piątek, 22 sierpnia 2014

O tym dlaczego polska piłka nie dogoni najlepszych w najbliższych latach , słów kilka....

Ilekroć słyszę, że poziom polskiej piłki się podniósł, że kadra gra coraz lepiej, że organizacja futbolu jest lepsza, że orliki itd. to chce mi się śmiać. Podnoszenie się poziomu polskiej piłki to mit. To tak jak z pomysłem Adama Nawałki na reprezentację. Wszyscy o tym mówią, nikt na dobrą sprawę tego nie widział.

Polska piłka w najbliższych 10-20 latach nie odniesie sukcesu, mogę się założyć. Dlaczego? Wszystko rozbija się o pracę u podstaw. Brak nam scentralizowanego planu szkolenia młodzieży. Przy każdym klubie ekstraklasy powinna być akademia, kilka pełnowymiarowych trawiastych boisk treningowych. Akademie niby są(jednak nie wszędzie), ale co z tego skoro większość wychowanków ginie w rywalizacji seniorskiej? Polskie kluby wychodzą z założenia, że najważniejszy jest szybki sukces, więc nie stawiają cierpliwie na wychowanków tylko ściąga hurtem starszych kopaczo-biegaczy( bo na pewno nie piłkarzy) którzy po pewnym czasie okazują się piłkarskim szrotem z którym się trzeba męczyć. Wszelkie rekordy biła Pogoń Szczecin kilka lat wstecz, która potrafiła wystawiać całą  jedenastkę(!) złożoną z Brazylijczyków co skończyło się spadkiem z ekstraklasy. Wychowanek akademii czy młody polski piłkarz nie ma szans, żeby rywalizować w seniorskiej piłce. Jeśli gra to już ogony, a potem nagle jest rzucany na głęboką wodę nie radzi sobie na boisku, powiela te same błędy, one wchodzą mu w krew. Młodzian jest wypożyczany, albo sprzedawany i zabawa zaczyna się od nowa. Ściąganie szrotu z zagranicy, nowy rocznik akademii zaczyna grać w ekstraklasie po kilka minut, nie radzi sobie i jest sprzedawany. Brak szans dla młodych Polaków = brak nowych piłkarzy dla prezentacji, i dawanie paszportów Obraniakowi, Perquisowi, Rogerowi, czy Boenischowi. I polskie kluby muszą to zrozumieć. 
Osobną kwestią jest nagminne wyjeżdżanie młodych zawodników po jednej udanej rundzie za granicę. Polski zawodnik widzi sumę z kilkoma zerami na kontrakcie, i decyduje się na wyjazd natychmiast aby tylko zarobić. Nie myśląc o tym, że hamuje swoją karierę na kilka lat. Bo piłkarz który zagrał jedną dobrą rundę i to w polskiej, słabej lidze nie jest w stanie rywalizować w poważnej piłce. Weźmy na przykład takiego Stępińskiego. Po jednej dobrej rundzie wyjechał do Norymbergi, gdzie prawdopodobnie dostał 20 razy wyższy kontrakt niż w Widzewie. Tylko że on nie był gotowy taktycznie, fizycznie i psychicznie do codziennego ciężkiego treningu, do nieustannej rywalizacji o pierwszy skład. Stępiński o ile na początku był 'zauroczony' zachodem to potem było coraz gorzej. Przez 2 lata występował tylko w II drużynie Norymbergi występującej w lidze regionalnej. Statystyki też mu chluby nie przynoszą. 23 mecze i 6 goli przez 2 lata to bilans wstydu jak na napastnika. Obecnie Mariusz wraca do Polski, ma podpisać kontrakt z Wisłą Kraków.  Tu będzie miał spokój. Nawet jak strzeli 2 czy 3 gole w sezonie to do 30 roku życia będzie nazywany ogromnym talentem. A tych lat na rozwój które stracił w lidze regionalnej, nie odda mu nikt. Raczej nie będzie już piłkarzem na miarę wielkiego talentu. Wtopi się w ligową szarzyznę. Może pod koniec przygarnie go jakiś klub z Cypru czy Grecji. Innym przykładem może być Milik. Podobnie jak Stępiński wyjechał szybko po udanym okresie gry. W Leverkusen miał być świetnym jokerem, ale tam poznali się na nim od razu i wypożyczyli do Augsburga. Milik tak jak Stępiński nie był gotowy na wyjazd. Tak jak Mariusz trafił do rezerw klubu, jednak wiodło mu się lepiej. I w 5 meczach trafił pięć razy. Dla pierwszej drużyny jednak nie trafił ani razu i musiał szukać szczęścia gdzie indziej. I w słabym Augsburgu też furory nie zrobił. 18 meczów, 2 gole. Tragedia. Tam też nie mieli do niego cierpliwości i wypożyczyli do Ajaxu. Zaczął dobrze, od kilku goli w sparingach. Ale pierwszy mecz ligowy raczej pokazał mu, że znów go czeka ławka albo rezerwy. Bo zagrał tragicznie. Bez zagrożenia bramki rywala, bez strzału. Pokazał że technika to nie jest jego mocna strona. I w drugim meczu już ławka. I od razu pojawiły się plotki o nowym napastniku w Amsterdamie. Mówi się o Etoo i Remy. Każdy z nich to półka wyżej niż Milik. Więc albo nagle wystrzeli, albo znów marnuje rok na ławce.

Mówi się również, że organizacja polskiej piłki weszła na wyższy poziom. To ja się pytam, w którym miejscu? Sami chyba pamiętamy co zrobiła Legia w eliminacjach do LM. Taki błąd nie ma prawa się zdarzyć w żadnym profesjonalnym klubie. Albo reforma ligi. Kiedy ją zatwierdzono, padał argument że to podniesie poziom gry polskich klubów bo nie będzie meczów o nic. Poziom się nie podniósł, wręcz przeciwnie. Polecam zobaczyć skrót meczu Śląsk-Cracovia. Ręce opadają. Albo te machlojki ze sprzedawaniem licencji, przenoszeniem klubu. Czy to przynosi chwałę? raczej nie. Albo to co się dzieje z Widzewem. Prezes który nie zna się na negocjacjach ze sponsorami, nie powinien działać przy piłce. Bo kluby które utrzymuje miasto to też patologia i tak być nie powinno.  Kolejną sprawą jest zwalnianie trenerów po 2 remisach z rzędu. Nigdzie indziej 'karuzela trenerska' nie kręci się tak szybko. W sprawie trenerów podpisuje się obiema rękami pod tym co mówi Michał Probierz. Szybko zakochujemy się w tym co zagraniczne. Ci zagraniczni trenerzy, nie dość że zabierają miejsce pracy polskim trenerom to jeszcze w większości są nieudacznikami( vide Levy,Maaskant, Hapal). Gdzie mają po stażu uczyć się polscy trenerzy? Nie tędy droga. A potem zdziwienie, że brak polskich kandydatów na selekcjonerów kadry i musimy dawać kadrę tym którzy raczej nie powinni jej dostać( Nawałka,Fornalik). Tak samo z tymi orlikami. Premier i jego ministrowie otwierali je z wielkim namaszczeniem, mówiąc że to rozwiązanie problemów z polską piłką. Jak się okazuje, z boisk korzystają głównie kluby. Mały chłopiec zafiksowany na punkcie piłki który chciałby pokopać piłkę z kolegami nie ma szans wepchnąć się na boisko. Nie mogąc grać na nowym orliku, idzie pod blok gdzie również jest przeganiany  przez innych ludzi( bo szyby powybija, bo piłka na ulicę wyleci, bo się kurzy, bo hałas jest) i w efekcie czego na każdym skrawku trawnika, w parku, na szkolnym boisku pojawiły się tabliczki zakaz gry w piłkę. A że tam się przeważnie zaczyna fascynacja piłką, to kandydatów na piłkarzy też jest mniej. 
Dopóki nie zmieni się polska mentalność(wszystko robimy najlepiej, jest fajnie tak jest więc nie robimy niczego żeby to zepsuć, szybkie zakochiwanie się w zachodzie, brak pokory) to polska piłka nie wyjdzie na prostą. 


niedziela, 10 sierpnia 2014

O tym dlaczego UEFA nie mogła oszczędzić Legii i głupocie specjalistów słów kilka.....

Nie mogę nie poruszyć tego tematu. W końcu nie codziennie UEFA wyrzuca kogoś z eliminacji Ligi Mistrzów. Gwoli przypomnienia: UEFA dzień po rewanżu Legii z Celtic Glasgow ukarała tych pierwszych walkowerem za mecz rewanżowy. W drużynie Mistrzów Polski wystąpił nieuprawniony zawodnik Bartosz Bereszyński( wszedł na końcowe 4 minuty). Bereszyński w ostatnim meczu grupowym zeszłorocznej LE otrzymał czerwoną kartkę w meczu z Apollonem Limassol. Dostał też 3 mecze zawieszenia.

Więc teraz trochę faktów: 'Fizycznie' zawodnik odcierpiał karę. Ale w myśl przepisów UEFA zawodnik zawieszony, musi być wpisany do protokołu  żeby odbył okres karencji przepisowo. Bereszyński wpisany nie był. I tu cały problem. Regulamin mówi jasno, jeśli zawodnik który przepisowo nie odbył kary wejdzie na boisko(nieważne czy na minutę czy na 90 minut) to jedyną przewidzianą w tym punkcie regulaminu karą jest walkower. Tak są skonstruowane przepisy i na nie się nic nie poradzi.

Jeśli Legia bierze udział w rozgrywkach UEFA musi się dostosować do jej przepisów koniec kropka. Delegat UEFA( nie Celtic jak mówili niektórzy) odkrył tę nieprawidłowość i to on zgłosił zastrzeżenie co do wejścia Bereszyńskiego. Co ciekawe, ponoć UEFA dawała znać już wcześniej Legii kto może zagrać a kto nie. Jeśli rzeczywiście tak było to jest to kolejny 'kamyczek do ogródka' Mistrzów Polski. Psim obowiązkiem kierownika drużyny,jego współpracowników a także  zawodników(widzieliście kiedyś pracownika który nie znał by choć w najmniejszym stopniu regulaminu obowiązującego w firmie?) jest znajomość przepisów co do odbycia kary za kartki itp. Jeśli nie byli pewni co do Bereszyńskiego, to czemu nie skontaktowali się z UEFA żeby ci zinterpretowali przepisy? Nie potrafię tego zrozumieć.

To nie jest też tak, że UEFA chciała 'usadzić' Legię. UEFA szukała wyjścia z tej z sytuacji. Ale w przepisach stało jasno: jedyną karę za złamanie przez Legię tego punktu regulaminu jest walkower. Nie ma wyjątków,nadzwyczajnych sytuacji czy ewenementów. Przepis głupi, kara za występek za mocna ale do przepisów trzeba się stosować. Czy jeśli przepisy podatkowe były by tak samo głupie ten przepis też można byłoby szukać od nich odstępu i nie płacić nich lub płacić tylko część? no chyba nie. Tu żadne FUCK UEFA nie pomoże, to nie zmieni przepisów. Może ta sytuacja otworzy trochę oczy władzom UEFA, bo tylko oni mogą zmienić przepisy. Ktoś gdzieś też podał argument że bogatych nie ruszają. Zawsze tak było jest i będzie, że bogatsi mają lepsze 'lobby' i mogą próbować zmienić coś na swoją korzyść. Ale w przypadku tak jasnych przepisów jak w wypadku paragraf złamany przez 'Wojskowych' tego nie będzie. Nie ważne czy to dotyczyłoby Realu,Barcy,Bayernu czy Manchesteru. Oczywistością również jest, że polskie kluby nie mają mocnej pozycji i marki w Europie. A co za tym idzie mniejszą możliwość 'lobbowania' na naszą korzyść.  Ale jak mamy ją mieć skoro od kilkunastu nie gościmy w Lidze Mistrzów, jedynie incydentalnie odnosząc sukcesy w Lidze Europy a wcześniej Pucharze UEFA. Dlatego też udało się Barcelonie przesunąć bana transferowego na 2015 rok. To nie UEFA jest chora, to przepisy są chore. I dopóki w UEFA młodzi, myślący ludzie to przepisy się nie zmienią. Niektórzy próbowali zakwestionować decyzję o walkowerze tym, że kluby przed losowaniem powinny być znane 12 godzin przed. Ale nigdzie tego przepisu nie ma, to jedna z wielu wypuszczonych plotek. A doszukiwanie się różnych kruczków prawnych czy jakiś nieprawidłowości w wydaniu decyzji to typowo polskie szukanie dziury w całym. Zamiast przyjąć decyzję na klatę i walczyć o jak najlepszy wynik w LE, lepiej bawić się w nic nie dające odwołania. Śmieszne to strasznie dla mnie. Tak słucham teraz konferencji Legii, jeśli włodarze klubu naprawdę myśleli, że Celtic podpisze jakiś papier że zrzekają się dochodzenia swoich praw w Lozannie to nie znają świata i zasad biznesu. Nie ma klubu na świecie, który by to zrobił. To nie sprawa honoru czy zachowania ale czysty biznes. To że pieniądz rządzi tym światem wiadomo od dawien dawna.

UEFA tak czy siak nie cofnie decyzji z dwóch powodów. Po pierwsze to spowodowało by rozwalenie rozgrywek LM i LE, ponowne losowanie itd. Nikt tego nie chce. A po drugie, jeśli zmieniono by decyzje na korzyść Legii, to to ośmieszyło by UEFA doszczętnie. No bo po co tworzyć prawo, paragrafy jak i tak by postąpiono odwrotnie? Cała historia to 100% winy Legii. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której kierownik drużyny czy sam zawodnik nie wie czy może wystąpić w meczu czy nie. UEFA postąpiła tak jak musiała, od złamanego przez Legię paragrafu prawo UEFA nie przewiduje żadnych innych kar oprócz walkowera i tyle. A co lamentu niektórych że Legii należała się kara finansowa bo Debreczyn ją dostał to odpowiadam, że  są to dwa różne paragrafy. Za paragraf który złamali Węgrzy( występ zawodnika zawieszonego a nie nieuprawnionego) karą może być kara finansowa. Za sytuację odwrotną czyli występ zawodnika nieuprawnionego, przepis przewiduje tylko walkower.

A jeszcze bardziej od Legii kompromitują się niektórzy dziennikarze.


O to najgłupsze wypowiedzi czy komentarze:

1) To wszystko wina Boruca(!) bo mógł wpłynąć na Celtic żeby zmienił decyzję. W końcu jest tam legendą.
2)Celtic może wyjść z tego z twarzą zrzekając(!) się miejsca w IV rundzie LM na rzecz Legii lub nie dochodząc swoich praw
3) To wszystko wina Tuska( tak to też się pojawiło)
4) UEFA, to Mafia chciano nas wykluczyć
5) To nie wina Legii tylko UEFA
6) Bereszyński wszedł tylko na 4 minuty, wiec można odstąpić(!) od kary z regulaminu a dać karę finansową
 7) UEFA czekała tylko na pretekst żeby Legię wykluczyć
8) UEFA obawiała się trudnych kibiców Legii
9) Legia odpuściła awans Szkotom i specjalnie(!) wpuściła Bereszyńskiego zdając sobie sprawę z konsekwencji.

niedziela, 3 sierpnia 2014

EZU cz.15

Trochę zaniedbałem ten 'cykl'. W dzisiejszym EZU przypomnę wam artystę wybitnego, ale chyba obecnie trochę zapomnianego i niedocenianego. Przedstawiam wam 'ojca chrzestnego' Grunge'u- Neila Younga.

Neil Young to prawdopodobnie jeden z ostatnich artystów który pozostał wierny kulturze hippisowskiej. Neil ima się różnych gatunków muzycznych. Od akustycznego rocka, którym gra na emocjach po agresywny hard rock. Nie raz skłaniał się też ku muzyce grunge, rockowi psychodelicznemu a nawet heavy metalowi. Utwory Younga rozpoznaje się od razu, dzięki charakterystycznemu głosowi i spektakularnym solówkom. Jest jednym z najbardziej 'płodnych' i pracowitych artystów rockowych. Od mniej więcej lat 60 cały czas koncertuje,wydaje płyty i współpracuje z innymi artystami. W 2003 został sklasyfikowany na 83. miejscu listy 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów magazynu Rolling Stone. Z kolei w 2004 roku muzyk został sklasyfikowany na 51. miejscu listy 100 najlepszych gitarzystów heavymetalowych wszech czasów magazynu Guitar World.Wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame w 1995 roku (jako artysta solowy) i w 1997 (wraz z Buffalo Springfield). Do największych przebojów Neila należą m.in: 'Heart of Gold' czy 'Old Man'. I moim zdaniem właśnie od tych utworów można zacząć poznawać jego twórczość. Mnie osobiście ten  facet zaintrygował od pierwszych dźwięków 'Heart of Gold' właśnie.

podsumowanie: Znakomity rockowy artysta, ostatni żyjący hippis. Fani muzyki powinni znać, trochę wstyd uwielbiać rocka i nie znać takiej postaci. A multum osób pokolenia 90' i młodszego nigdy o nim nie słyszała. Chyba czas to zmienić.
9.9/10

Dyskografia:

wraz z Buffalo Springfield
1966 Buffalo Springfield
1967 Buffalo Springfield Again
1968 Last Time Around
1969 Retrospective: The Best of Buffalo Springfield
1973 Buffalo Springfield – compilation album
2001 Buffalo Springfield Box Set
wraz z Crazy Horse
1969 Everybody Knows This Is Nowhere
1975 Zuma
1979 Rust Never Sleeps
1979 Live Rust
1981 Re-ac-tor
1987 Life
1990 Ragged Glory
1991 Arc
1991 Weld
1994 Sleeps with Angels
1996 Broken Arrow
1997 Year of the Horse
2012 Americana
2012 Psychedelic Pill
wraz z Crosby, Stills, Nash and Young
1970 Déjà Vu
1971 4 Way Street
1974 So Far
1988 American Dream
1999 Looking Foward
Solo
Albumy koncertowe
1968 Neil Young
1970 After the Gold Rush
1972 Harvest (wraz z zespołem The Stray Gators)
1973 Time Fades Away
1974 On the Beach
1975 Tonight's the Night 
1976 Long May You Run
1979 Live Rust
1991 Weld
1991 Arc
1993 Unplugged
1997 Year of the Horse
2000 Road Rock, Vol. 1 – Friends & Relatives
Seria Archives
2006 Live at the Fillmore East (wraz z Crazy Horse)
2007 Live at Massey Hall 1971
2008 Sugar Mountain - Live At Canterbury House 1968
2009 The Archives Vol. 1 1963-1972 (zestaw nagrań rzadkich i koncertowych z lat 1963-1972)
2009 Dreamin' Man Live '92
Soundtracki
1972 Journey Through the Past
1980 Where the Buffalo Roam
1994 Philadelphia (album)
1996 Dead Man (muzyka do filmu Truposz)
Składanki
1977 Decade
1993 Lucky Thirteen
2004 Greatest Hits

sobota, 26 lipca 2014

Nikki Yanofsky-Nikki

Płyt z coverami jest na świecie bardzo dużo. Jedne wykonania brzmią lepiej niż w oryginale, inne to parodia lub kompletne nieudane podróbki. Wszystko zależy od tego czy 'Coverujący' czuje to co śpiewa, czy jego warunki głosowe, interpretacyjne pozwalają zbliżyć się do oryginału, czy śpiewane utwory będą w stanie być zaśpiewane po swojemu czy będą po prostu odśpiewane. Nikki Yanofsky wzięła się na szczęście za repertuar i za utwory które jej 'leżą'- które uwielbia co słychać w każdym z dźwięków. Płytą tą Nikki potwierdza, że Jazz to ten rodzaj muzyki którego powinna się trzymać. I najnowszy singiel ' Necessary Evil' który jest wybitnie popowy to po prostu singiel radiowy, stworzony aby o niej nie zapomniano do następnej płyty.

Ale ad rem. Płyta 'Nikki' to zbiór standardów jazzowych, zaaranżowanych specjalnie dla tej wokalistki jak i również autorskich utworów z repertuaru Kanadyjki. Jeśli chodzi o standardy jazzowe, to na płycie znajdziemy utwory: Gershwina, Duke Ellingtona, Bille Holiday, Elli Fitzgerald a także klasyki: 'Over The Rainbow' a także ' po słonecznej stronie ulicy(on the sunny side of the street)'. Za interpretację tych wszystkich evergreenów( o jakie ładne słowo!) należy wokalistce wystawić ocenę celującą. Te utwory nie są zaśpiewane identyczne jak w oryginale, Yanofsky tchnęła w nie nowe życie. Zaśpiewała je tak jakby były napisane specjalnie dla niej. Szczególnie zaimponowała mi wykonaniem 'Over The Rainbow', gdzie mimo iż nie popisywała się swoim bardzo mocnym wokalem to zaśpiewała to tak, że zabrała mnie w swój własny muzyczny świat. A to duży komplement dla artysty. W każdym z utworów, widać że jej największą idolką jest Ella Fitzgerald, stara się śpiewać bardzo podobnie do niej. Polecam zobaczyć na YouTube, jej wykonanie największego przeboju Fitzgerald- 'At Last'. Ciarki na całym ciele. A tak po za fascynacją Fitzgerald, to osobiście nie znam osoby w roczniku 1990 i młodszym, która znała by ten gatunek muzyki- nie mówiąc już o największych klasykach. Kolejny plus dla niej. Natomiast co do utworów Nikki, również się obronią ale widać, że ona szuka jeszcze swojej drogi w jazzie. Oprócz fantastycznych utworów takich jak 'For Another Day', są bardzo przeciętne jak na przykład ' I Believe'- utwór który męczy mnie już po drugim przesłuchaniu. Ale to dopiero początek jej muzycznej przygody na poważnie. Każde kolejne płyty będą już wybitne, jestem tego pewien. Ona ma materiał, aby stawiać ją w szeregu z największymi tuzami muzyki jazzowej: z Gershwinem, Fitzgerald,Ellingtonem. Tylko żeby nie poszła na łatwiznę i zaczęła śpiewać Pop bo to będzie kolejny wybitny, zmarnowany talent.

ocena płyty:8,9/10

niedziela, 20 lipca 2014

Kto jak zagrał czyli muzycznymaniak podsumowuje mundial cz.2

11. Argentyna- Kompletnie nie rozumiem czemu wszyscy narzekali na styl gry Albicelestes. Zapomniano już jak Hiszpania zdobywała tytuł w 2010? Takie turnieje wygrywa się nie efektownością a efektywnością. Pomijając już te wielkie męczarnie z Iranem, który zagrał mecz życia to w każdym ze spotkań byli drużyną lepszą od rywala i wygrywali zasłużenie. Bardzo imponowała mi gra Argentyny w obronie. Byli jak skała. Grali praktycznie bezbłędnie. A kulminacja genialnej defensywy przypadła wtedy, kiedy musiała. Na półfinał z Holandią. Holendrzy tylko dzięki indywidualnym zrywom Robbena w ostatniej minucie czasu podstawowego potrafili zagrozić bramce Romero. Ale nawet wtedy Mascherano był tam gdzie powinien. Na osobne wyróżnienie zasługuje Marcos Rojo, jedno z odkryć mundialu. Nie dość że doskonały obrońca, to inteligentny i odważny zawodnik. Mało który obrońca zdecydowałby się zagrywać raboną i zakładać siatki rywalom we własnym polu karnym. A Messi? Miał być decydujący i był. Każda groźna akcja i każda bramka miała większy bądź mniejszy udział Leo. Indywidualnie 'wyciągnął za uszy' Argentynę z fazy grupowej. W fazie pucharowej oddał miejsce do popisu innym, operował głównie w odbiorze piłki. I tak to będzie już teraz wyglądało. Messi zmienia pozycję na boisku. Nie będzie już skrzydłowym. Zostaje przesunięty w głąb pola, będzie środkowym pomocnikiem, odpowiedzialnym za rozegranie piłki. Nie ma co się oszukiwać- jego prime time minął, już nie będzie grał tak jak w latach 2009-2012. Ale każdy z zawodników chciałby mieć taki spadek formy jak Messi, z takimi statystykami. Ale oczywiście kilku pseudo ekspertów powiedziało, że Messi nic nie robi na boisku i wszyscy piłkarscy 'Janusze'( czyli jakieś 95% osób interesujących się piłką) zaczęli to powtarzać jak mantrę. Mascherano natomiast kolejny raz pokazał, na jakiej pozycji jest jednym z najlepszych na świecie.

ocena startu: 5,5/6

12. Kolumbia- Miała być czarnym koniem mundialu i była. Zagrali turniej życia. Każdy jeden, od Cuadrado po Rodrigueza i Yepesa. Kapitalna faza grupowa, którą skończyli z bilansem 9-2. Bardzo szkoda, że nie podołali meczowi z Brazylią bo gdyby awansowali do półfinału to byliby głównym faworytem do złota  z 'nieeuropejskich' ekip. Jamesowi Rodriguezowi, wróżę wielką karierę w Realu bo tam prawdopodobnie trafi.

ocena startu: 4,5/6

13. Chile- Duży niedosyt po ich występie. Ta poprzeczka ze 120 minuty meczu z Brazylią w 1/8 będzie się śniła Pinilli do końca życia. Faza grupowa świetna w ich wykonaniu, szczególnie mecz z Hiszpanią, którą wspaniale wypunktowali. A no i Alexis, świetny zawodnik. Barca zapłacze za nim jeszcze nie raz, sprzedaż
'Chileno' kosztem bez jajecznego Pedro to sabotaż i jak to mówi Janek Tomaszewski 'wielbłąd'. Arsenal dokonał znakomitego transferu.

ocena startu: 4/6

14. Ekwador- Gdyby nie wypuścili prowadzenia w meczu ze Szwajcarami, to wyszli by z grupy. A tak, to występ chyba poniżej potencjału drużyny. Bardzo podobała mi się reakcja drużyny po straconej bramce z Hondurasem. Od razu rzucili się z furią na rywala i strzelili na 1-1.  Można się uczyć reakcji. Na duży plus remis z Francją. Trochę pechowo odpadli już w fazie grupowej.  Osobne wyróżnienie dla Ennera Valencii, znakomity piłkarz- co potwierdził na mundialu.

ocena startu: 2,5/6

15. USA- Nie da się nie lubić tej ekipy. Zaangażowanie, 'Team Spirit', poziom taktyczny wszystko było u nich idealne. Bardzo fajny mecz z Ghaną i Portugalią. Nie pozwolili rozwinąć skrzydeł Cristiano Ronaldo, udało mu się dopiero dobrze dośrodkować w 95 minucie. Z turnieju wyrzucili... się sami, przegrywając z własnymi słabościami i zmęczeniem w dogrywce z Belgami w 1/8. Może gdyby Donovan został powołany... Tak czy siak szacunek dla Klinsmanna za to jaką robotę tam wykonuje.

ocena startu: 4/6

16. Kostaryka- Momentami grali na poziomie Piasta Gliwice czy innego Podbeskidzia. Ale szli cały czas do przodu. Nikt się nie spodziewał wygrania 'grupy śmierci' przez Campbella i spółkę. Efektywności to się na pewno można od nich uczyć. Zachwycali tylko w meczu z Włochami, a doszli aż do 1/4. Gdzie przegrali bardzo pechowo. Pojawiają się już porównania do Grecji. Grecja to koło Kostaryki to nawet nie stała, Kostaryka jest gdzieś trzy półki wyżej.  Wszyscy się zachwycają się Campbellem, na razie to błysnął tylko w jednym meczu- z Urugwajem. Trochę za szybko obwoływany jest jednym z największych talentów. A no i Bolanos, do dziś nie kumam czemu ten zawodnik nie gra w wielkim klubie. Nie dość, że fenomenalne stałe fragmenty, to do tego żelazna kondycja. Taki zawodnik to skarb. Kto go zgarnie za darmo tego lata, zrobi interes życia.

ocena startu: 6/6

17. Honduras- Co zapamiętam z ich występu? Genialną bramkę Shaqiriego dla Szwajcarii z meczu z Hondurasem. Po za tym dostarczyciele punktów, co poświadcza 0 pkt i bilans bramkowy 1-8 po fazie grupowej. I zapamiętam również Oscara Bońka Garcię. Po za tym bardzo przypominali mi Widzew- 10 koszulek i parodia napastnika na boisku.

 ocena startu: 0,5/6

18. Belgia- Jak burza przeszli słabiutką grupę, potem zdołali strzelić 2 bramki USA w dogrywce. A pierwszym poważnym test na 'czarnego konia' mundialu mieli w 1/4 z Argentyną. Testu nie zdali. Do bramki Higuaina, czyli jakieś 8 minut trzymali się dzielnie. Potem nie byli wstanie zagrozić bramce Romero, wrzutki na 'aferę' i trochę rozpaczliwe strzały z dystansu to trochę za mało jak na 1/4 MŚ.  Byli do bólu wyrachowani i efektywni. Courtois, w kolejnym meczu nie dał się pokonać Messiego, staje się powoli jego przekleństwem. Ta drużyna musi okrzepnąć a na MŚ 2018 będzie głównym europejskim kandydatem do złota, bo ta ekipa ma ogromny potencjał.

 ocena startu: 3,5/6

19. Włochy- Kompromitacja, jakkolwiek by na to nie spojrzeć. Wymieniani w gronie faworytów do złota, przegrali z Urugwajem i Kostaryką. Ta drużyna wyglądała jakby prowadził ją trzeci rok Mourinho, a nie Prandelli. Balotelli potwierdził, że jest niesłychanie chimeryczny. Jeden mecz fantastyczny, dwa następne tragiczne. On chyba nigdy nie dorośnie. Osobna nagana dla Chielliniego za zachowanie w  sytuacji z Suarezem. Jedynym pozytywem był wspaniale starzejący się Pirlo.

ocena występu: 0,1/6

20. Niemcy- Napiszę to co na Facebooku. Nie lubię Niemców i nic nigdy tego nie zmieni, ale ich TRZEBA podziwiać. Drużyna bez słabych punktów. Grają jak Barca lat 2009-2012. Jedyne co, to te wyjścia Neuera. Wyglądają efektownie, ale kiedyś piłka go minie i zrobi z siebie pośmiewisko.

ocena startu: 6/6

21. Holandia-  Po meczu z Hiszpanami, w każdym następnym spotkaniu prezentowali się coraz mniej pewnie. Wypisz wymaluj Widzew z sezonu  2012/2013( z zachowaniem wszelkiej proporcji). Wydawało się, że Van Gaal dał radę zrobić z Blinda z piłkarza ale ten zagrał jak zawsze. 2 genialne mecze-5 słabych. Jego forma to co roku jedna wielka sinusoida. Holandia na MŚ była zbudowana jak Brazylia- oparta tylko jednym zawodniku -  Robbenie. Z tą różnicą, że Holandia miała drużynę a Brazylia- nie. Ale, żeby nie było obrona grała świetnie cały turniej- para Vlaar i De Vrij była parą nie do przejścia na środku obrony. Przykro się natomiast patrzyło na Sneijdera, mega zjazd formy tego znakomitego przecież piłkarza.

ocena startu: 5,2/6

22. Szwajcaria- Mieli robić za czarnego konia MŚ, ale to chyba za wcześnie dla tych zawodników. Pierwsza poważna weryfikacja- 2:5 z Francją i blamaż na całego. Drugą weryfikacją był mecz 1/8 z Argentyną- i trochę krwi napsuli drużynie Albicelestes. Trzymali się dzielnie do 118 minuty, ale wtedy przebudził się duet Messi - Di Maria. Nie muszą się wstydzić swojego występu, ale żeby grać jak równy z Argentyną to raczej nie, mieli pojedyncze świetne zagrania i zrywy. Shaqiri to kawał piłkarza, i ten mundial to potwierdził.
ocena startu: 3,9/6

23. Rosja- Nie wyjść z grupy z Belgią, Koreą i Algierią to wstyd dla ekipy z takimi planami i oczekiwaniami. Przed MŚ 2018 w swoim kraju muszą poprawić każdy element gry. Zaczynając od zmiany bramkarza, bo Akinfiejew w Rosji z fenomenalnego bramkarza stał się parodią , co idealnie pokazuje bramka na 1-0 dla Korei Płd. w meczu z Rosją. Cabajada pełną gębą. Capello chyba też nie potraktował występu Rosji na mundialu na poważnie, bo jakiegoś specjalnego planu Sbornej na futbol nie było widać. To po prostu kolejny etap przygotowań do MŚ 2018.

ocena startu: 1,1/6

24. Bośnia i Hercegowina- Taki już los debiutanta. Zapłacili frycowe za pierwsze mecze na mundialu. Ale swojego występu raczej do nieudanych nie zaliczą. Zagrali 2 dobre spotkania( Iran i Argentyna) i beznadziejny z Nigerią. Potencjał na pewno mają, na kolejnym mundialu powinni wyjść z grupy(awansować na MŚ 2018 raczej awansują). Na plus na pewno zaprezentowali się Dżeko i Pjanic, największe gwiazdy reprezentacji Žuto Plavich.

ocena startu: 2.4/6


25. Anglia- Zawsze w gronie faworytów do złota, zawsze wtopa. Grają dobrze jak nigdy przegrywają jak zawsze. Dobra angielska piłka, dobra angielska kadra to mit. To europejscy średniacy, co weryfikuje każda kolejna impreza. Zaczęli tragicznie od porażki z Włochami 1-2, złudzeń co do awansu pozbawił Anglię Urugwaj, wcale  nie grając jakoś rewelacyjnie. Całość żenującego występu na MŚ dopełnia 0-0 z Kostaryką. W Anglii nie potrafią/ nie chcą znaleźć w końcu trenera, który poukładał by rozsądnie kadrę 'Synów Albionu'. Bo dobrych piłkarzy mają całe mnóstwo. I muszą znaleźć bramkarza. Joe Hart to jeden z najbardziej przereklamowanych piłkarzy na świecie.

ocena startu: 0/6

26. Hiszpania- Skoro występ Anglików to kompromitacja, to co powiedzieć o 'występku' Hiszpanów?  Pora na zmianę pokoleniową, i kilka mocnych decyzji. To czas pożegnania Ikera Casillasa, Xaviego,Villi. I zmianę sposobu gry. Na tiki-takę znaleziono już antidotum- wysoki pressing. Hiszpania albo pójdzie tropem zmian, albo ugrzęźnie w marazmie. Albo pójdzie drogą Barcy gdzie chyba zrozumiano konieczność zmian albo drogą Milanu, który straszy już tylko nazwą i niczym więcej. Czkawką Hiszpanom odbiło się również, naturalizowanie Diego Costy, który przeszedł kompletnie obok mundialu.

ocena startu: 0/6

27. Chorwacja- Zaczęli nawet niezłą grą mimo porażki 1-3 z Brazylią. Potem planowe 4-0 z Kamerunem, i mecz o wyjście z grupy z Meksykiem. Mecz który w ogóle nie wyszedł Chorwatom. 11 minut- tyle zajęło Meksykanom wybicie awansu z głowy Chorwatom. Gra Chorwatów w obronie to była parodia, stracić 6 bramek w takiej grupie, to trzeba umieć. Gdyby mieli więcej zimnej krwi pod bramką rywali i jednego przynajmniej ogarniętego stopera wyszli by z grupy. Ich się nie da nie lubić, ale to Meksyk zasłużył bardziej na awans.

ocena startu: 1.8/6

28.Francja- Ćwierćfinał to akurat to co mogli maksymalnie zrobić Les Blues, więc plan wykonali w 200%. W Grupie zagrali świetnie, a ich popisem było lanie 5:2 spuszczone Szwajcarom. Jednak od fazy pucharowej coś zaczęło psuć. Najpierw męczarnie do pierwszej bramki z Nigerią, potem tragiczny mecz z Niemcami. Francuzi z Niemcami przegrali już w szatni,  w ogóle nie podejmując walki. Moim zdaniem zagrali tylko na 10% swoich możliwości. Plusem kadry był na pewno Paul Pogba- najlepszy młody piłkarz tych MŚ, i sam nie wierzę że to piszę ale Karim Benzema.

ocena startu: 3/6



29.Grecja- Nudniejszej, i gorzej grającej kadry nie sposób znaleźć. Ale bardzo defensywna taktyka i granie na alibi jednak jak widać potrafi przynieść skutek. Pokłady farta to chyba Grecy wykorzystali już za cały XXI wiek. Jednak jedno trzeba oddać grekom- idealnie dobierają piłkarzy pod taktykę. Idealnym przykładem piłkarza do greckiej taktyki jest Samaras. Piłkarsko przeciętny, ale skurczybyk zawsze wie jak się położyć, jak dołożyć nogę, jak uniknąć spalonego. Taki trochę Filippo Inzaghi, ale z lepszymi warunkami fizycznymi.

ocena startu: 2,5/6


30. Portugalia- Okej Cristiano Ronaldo jest po kontuzji, może nawet grał z kontuzją i był bardzo zmęczony, ale nie potrafił wziąć na siebie ciężaru gry oprócz małego fragmentu z USA, kiedy już Portugalia była pod ścianą. Inna sprawa, że Portugalia ma obecnie ten sam problem co nasza reprezentacja- Oprócz Ronaldo nie ma nikogo kto pociągnął by tą reprezentację. I brak napastnika. Ten cały Eder to pomyłka.

ocena startu: 1/6



31. Meksyk- Ich się nie da nie kochać. Fantastyczni piłkarze, fantastyczni kibice( i kibicki), ekspresyjny trener. W grupie świetnie, szkoda że nie trafili nic z Brazylią. W 1/8 do szczęścia zabrakło im kilku minut,. Holandia gola na 1-1 strzeliła dopiero w 88 minucie. Inna sprawa że popełnili błąd oddając pole do gry Holendrom koło 60 minuty. To była dla Oranje 'woda na młyn. Nie podzielam zachwytów nad Ochoą, ale zagrał świetny turniej. Ale bramkarz z topu to to nie jest. Dlaczego? przypominam, że Ajaccio z nim w bramce straciło 72(!) gole i z hukiem zleciało z Ligue 1. Czyli przepuszczał większość tego co leciało w światło bramki. Bardziej byłem zachwycony Peraltą z Club America. I cieszy, że Chicharito Hernandez wreszcie potrafił wziąć grę kadry na swoje barki.

ocena startu: 4,5/6



32. Urugwaj- Enfant terrible mundialu. Chyba tylko Argentyna od Messiego i Portugalia od Ronaldo są bardziej uzależnione niż Urugwaj od Suareza. Bez niego grali tragicznie i z Kostaryką ( 1-3) i w 1/8 z Kolumbią(0-2). Kiedy Suarez był na boisku, porywali grą z Anglią i Włochami. Suarez, na którego wylano tyle hejtu co nigdy. Zgoda, to recydywa, to szczeniackie zachowanie wynikające z bezradności, 'odcięło mu na chwilę prąd'. Ale do cholery jasnej skoro Suarez za zahaczenie zębami Chielliniego dostał tak surową karę, to Zuniga który z premedytacją sfaulował Neymara łamiąc mu kręgi powinien dostać co najmniej roczne zawieszenie. Ale jeśli chodzi o FIFA to nie spodziewam się logiki. Co do Urugwaju, to również spodobał mi się God-in     Godin, on zawsze wie gdzie się ustawić, żeby skierować piłkę do siatki. Taki stoper to skarb.

ocena startu: 3/6










sobota, 19 lipca 2014

Kto jak zagrał czyli muzycznymaniak podsumowuje mundial cz.1

Pora podsumować mundial. Mundial, który na pewno obfitował w wiele niespodzianek, pięknych bramek, i wiele dramatów drużyn uważanych za świetne. Pod względem atrakcyjności przebijał wszystkie mundiale od 2002r. Podsumowanie na pewno nie będzie prosto, gdyż w wiele rzeczy na MŚ 2014 wymykało się logice.

1.Brazylia- Jako gospodarz mundialu, mieli roznieść te MŚ. Mieli lać wszystkich jak popadnie, a Neymar miał startować do przegonienia legendy Pelego. Ale już od pierwszych powołań Felipao na MŚ, było wiadomo że ta kadra to będzie jedna wielka prowizorka, bez fundamentów. Tylko Neymar miał być wiodącą postacią kadry, wszyscy mieli być w jego cieniu. Faza Grupowa w wykonaniu Brazylii, w której radzili sobie powiedzmy przyzwoicie tylko zamazała obraz stanu kadry Canarinhos. Drużynę tą już w 1/8 finału zweryfikowało Chile, i tylko pechowi Pinilli i szczęściu w karnych Brazylia zawdzięczała awans do 1/4. W ćwierćfinale trafili na Kolumbię, którą przerósł( z wyjątkiem Jamesa Rodrigueza) ten mecz. Bo to nie Brazylia nie zagrała świetnie, tylko Kolumbia przegrała go już przed meczem, za bardzo chcieli po prostu. I wspaniały gol Luiza znów zaciemnił obraz gry Canarinhos. Wyrazem bezsilności Kolumbii w tym meczu było prostackie wejście Zunigi w Neymara, któremu złamał jeden z kręgów w kręgosłupie. Bardzo dziwne było, że Zuniga nie dostał żadnej kary. Tym testem, który miała zdać Brazylia, był mecz 1/2 finału z Niemcami. I Brazylia go koncertowo oblała. W pierwszej połowie przyjmując 5 goli, nie strzelając natomiast żadnego. To był tego, jak nie należy grać w obronie.Luiz z Dante zagrali jak Cionek z Wiluszem a nie jak obrońcy z PSG i Bayernu. Niemcom już na treningu trudniej przychodziło strzelanie bramek. Grali jak chcieli, mogli przyjąć piłkę, poprawić na nodze i przymierzyć. Absencja Neymara, nie może być żadnym usprawiedliwieniem. Scolari popełnił gigantyczny błąd, do kadry na atak włączając takich 'asów' jak Fred, Jo, czy Hulk. Każdy z nich po kolei się skompromitował. Na miejscu Freda pomyślał bym o emigracji, bo może dojść do samosądu na nim. Mecz z Holandią o 3 miejsce, to był już mecz rozgrywany z konieczności. Wrócił do obrony Brazylii Thiago Silva, ale już na samym początku powinien wylecieć z boiska za faul na Robbenie. Brazylii nie chciało się już grać, a Holandia dążyła do rehabilitacji po porażce w 1/2 z Argentyną.

ocena startu: 1/6

2. Iran- Mieli być dostarczycielami punktów i byli. Byli również współautorami największego paszkwilu tego mundialu, czyli meczu Iran-Nigeria- dla mnie najnudniejszego meczu na MŚ w XXI wieku. Na plus napsucie krwi Argentynie, która strzeliła bramkę dopiero w 90 minucie, a sam Iran miał wcześniej kilka okazji aby sprawić hiper sensację.

ocena startu: 2/6

3. Korea Południowa- Zaprezentowali się na miarę obecnych możliwości. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie twierdził że Korea będzie w stanie wyjść z grupy. Z tego mundialu w ich wykonaniu zapamiętam kuriozalną bramkę strzeloną Rosji i nagły zryw w meczu z Algierią. Z Belgią mieli dostać łomot, a trzymali się dzielnie do 78 minuty- dopiero wtedy stracili decydującą o porażce bramkę. Korea to już nie ta ekipa, która zajęła 4 miejsce na MŚ 2002. Ale źle nie grali, cały czas pokutuje nauka od Hiddinka- Koreańczycy cały czas stosują jego pomysły. Chyba czas, żeby znów wrócili do tego samego wariantu. Solidny selekcjoner z zagranicy plus koreański asystent.

ocena startu: 3,5/6

4.  Japonia- Blamaż na całego. Potencjał kadrowy co najmniej na 1/4, a skończyli MŚ tylko z 1 pkt na koncie i bez zwycięstwa. Jak nie potrafi się wygrywać z beznadziejną Grecją, to trudno marzyć o wyjściu z grupy. Zawiedli wszyscy: od trenera po Okazakiego, Kagawę i Hondę. Japonia idealnie obrazowała grę drużyn z Azji na MŚ 2014. Grali bez pomysłu, liczyli na indywidualne przebłyski gwiazd. Samym zaangażowaniem, to można odnieść w polskiej ekstraklasie a nie na mundialu.

ocena startu: 1/6

5. Australia: Jak na możliwości Australii, to znakomity występ. Wszyscy spodziewali się trzech dużych porażek, a ta ekipa napsuła trochę krwi faworytom grupy. Z Chile mieli trochę pecha, bo nie potrafili zamienić dobrych podbramkowych sytuacji na bramki. Holendrów porządnie nastraszyli,  przez 70 minut grając z nim jak równy z równym. Potem trochę brakło im sił do walki na całym boisku. Ale Cahill strzelił jedną z najładniejszych bramek MŚ. Z Hiszpanią musieli przegrać bo wiadomym było że Hiszpanie nie pozwolą sobie na trzecią porażkę w grupie. Australia i Tim Cahill nie muszą się na pewno wstydzić swojej gry na tym mundialu. To był dla nich poligon doświadczalny przed Mistrzostwami Azji

Ocena startu: 3/6


6. Wybrzeże Kości Słoniowej- Niesamowitym jest to, jak bardzo ta ekipa jest zależna od Drogby. To on odmienił mecz z Japonią. I pozwolił wierzyć, że WKS może powalczyć o coś więcej.  Z Kolumbią przegrali na własne życzenie, bo nie potrafili powalczyć z nimi na całego. A awans do 1/8 odebrał im sędzia Vera z Ekwadoru, gwiżdżąc karnego po symulce Samarasa już w 93 minucie. Ale WKS odpadło na swoje własne życzenie. Mieli okazję, aby dobić Greków po bramce na 1-1, ale nie zdołali trafić do bramki, i los ich pokarał. To może być ostatni 'fajny' start tej ekipy na MŚ bo Drogba nie młodnieje- wręcz przeciwnie. A następców brak.

ocena startu: 2/6


7. Nigeria- Jak na swój obecny potencjał, to nawet niezły występ. Niezły występ z Bośnią, świetny z Argentyną. Tylko ten paszkwil z Iranem... W 1/8 z Francją do 70 minuty byli zespołem lepszym od Francji, mieli dużo okazji do strzelenia gola ale po stracie pierwszego gola wszystko padło. I ostatecznie przegrali 0-2. Ale nie muszą się wstydzić swojego występu tak jak Brazylia, Japonia czy Kamerun.

ocena startu: 2,5/6

8. Kamerun- Ta zbieranina pseudogwiazd na czele z Songiem, Moukandjo i Assou-Ekotto nie zasługuje na ani jedno zdanie. Żenująca drużyna, żenujący piłkarze, żenujący ludzie.

ocena startu: 0/6

9. Ghana: Obok Algierii najlepsi z Afryki, ale grubo poniżej swoich możliwości. Zasłużona porażka z USA, i Portugalią( po żenującym błędzie bramkarza). Spodziewałem się ich co najmniej w 1/4, a tu bez wygranej i 4 miejsce w grupie. Świetny mecz z Niemcami nie może niestety słabej oceny za występ. Mam nadzieję, że za 4 lata pokażą, że są najbardziej 'europejskim' zespołem z Afryki'. I zajdą daleko.

ocena występu: 1,5/6


10. Algieria- Znakomity występ cholernie niedocenianej ekipy. Mecze z Koreą i Niemcami to ich popis. Pokazali, że siła tkwi w zespole a nie gwiazdach. Ich wyjście od pierwszych minut z Niemcami, to idealny przykład jak należy grać z silniejszym przeciwnikiem. Wysokim pressingiem, bez respektu dla rywala. I ten właśnie wysoki pressing zemścił się w dogrywce z Niemcami, bo trochę padli kondycyjnie. Ale nawet przy 2-0, zdołali strzelić gola na 2-1 i w ostatniej minucie porządnie nastraszyć Niemców. Dużo Algierczyków może zmienić zespół po tym występie. Na mnie duże wrażenie zrobił bramkarz- M'Bolhi. Będą na pewno w gronie faworytów na najbliższym Pucharze Narodów Afryki.

ocena startu: 6/6


poniedziałek, 14 lipca 2014

Widzew Łódź czyli o upadku wielkiej firmy słów kilka...

Widzew przed nowym sezonem, to jedna wielka niewiadoma. Trener Tylak nie jest utytułowanym szkoleniowcem, jego sukcesy sięgają lat 80. Drużyna jak to bywa w ostatnich latach będzie budowana na szybko , to będzie bardziej zbiór piłkarzy którzy będą dostępni za darmo niż zawodnicy którzy będą w stanie walczyć o coś niż utrzymanie w I lidze. Drużyna klecona bez 'fundamentów' w postaci solidnych zawodników bądź gwiazd to bomba z opóźnionym zapłonem, co pokazał idealnie przykład Brazylii na tegorocznym mundialu. Wypadł jeden zawodnik, i drużyna zapomniała po co wyszła na boisku. Widzewa raczej nie będzie stać na takie transfery jakim był transfer Visniakovsa, bo po prostu finanse na to nie pozwolą. Łódzki klub bez pieniędzy za transmisję, będzie w trudnej sytuacji finansowej, to będzie walka o przetrwanie aby nie podzielić losu ŁKS bo to będzie gwóźdź do trumny tego zasłużonego zespołu. Cała nadzieja w tym, że skauci klubu wynajdą jakiegoś solidnego zawodnika, który będzie chciał dołączyć do tego projektu. Widzew musi również uważać z zatrudnianiem piłkarzy którzy uważani byli w Polsce za zdolnych, ale tego na dobrą sprawę nigdy nie potwierdzili(przykłady Kikuta,Cetnarskiego czy Mikity). Lepiej zatrudnić młodego, zdolnego piłkarza w stylu Wolańskiego, który będzie 'umierał' za klub na boisku niż weterana czy 'wiecznie zdolnego' który będzie tylko obserwował czy kasa wpłynęła na konto i narzekał w mediach. Oczywiście zbawienne dla Widzewa byłoby również odejścia Cacka, któremu dobro klubu nie leży na sercu ale nie ma szans na taki scenariusz. Kibice Widzewa, kochają Cacka tak jak Janusz Korwin Mikke- Rosję: Kochają go im dalej jest od klubu. 


Początkiem końca Widzewa w wielkiej formie, było przyjście właśnie przyjście wyżej wymienionego do klubu. Każda jego decyzja i marketingowa i personalna była zła,bardzo zła. Począwszy od trenerów po wysokość pensji nieadekwatnych do umiejętności zawodników. Ostatnim przegapionym momentem na ratowanie klubu był powrót do Ekstraklasy w sezonie 2006/2007. Żaden z trenerów( ani Probierz, ani Zub ani Wójcik) nie był wstanie wyciągnąć 100% z tej ekipy. A kiedy w sezonie 2011/2012 pojawił się Radosław Mroczkowski który naprawdę potrafił sklecić coś z tej 'drużyny' to wywalono go przy pierwszej okazji przy pierwszym niepowodzeniu. Nie mówię, że Mroczkowski wszystko robił idealnie, że nie popełniał żadnych błędów. Popełniał ich całkiem sporo, ale potrafił dotrzeć do zawodników i zostawiali na boisku 'płuca'. Na miejsce Mroczkowskiego zatrudniono Rafała Pawlaka, którego wkrótce zastąpił  Artur Skowronek. Ani jeden ani drugi nie potrafili zrobić 'mężczyzn' z graczy Widzewa. Dość powiedzieć, że na gwiazdę wyrósł wchodzący dopiero do Ekstraklasy Patryk Wolański. Nie potrafiono podnieść umiejętności ani Mariusza Rybickiego( nazywanego polskim Neymarem jakkolwiek śmiesznie by to brzmiało) ani zdolnego Patryka Stępińskiego. Oddano lekką ręką i Bartłomieja Pawłowskiego( który kompletnie nie poradził sobie w Maladze- nauczył się tylko języka) i Łukasza Brozia. Zawodników którzy mogli stanowić o sile Widzewa na długie lata. W zamian ściągano tzw. szrot który Widzewie nigdy nie powinien mieć miejsca. Ani Marcin Kikut, ani Mateusz Cetnarski, ani bracia Visniakovs ani pozostały szrot z zagranicy nie podniósł poziomu gry klubu a wręcz odwrotnie. Kompromitacja goniła kompromitację. Za wyjątkiem początku sezonu 2012/2013 gdzie łódzki klub był liderem przez 3 kolejki.  Ale  sezon 2013/2014 pokazał gdzie znajduje się Widzew. Nie wygrał ani jednego(!) meczu na wyjeździe w całym sezonie. Trudno więc było sobie wyobrazić sobie ten klub w Ekstraklasie. Rzeczywistość jest tak, że Widzew dostał licencję na grę w I lidze, ale jakoś trudno wyobrazić sobie inny scenariusz niż dramatyczna walka o utrzymanie się na zapleczu 'wielkiej piłki'. Każdy sparing to porażka. Nie widać ani stylu, ani zalążka dobrej gry. Co rusz wychodzą nowe 'kwiatki', tak jak ostatni wywiad z ex-trenerem Widzewa Mroczkowskim: http://www.widzewtomy.net/aktualnosci/r-mroczkowski-nie-widzialem-sensu-w-byciu-skautem-widzewa/  . Idealnie odsłonięto skauting a raczej jego brak w Łodzi. Drugim błędem było nieumiejętne dobieranie sponsorów. Hitem był kontrakt z firmą Braveran, produkującą lek na... potencję, z czego śmiała się cała Polska. Nie potrafiono dogadać się ze sponsorami, którzy interesowało nie tylko miejsce na koszulkach czy bandach reklamowych ale również inwestycja w klub. Kolejną sprawą jest stadion, do którego budowy wciąż daleko. Obecny stadion przy al.Piłsudskiego spełnia coraz mniej norm ekstraklasy. Sprawa na dzień dzisiejszy wygląda tak, że od podpisania umowy z wykonawcą jeszcze bardzo daleko. Jak na razie w Łodzi brak widoków na piłkę na jakimkolwiek znośnym poziomie. Planowane oddanie stadionu to 2016 rok. Pytanie, czy będzie dla kogo ten stadion budować...