawno nie było takiej fazy grupowej, gdzie dość trudno jest przewidzieć jest co się wydarzy. Dużo, bardzo dużo pozmieniało się  od fazy grupowej. Poniżej zaprezentuje moje typy w kilku zdaniach.

1) PSG-Chelsea

awans: Chelsea

Chelsea jest naprawdę w gazie, zdecydowanie lideruje w Premier League. Mourinho to specjalista od dwumeczów, nie zdziwię się jeśli w pierwszym meczu Chelsea zagra na 300% i wygra spotkanie żeby drugi mecz 'zabić' i ustawić się całą drużyną na swojej połowie. PSG natomiast nie jest w zbyt wysokiej formie mówiąc delikatnie. Sam Zlatan nie wystarczy na The Blues. Ani Cavani ani Lavezzi ani Lucas obecnie nie zachwycają. I mają Sirugu w bramce, który dla mnie jest bardzo 'elektryczny' i może w najmniej spodziewanym momencie zrobić 'Cabajadę' albo skopiować Mariusza Pawełka. Chelsea ma natomiast Courtois, który jest w stanie sam wygrać Chelsea mecz.

Manchester City- Barcelona

awans: Barcelona

 City to taki zespół, który potrzebuje dużego sukcesu w europie żeby zaczęto go traktować jak europejskiego mocarza. Bo o ile w Anglii to ścisły top, to w Europie na razie nie radzą sobie najlepiej. Ważny dla City będzie powrót Aguero. Bez tego zawodnika nie ma ofensywy w klubie z Manchesteru. City. Ważny też będzie pomysł na grę City wymyślony przez Pellegriniego. Jeśli City będzie chciało grać z Barcą w piłkę, to polegnie z kretesem i przyjmie kilka bramek. City musi zaczekać na FCB na swojej połowie i próbować kontrować. Bo ma do tego zawodników. Ale ważniejsze dla 'Obywateli' będzie czyste konto w pierwszym meczu. Jeśli City będzie zostawiało dużo miejsca przed polem karnym to Hart będzie cały czas pod ostrzałem. A im więcej strzałów w stronę bramki City tym gorzej sobie reprezentant Anglii radzi. Barca natomiast jest chyba w najlepszej formie od kilku lat. Od porażki z Sociedad na samym początku roku, zanotowała 11 kolejnych zwycięstw. Przekonujących trzeba dodać. A grała z nie byle kim bo z Atletico Madryt czy Bilbao. W świetnych wynikach FCB duża jest zasługa będących w wybitnej formie: Busquetsa,Pique oraz Neymara. Nie mówiąc o Messim, który cały czas przesuwa granicę swoich możliwości. Piłkarz z innej galaktyki. Wymazuje wszelkie rekordy, i staje się coraz lepszy. Mówiono że nie umie grać prawą nogą, to od razu 'przyjął wyzwanie' i prawie połowę goli w tym sezonie strzelił właśnie prawą. Mówiono, że nie angażuje się w defensywę- bach, biega po całym boisku, cofając się po piłkę aż pod linię środkową. Odnajduje się wszędzie i na '9' na prawym skrzydle i w pomocy. Również Suarez zaczyna w końcu rozumieć grę Barcy, czego dowodem było niezłe wejście z ławki w meczu z Levante i strzelony cudowny gol( bramka weekendu bezapelacyjnie).

Bayer Leverkusen- Atletico Madryt

awans: Atletico

Tu faworyt może być tylko jeden. Bayer już raczej nigdy nie powtórzy awansu do finału LM, jaki miał miejsce w 2002 r. To obecnie w LM kopciuszek, który musi się martwić co roku a awans z grupy a potem o łatwego rywala w 1/8. Nie mają żadnego argumentu aby postawić się Atleti.   Śmiało można wysoki wynik w dwumeczu. Leverkusen ma tendencję do odpuszczania gry gdy mecz się nie układa. Gdy strzeli im się pierwszą bramkę, Bayer już raczej nie odpowiada. Natomiast Atletico, zrobi wszystko żeby zdobyć w tym roku LM. Nawet kosztem ligi. Strzałem w 10, okazał się transfer Torresa- widać, że powrót do domu mu służy. Jedynym słabym punktem, są bramkarze którzy mnie nie przekonują. Nie są zbyt pewni siebie. Leverkusen może to wykorzystać, bo Kiessling potrafi wykorzystywać błędy bramkarzy jak nikt.

Juventus- Borussia Dortmund

awans: Juventus

Pisałem już w ostatnim tekście. W Futbolu wszystko się bardzo szybko potrafi pozmieniać. Gdyby mecz odbywał się na początku sezonu to trudno byłoby wskazać faworyta. Ale sezon zweryfikował cele klubów. Juventus leje wszystkich w Serie A, zdecydowanie lideruje. Ma Teveza w dobrej dyspozycji, wspaniale schodzącego ze sceny Pirlo, doskonałego Vidala.  A BVB ta karykatura ekipy, która 2 sezony wstecz grała w finale Ligi Mistrzów. I bardziej niż o LM musi drżeć o utrzymanie się w lidze. Bo do tego bardzo daleko.  Gra obronna w zasadzie nie istnieje, Hummels który był przymierzany do Barcelony w obecnej formie to może grać w Lechii  Legii.  Gol który BVB straciło z Augsburgiem jest do teraz hitem internetu. W ataku natomiast wielka improwizacja, bazowana na przebłyskach Reusa i momentach dobrej gry Immobille. Borussia ma wspaniałych zawodników, ale nie ma ekipy. I to zadecyduje o braku awansu. Choć wynik może być na  styku.

Schalke- Real Madryt

awans: Real

Doprawdy nie wiem co musiałoby się wydarzyć, aby Schalke choć zbliżyło się w tym dwumeczu do triumfatora LM. Może powinni zgłosić się do Edynburga do Instytutu Roślin aby sklonować Huntelaara, tak jak sklonowano tam Owcę...  Pojedyncze gwiazdki jak Draxler, Howedes czy Barnetta nie wystarczą. Schalke zmaga się również z brakiem solidnego bramkarza na poziom LM bo Ralf Fährmann( z całym szacunkiem, bo na ligę jest znakomity) niezbyt nadaje się na poziom fazy pucharowej LM. Atutem Schalke w dwumeczu może być pierwszy mecz u siebie. Jeśli uda im się strzelić co najmniej bramkę i zachować czyste konto, to kto wie jak zareaguje Real jak będzie pod ścianą... Może tak jak Atletico w rewanżu z Barcą w Pucharze Króla 2015? Real też ma swoje problemy. Cristiano w ogóle  nie wszedł w 2015 rok, każdy jego występ jest słaby jak na niego. Apogeum była porażka 0-4 z derbach Madrytu z Atletico, gdzie Cristiano w ogóle prawie nie było na murawie. Madryt zmaga się również z urazami, wykluczone są występy Ramosa i Jamesa Rodrigueza czyli tych którzy na pewno by w tym meczu zagrali. Bardzo prawdopodobne że środku obrony wyjdzie para Varane-Pepe lub Varane- Nacho. Środek obrony to będzie zdecydowanie pięta achillesowa i coś co Schalke musi wykorzystać. Ten mecz będzie idealny na przełamanie strzeleckiej niemocy dla Ronaldo. Cristiano czuje już na plecach oddech Messiego, który dogania w ilości bramek w lidze i jak całym sezonie. Asyst już ma więcej.

Szachtar- Bayern

awans: Bayern

Szachtar jest kompletnie nieobliczalny. Jest zdolny zarówno do wielkich, wybitnych spotkań jak i wielkich wtop. Jednakże okoliczności są trochę dziwne. Donbas Arena w Doniecku nie daje się jak na razie do rozgrywania meczów, Szachtar rozgrywa mecze we Lwowie, gdzie oczywiście nie ma takiej atmosfery jaką mieli w Doniecku. Napięta sytuacja polityczna również nie wpływa korzystnie na zespół. Bardzo dużo graczy z klubów ukraińskich w obawie o życie bądź wcielenie do armii ukraińskiej( szczególnie Brazylijczycy, którzy przyjęli ukraińskie obywatelstwo) uciekło z kraju. Szachtar jednak ten problem ominął. Ale w wypowiedziach piłkarzy słychać, że nie skupiają się tylko na piłce ale na tym co się dzieje w polityce. Bo oni teraz niczego nie mogą być pewni. Bayern natomiast dopiero ostatnim 8-0 z HSV wskoczył na właściwe tory. Bo po powrocie do ligowej piłki nie zachwycał. Bayern, jeśli zarygluje środek pola i będzie szybko przemieszczał piłkę do ataku, to może nastrzelać ekipie z Doniecka kilka bramek już w pierwszym meczu i spokojnie zamknąć rywalizację. Co ciekawe media niemieckie prognozują, że Lewandowski może nie wyjść w pierwszym spotkaniu z Szachtarem. Co znów wzmaga głosy o tym, że Guardiola nie lubi '9'.

Arsenal- Monaco

Awans: Arsenal

Monaco chyba jest za mało doświadczoną ekipą, aby poradzić sobie z Kanonierami. W Ligue 1 też idzie tej ekipie w kratkę. Tej ekipie potrzeba jakiegoś triumfu nad gigantem. Zdołali wypożyczyć Stekelenburga i kupić Berbatova, dwóch solidnych piłkarzy obytych na międzynarodowym poziomie. Ale to za mało. Może gdyby grali pierwszy mecz u siebie? Chociaż Arsenal już nie takie rzeczy wyczyniał. Więc nie zdziwiłbym się, gdyby kanonierzy zagrali padakę i Monaco by awansowało. Co interesuje polskich kibiców, to na pewno Wojciech Szczęsny. Wątpię jednak aby wyszedł w pierwszym składzie, konflikt z Wengerem jest nadal zbyt świeży i musi trochę czasu upłynąć aby Szczęsny wrócił do bramki. Ale latem pewnie zmieni klub. Arsenal jest teraz na fali wznoszącej, gra niezłą piłkę. I to mimo wszystko to chyba właśnie klub z Emirates zawita w 1/4 finału.

Basel- Porto

Awans: ?

Jedyna para, gdzie nie sposób wskazać faworyta.  Obydwa kluby na podobnym poziomie, z podobnymi wynikami w tym sezonie. Wynik może pójść w każdą stronę, ja osobiście skłaniam się ku Basel bo już kilka razy zagrali tak że ręce same składały się do oklasków. I to dla mnie właśnie będzie hit 1/8 LM. Nie City- Barca, nie PSG- Chelsea, nie Juve- BVB ale właśnie Basel-Porto bo tu nie będzie kalkulacji.



W drugiej części miałem napisać coś o 'DurczokGate' ale szkoda na to tracić czasu. Ale oczywiście Durczok został już osądzony.  W naszym kraju lubimy skazać i linczować człowieka, jeszcze przed startem śledztwa i wyrokiem skazującym. Jeśli Durczokowi zostało by coś udowodnione, to oczywiście powinien zostać: a) surowo i bezwzględnie ukarany, b) już nigdy nie powinien pracować w żadnych mediach. Bo jego wiarygodność byłaby nadszarpnięta na tyle, że nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek go zatrudnił. Ale wszystko na razie w sferze domysłów. Po za tym co Durczok robi w mieszkaniu to jego prywatna sprawa, i udostępnianie zdjęć z jego sypialni, jego domu jest po prostu słabe. I nijak ma się do 'zarzutów' o molestowanie. WPROST idzie w złą stronę, staje się tabloidem grającym w lidze Super Expressu czy Faktu, czyli w sumie słabo. A właśnie Super Express- ironia losu, że najbardziej oburza się prezes gazety w której pokazywano zdjęcia z pogrzebu Przybylskiej, mimo wyraźnej prośby rodziny o poszanowanie prywatności.

wtorek, 3 lutego 2015

Blog roku 2014.



Muzycznimaniacy! Tak jak w zeszłym roku biorę udział konkursie Onetu na blog roku 2014. Każda pomoc mile widziana! :) I pamiętajcie że dobry uczynek zawsze procentuje ;)