Witajcie! z okazji pęknięcia bariery 18000 odtworzeń na last.fm, dzisiejszy wpis będzie poświęcony w całości statystykom. Okres obejmie minione pół roku.
Najczęściej słuchani artyści/zespoły :
15. Paolo Nutini (70 odtworzeń)
14. Eric Clapton ( 74 odtworzenia )
13.Queen (80 odtworzeń)
12. Norah Jones (82 odtworzenia)
11. Ania Kłys (83 odtworzenia)
10. Strachy na Lachy (86 odtworzeń)
8. Elektryczne Gitary (102 odtworzenia)
8. Katie Melua (102 odtworzenia)
7. Maciej Balcar (111 odtworzeń)
6. Stanisław Soyka (119 odtworzeń)
5. T.Love (138 odtworzeń)
4. Avril Lavigne( 140 odtworzeń)
3. Myslovitz (262 odtworzenia)
2. happysad (502 odtworzenia)
1.Dżem (696 odtworzeń)
Najczęściej słuchane albumy artystów/zespołów z pierwszej "3" :
Myslovitz:
3.Korova Milky Bar( 26 odtworzeń)
2.The Best of Myslovitz (28 odtworzeń)
1.Miłość w Czasach Popkultury (79 odtworzeń)
Jak widać, najlepszy moim zdaniem album Myslo, zdecydowanie góruje nad innymi płytami)
happysad:
3. Na żywo w studio (28 odtworzeń)
2. Wszystko jedno ( 42 odtworzenia)
1. Nieprzygoda (123 odtworzenia, jest to najczęściej słuchana płyta ogółem)
Nieprzygoda, która była najczęściej słuchana, podczas poprzedniego podsumowania, jest najbardziej dojrzałą z płyt, które zespół ze Skarżyska- Kamiennej wydał. Możliwe, że przy następnym podsumowaniu, do pierwszej trójki wejdzie "ciepło-zimno".
Dżem:
3. 2004 ( 27 odtworzeń)
2. Akustycznie(suplement) - 33 odtworzenia
1. Muza (81 odtworzeń)
Przy Dżemie, również bez zaskoczeń, Muza jest najlepszą z 2 płyt wydanych z Maćkiem, obydwie "rozdziela" akustycznie(suplement), która jest najlepszą pod względem muzycznym płyt z Ricardo.
Najczęściej słuchane utwory:
3. Mr. Big vel Cat Stevens- Wild World ( 32 odtworzenia)
2. Happysad- Zanim Pójdę (40 odtworzeń)
1. Myslovitz- My ( 49 odtworzeń, jeszcze raz dziękuje mojej koleżance, za przywrócenie mi fazy na Myslo :D)
Najlepszy debiut na liście słuchanych :
* Gabrielle Aplin, za fantastyczny singiel "Home", i fantastyczny,oryginalny głos
* Birdy, za fantastyczny głos, i niezwykłą dojrzałość w wieku zaledwie 16(!) lat
* Nina Nesbitt, za singiel "Glue", który raz posłcuchany, nie wyjdzie z głowy. Wiążę z nią ogromne nadzieje.
* Zabili Mi Żółwia- polska grupa rockowa/ punk- rockowa, która kompletnie zawojowała mój umysł utworem "wiosna"
Chciałem dać też jakiegoś mężczyznę, ale nie ma kogo dać, z braku laku można dopisać Piotrka Karpienię, za singiel "Zagubiona".
Największe postępy :
Nikt, z młodych wykonawców, nie poprawił ani nie osłabił swoich osiągnięć, więc wpisuje Happysad, który wydał najbardziej dojrzałą( obok "Nieprzygody") płytę, która śmiało może być płytą 2012 roku.
Nadzieja na lepsze:
Birdy. Mam nadzieję, że z biegiem lat nie straci swojej autentyczności i prawdziwości, bo jak na razie jest artystką kompletną, z zadatkami na artystkę wybitną, która może zawojować świat.
Najbliższy wpis, to recenzja, prawdopodobnie T.Love- Old is gold.
P.S. Z dużym zadowoleniem przyjąłem informację, o nagrywaniu płyty przez Paulinę Lendę, która ma jeden z najbardziej oryginalnych głosów w Polsce. Oby jej się udało.
piątek, 30 listopada 2012
niedziela, 25 listopada 2012
Mela Koteluk - Spadochron
Nie bardzo byłem przekonany do Meli Koteluk, większość mi odradzała jej twórczość, żeby niby nudna i twórna. Zaryzykowałem, kupiłem płytę, polecaną przez trójkę, chyba jedyne obok eski rock(od czasu do czasu) radio z MUZYKĄ. I jest to jeden z moich najlepszych zakupów w tym roku. Muzyka Meli, nie jest banalna ani muzycznie ani tekstowo. Mela chce pokazać tą płytą wszystkie swoje możliwości. I udaje jej się to, ale mam cały czas nieodparte wrażenie, że to w tej młodej dziewczynie drzemią nieograniczone możliwości wokalne jak i aranżacyjne.
Na płytę składa się 12 utworów, 11 z nich jest po polsku, a ostatni dwunasty utwór jest w języku angielskim ("In the meantime"). Mela jako single wypuściła "Melodię Ulotną", który moim zdaniem będzie singlem 2012 roku oraz "spadochron".
Koteluk na płycie, bawi się dźwiękami, mamy i fortepian, i gitary, i różnego rodzaju tzw. przeszkadzajki.
Podczas odsłuchu płyty, cały czas myślałem, kogo on mi przypomina. I doszedłem do wniosku, że muzycznie podobna jest do Susanne Sundfor z jej pierwszych płyt.
Podsumowując, na debiutanckiej płycie tej zdolnej artystki każdy znajdzie coś dla siebie. Aczkolwiek, widać że Mela czerpie dużo z tzw. muzyki alternatywnej i pewnie właśnie w tę stronę pójdzie. Mam nadzieję że ona wraz z Julką Marcell i Romantykami Lekkich Obyczajów(o których wkrótce u mnie więcej) będzie rządzić i dzielić sceną alternatywną nie tylko w Polsce.
ogólna ocena : 9.1/10
P.S pisząc recenzję oglądam mecz Barcelony z Levante. W pewnym momencie po zejściu Daniego Alvesa, Barca zagrała 11(!) wychowankami. Coś niesamowitego. Madryt i reszta mogą się uczyć.
P.S.2 wiem co że to jedna z krótszych recenzji, ale ostatnio wogóle weny nie mam ;)
Na płytę składa się 12 utworów, 11 z nich jest po polsku, a ostatni dwunasty utwór jest w języku angielskim ("In the meantime"). Mela jako single wypuściła "Melodię Ulotną", który moim zdaniem będzie singlem 2012 roku oraz "spadochron".
Koteluk na płycie, bawi się dźwiękami, mamy i fortepian, i gitary, i różnego rodzaju tzw. przeszkadzajki.
Podczas odsłuchu płyty, cały czas myślałem, kogo on mi przypomina. I doszedłem do wniosku, że muzycznie podobna jest do Susanne Sundfor z jej pierwszych płyt.
Podsumowując, na debiutanckiej płycie tej zdolnej artystki każdy znajdzie coś dla siebie. Aczkolwiek, widać że Mela czerpie dużo z tzw. muzyki alternatywnej i pewnie właśnie w tę stronę pójdzie. Mam nadzieję że ona wraz z Julką Marcell i Romantykami Lekkich Obyczajów(o których wkrótce u mnie więcej) będzie rządzić i dzielić sceną alternatywną nie tylko w Polsce.
ogólna ocena : 9.1/10
P.S pisząc recenzję oglądam mecz Barcelony z Levante. W pewnym momencie po zejściu Daniego Alvesa, Barca zagrała 11(!) wychowankami. Coś niesamowitego. Madryt i reszta mogą się uczyć.
P.S.2 wiem co że to jedna z krótszych recenzji, ale ostatnio wogóle weny nie mam ;)
poniedziałek, 12 listopada 2012
Areosmith- Rocks(1976)
Szczerze powiem- nie planowałem tej recenzji. Przypadkowo zobaczyłem tę płytę w Empiku w promocji. Pomyślałem- wezmę, zobaczę co mają do zaoferowania ;). Nie byłem do tej pory zbytnio zasłuchany w Areosmith- znałem tylko "Crazy" i " I don't wonna miss a thing". I nic więcej.
Odpaliłem pierwszy kawałek- "Back in the Saddle", i wiedziałem że to będzie to . Utwór typowy dla lat 70, bardzo w swoich klimatach "Zeppelinowski". I ten charakterystyczny wokal Steven Tylera. Cudo po prostu. Gitary też dały radę,bardzo dobre riffy. Drugi utwór- "Last Child", to utwór to typowy blues, i znów fenomenalne, powtarzane do znudzenia riffy. Podobnie jak "Back... " klimatem bardzo przypomina Led Zeppelin ale i black sabath w trochę łagodniejszej odsłonie. Rat's in the cellar- to zupełnie inny klimat. Areosmith zrobiło trochę hałasu, i wzięło się za Hard Rock. Proste,rockowe riffy,rozmowa gitar. Klimaty które uwielbiam. Combination to również, hard rock ale znów bliski grupie z Londynu. Utwór to popis gitarzystów i basisty. Przesłuchałem utworu raz, drugi, potem trzeci. I myślę sobie o to właśnie chodzi w takim graniu. Podobne klimaty grali również Doorsi, ale i Breakout( na samym początku). Sick as a dog, zaczęło się partią gitary, a ile bodajże cytrą grającą w tle. Fajny pomysł na urozmaicenie płyty. Tekst utworu nawiązuje do niemożliwości wypowiedzenia uczucia przez młodego człowieka, który "zachowuje się jak zbity pies...". Po pierwszym przesłuchaniu byłem zdziwiony, ale nie takie dziwne teksty już słyszałem (vide "Love Story" Wilków czy "Glue" Niny Nesbitt"). Nobody's Fault to ostry,hardrockowy utwór, z (który to już raz?) świetną partią gitar jak to u Areosmith. Momentami, riffy przypominają mi Black Sabbath, nawet. Warto wyróżnić lekko psychodeliczny wokal Taylera. Get the Lead Out to dziwny utwór jak dla mnie, trudno go zaszufladkować. Ciekawy, powtarzalny riff, i znów psychodeliczny wokal Taylera. I tym razem popis perkusisty w tle. Tekst natomiast nawiązuje do... Booggie Wooggie. Dziwny,dziwny utwór.
Lick and a promise, to typowo psychodeliczno-hardrockowy utwór. Znów kapitalne partie gitar, pełen emocji wokal. I popisy basisty z perkusistą w tle. Utwór bliski klimatom the who(może trochę przesadziłem- nie wiem) czy pschychodelli doorsów. Słucha się fajnie. Płytę wieńczy Home Tonight. Zaczyna się na rockowo, w pewnym momencie Talyor śpiewa tylko z pianinem elektrycznym, a potem znów wchodzi pełne instrumentarium. Ciekawie zbudowany utwór, z fajnym pianinem, które cały czas się przewija w tle. Utwór idealny na koniec koncertów, z możliwością rozdbudowania go na końcu. Ostatnie takty utworu, to już tylko popis muzyków, Taylor daje im możliwość po popisania się.
Płyta mnie zaskoczyła, i to bardzo. Spodziewałem się że mi nie podejdzie, że męczarnią będzie napisanie recenzji, nie mówiąc już o przesłuchaniu płyty. Na szczęście płyta daje mi to to co kocham w muzyce. Niebanalne teksty, świetne rockowe riffy i wspaniała warstwa intstrumentalna. Ale nie przypadkiem przecież płyta znalazła się na 176. miejscu miejscu listy 500 najlepszych albumów wszech czasów wg Rolling Stone.
ocena: zastanawiałem się nad 10/10 ale ostatecznie
:
9.4./10
poniedziałek, 22 października 2012
EZU cz.9
witajcie po ponad miesięcznej przerwie, przyznaję trochę zaniedbałem bloga, nadrobię to z nawiązką, obiecuje ;)
Pora na 9 część Igoropedii :D. Dziś szkocko-włoski brylant śpiewający rock,folk rock i indie rock. Mowa o Paolo Nutinim. 25-letnim szkockim(z włoskimi korzeniami) artyście, którego charyzmatyczny i oryginalny wokal(mam taką nadzieję) będzie szeroko rozpoznawalny. Paolo urodził się 9 stycznia 1987 r. w szkockim mieście Paisley, znanym bardziej z MŚ w curlingu niż tradycji muzycznych. Jego edukacja, zaczęła się od tego, iż jego ojciec pokazywał mu różnorodną szkocką muzykę. Odkrył w Nutinim talent, zachęcał go do śpiewania. W wieku 16 lat Paolo założył swój zespół. Następnie przeprowadził się do Londynu, i zaczął grać w różnych pubach. Tuż po 18 urodzinach spełniło się jego marzenie. Wytwórnia Atlantic Records zaproponowała mu nagranie płyty. Owocem współpracy jest płyta "These Streets" z 2006 r. wyprodukowany przez Kena Nelsona. Płyta przepleciona jest "surowym" rockowym graniem i bluesowym charakterystycznym wokalem artysty. Jak sam Paolo mówi, jest to płyta biograficzna, z historią jego związków ze starszymi kobietami("Jenny don't be hasty","Rewind"). W pierwszym tygodniu sprzedaży płyta dotarła do 3 miejsca na liście najchętniej kupowanych płyt, z liczbą 35 tyś sztuk(to jednak mało jak na Wlk. Brytanię). Sprzedaż płyt, bardzo wzrosła(o 43% !) w sylwestra 2006, kiedy pod wpływem alkoholu zaśpiewał, a właściwie wybełkotał "Jenny...", zapomniał o refrenie, a na końcu... spadł ze sceny.
Sam Paolo o tym albumie mówi tak :
"To jakby pamiętnik z moich 3 ostatnich lat spędzonych w Londynie. Znajdziemy tam romantyczne kawałki, np. o starszej dziewczynie. Ona miała 23 lata, ja jej powiedziałem, że mam 22 – i uwierzyła mi. Faktycznie miałem wtedy 18 lat. (...) Lubię myśleć, że ludzie słuchający mojej muzyki myślą, że jest wartościowa."
Dyskografia Artysty :
Albumy studyjne:
2006-These Streets
2008- These Streets/Festival edition
2009- Sunny Side up(mój ulubiony jak na razie)
Paolo, raz wystąpił w Polsce, na tegorocznym Openerze ( żałuję, że nie byłem, następnego koncertu w Polsce nie przepuszczę).
Moja opinia o artyście:
Artysta na pewno godny uwagi. Ma w sobie to co powinien mieć artysta : szczerość, spontaniczność, jest melodyjny, ma słuch absolutny. I niebywale charyzmatyczny wokal. Mam nadzieję, że nie pójdzie drogą np. Agnieszki Chylińskiej, która z rasowej rockowej wokalistki,stała się popową,przesłodzoną,laleczką artystką piosenkarką lubiącą Rihannę, i inne jej podobne wynalazki. Taki mały apel do Paolo : rób swoje, i nie słuchaj tego co ci mówią. Graj to co masz w sercu, i tyle.
Pora na 9 część Igoropedii :D. Dziś szkocko-włoski brylant śpiewający rock,folk rock i indie rock. Mowa o Paolo Nutinim. 25-letnim szkockim(z włoskimi korzeniami) artyście, którego charyzmatyczny i oryginalny wokal(mam taką nadzieję) będzie szeroko rozpoznawalny. Paolo urodził się 9 stycznia 1987 r. w szkockim mieście Paisley, znanym bardziej z MŚ w curlingu niż tradycji muzycznych. Jego edukacja, zaczęła się od tego, iż jego ojciec pokazywał mu różnorodną szkocką muzykę. Odkrył w Nutinim talent, zachęcał go do śpiewania. W wieku 16 lat Paolo założył swój zespół. Następnie przeprowadził się do Londynu, i zaczął grać w różnych pubach. Tuż po 18 urodzinach spełniło się jego marzenie. Wytwórnia Atlantic Records zaproponowała mu nagranie płyty. Owocem współpracy jest płyta "These Streets" z 2006 r. wyprodukowany przez Kena Nelsona. Płyta przepleciona jest "surowym" rockowym graniem i bluesowym charakterystycznym wokalem artysty. Jak sam Paolo mówi, jest to płyta biograficzna, z historią jego związków ze starszymi kobietami("Jenny don't be hasty","Rewind"). W pierwszym tygodniu sprzedaży płyta dotarła do 3 miejsca na liście najchętniej kupowanych płyt, z liczbą 35 tyś sztuk(to jednak mało jak na Wlk. Brytanię). Sprzedaż płyt, bardzo wzrosła(o 43% !) w sylwestra 2006, kiedy pod wpływem alkoholu zaśpiewał, a właściwie wybełkotał "Jenny...", zapomniał o refrenie, a na końcu... spadł ze sceny.
Sam Paolo o tym albumie mówi tak :
"To jakby pamiętnik z moich 3 ostatnich lat spędzonych w Londynie. Znajdziemy tam romantyczne kawałki, np. o starszej dziewczynie. Ona miała 23 lata, ja jej powiedziałem, że mam 22 – i uwierzyła mi. Faktycznie miałem wtedy 18 lat. (...) Lubię myśleć, że ludzie słuchający mojej muzyki myślą, że jest wartościowa."
Dyskografia Artysty :
Albumy studyjne:
2006-These Streets
2008- These Streets/Festival edition
2009- Sunny Side up(mój ulubiony jak na razie)
Single:
- Last Request (06'r)
- Jenny Don't be hasty (06'r)
-Rewind (06'r)
-New Shoes (07'r, Paolo śpiewający klimaty reggae, to rzadki widok!)
-Candy(09'r, dotychczas mój ulubiony z singli, perfekcyjny w każdym calu:) )
- Coming Up Easy(09'r)
Paolo, raz wystąpił w Polsce, na tegorocznym Openerze ( żałuję, że nie byłem, następnego koncertu w Polsce nie przepuszczę).
Moja opinia o artyście:
Artysta na pewno godny uwagi. Ma w sobie to co powinien mieć artysta : szczerość, spontaniczność, jest melodyjny, ma słuch absolutny. I niebywale charyzmatyczny wokal. Mam nadzieję, że nie pójdzie drogą np. Agnieszki Chylińskiej, która z rasowej rockowej wokalistki,
niedziela, 9 września 2012
Happysad- Ciepło/Zimno
Przeczytałem na którymś z
muzycznych blogów, że happysad z każdą płytą dojrzewa coraz bardziej. Nie
przychylam się do tej opinii, najbardziej dojrzałą płyta była "Nieprzygoda”.
Pozostałe płyty były lepsze/gorsze ale do poziomu ww. nie docierały. Teraz
dyskografia zespołu zatoczyła Koło. Płyta Ciepło/Zimno ma szansę być najlepszą
dotychczas płytą chłopaków z Skarżyska- Kamiennej.
Na płytę składa się 12 utworów. Jako pierwszy melduje się "Wpuść mnie", utwór ten był również singlem promującym płytę. Utwór wesoły, dwuznaczny, z fajną partią gitar. Brawa za tekst dla Kuby Kawalca. Dobra decyzje zespołu co do mianowania singlem promującym ten utwór .
Drugi w kolejności to utwór tytułowy "ciepło-zimno". Utwór który również mógłby być singlem, skoczny wręcz dyskotekowy. Przebojowa, zgrabna kompozycja, z trochę miałkim tekstem.
Następne w kolejności są "Bez znieczulenia" i "nie będziem płakać". Pierwszy z utworów jest dobry pod względem tekstu, wokalu, a sama kompozycja nie jest w stylu chłopaków, ociera się nawet o klimaty alternatywne. Natomiast "Nie będziem płakać" to przejmujący, piękny utwór, muzycznie bardzo dobry. Z gościnnym udziałem Marceliny. Kompozycja przypomina mi trochę 'Z pamiętnika młodej zielarki". Na płycie na ostatniej pozycji znajduję się również "Nic nie zmieniać", które było już grywane na koncertach.
Pozostałe utwory bez problemów dorównują poziomem pozostałym. W sumie każdy z utworów mógłby spełniać rolę singla promującego płytę.
Podsumowując, dobrze zrobił zespołowi ten obóz kompozycyjny na który wyjechali. Płyta fajna, dopracowana, dobra prawie pod każdym względem. Tekstowo jak zawsze u Kuby- Sinusoida. Fajne teksty przeplata nieco miałkimi i infantylnymi. Ale jest naprawdę w porządku. Dotychczas obok "Nieprzygody" jest najbardziej dojrzałą z płyt happysadu. Chciało by się powiedzieć : Kuba i reszta idźcie tą drogą ;).
Na płytę składa się 12 utworów. Jako pierwszy melduje się "Wpuść mnie", utwór ten był również singlem promującym płytę. Utwór wesoły, dwuznaczny, z fajną partią gitar. Brawa za tekst dla Kuby Kawalca. Dobra decyzje zespołu co do mianowania singlem promującym ten utwór .
Drugi w kolejności to utwór tytułowy "ciepło-zimno". Utwór który również mógłby być singlem, skoczny wręcz dyskotekowy. Przebojowa, zgrabna kompozycja, z trochę miałkim tekstem.
Następne w kolejności są "Bez znieczulenia" i "nie będziem płakać". Pierwszy z utworów jest dobry pod względem tekstu, wokalu, a sama kompozycja nie jest w stylu chłopaków, ociera się nawet o klimaty alternatywne. Natomiast "Nie będziem płakać" to przejmujący, piękny utwór, muzycznie bardzo dobry. Z gościnnym udziałem Marceliny. Kompozycja przypomina mi trochę 'Z pamiętnika młodej zielarki". Na płycie na ostatniej pozycji znajduję się również "Nic nie zmieniać", które było już grywane na koncertach.
Pozostałe utwory bez problemów dorównują poziomem pozostałym. W sumie każdy z utworów mógłby spełniać rolę singla promującego płytę.
Podsumowując, dobrze zrobił zespołowi ten obóz kompozycyjny na który wyjechali. Płyta fajna, dopracowana, dobra prawie pod każdym względem. Tekstowo jak zawsze u Kuby- Sinusoida. Fajne teksty przeplata nieco miałkimi i infantylnymi. Ale jest naprawdę w porządku. Dotychczas obok "Nieprzygody" jest najbardziej dojrzałą z płyt happysadu. Chciało by się powiedzieć : Kuba i reszta idźcie tą drogą ;).
ocena: 8/10
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Elektryczne Gitary- Gold(2000r.) & EZU cz.8
Płyta "Gold" jest jedną z kilku składanek "the best of" zespołu Elektryczne Gitary.
Głos Kuby Sienkiewicza można lubić, albo i nie. Jego głos i maniera śpiewania jest cholernie specyficzna i nie każdemu musi się podobać. Ale jedno zespołowi trzeba oddać- osiągnęli sukces. Większość piosenek jest znana i ceniona. Na płytę "Gold" składa się moim zdaniem 15 najlepszych utworów jakie Sienkiewicz i spółka napisali(wyłączając soundtrack do "Kilera"). Utwory są nagrywane od nowa, więc niekiedy brzmią lepiej niż na pierwotnych płytach. Ogólnie płytę można polecić tym, którzy zaczynają przygodę z zespołem, dla stałych słuchaczy to perełka do kolekcji i tyle.
ogólna ocena 6.4/10
A w EZU dziś.... Maciej Balcar
Maciej Balcar urodził się 1 września 1971r. w Ostrowie Wlkp. Od najmłodszych lat zajmował się muzyką. Jest absolwentem szkoły muzycznej w klasie fortepianu, i Politechniki Wrocławskiej. W młodości grał z wieloma zespołami bluesowymi oraz... punk rockowymi i trashmetalowymi. Pierwsze teksty utworów pomógł mu tworzyć poznany w 96'r. Krzysztof Feussette. Niedługo potem pojawiły się propozycje śpiewania na płycie Roberta Jansona i Roberta Chojnackiego, ale Balcar odrzucił je niemal natychmiast, marząc o śpiewaniu swoich piosenek. Jego marzenie spełniło się w 1998 roku, gdy wydał swoją płytę zatytułowaną "Czarno", na której wystąpili m.in : Bracia Golec i Mateusz Pośpieszalski. Płytę w sumie niezłą, ale niedoszlifowaną, widać na niej że Maciek jest nowicjuszem, nie dał rady również głosowo, jego głos brzmiał jeszcze bardzo dziecinnie, nie do końca czuł to co śpiewa, aczkolwiek tych kompozycji da się słuchać. W 99'r wystąpił gościnnie na jednej z płyt Harlemu. W 2000 r. zaczął występować w musicalu Jezus Christ Superstar, w którym bierze udział do dziś. W 2001 został nowym wokalistą Dżemu, zastępując na wokalu Jacka Dewódzkiego, który przestał dogadywać się z zespołem(aczkolwiek na 30-leciu wystąpił).
Jak się okazało to był strzał w 10. Choć na początku starał się nieudolnie naśladować gesty Ryśka Riedla, w końcu odnalazł swój styl, i dziś mało kto go krytykuje. Dżem pozwolił również Maćkowi "wydorośleć", wreszcie zaczął używać pełnię swojego nieprzeciętnego talentu. Maciek zaczął brzmieć jak rasowy wokalista rockowy. Do 2010 roku zdołał nagrać 2 studyjne płyty z Dżemem, do większości piosenek napisał tekst, do niektórych wraz z zespołem muzykę(aczkolwiek to Beno Otręba nadal jest głównym dostarczycielem muzyki) . Dżem z Maćkiem wydał również 2 płyty LIVE z Woodstocku (2003,2004,2009), płytę z koncertu pamięci Pawła Bergera, oraz z 30 urodzin zespołu(gdzie oprócz Maćka śpiewali też Jacek Dewódzki, i Bastek Riedel. ) Teksty, które Maciek dostarcza Dżemowi są na różnym poziomie( od nieco infantylnego "Gorszego Dnia" do wybitnych "Do kołyski" czy "Partyzanta") .
Maciek równolegle prowadzi również karierę solową. Wydał w 2010 r. drugą płytę, zatytułowaną "Ogień i Woda", na którą składają się w 50% procentach prze aranżowane utwory z jego pierwszej płyty. Nowa aranżacja wyszła utworom na dobre, brzmią lepiej, bardziej rockowo. Na płycie znajduje się również cover utworu Marka Grechuty - "Wolność" oraz 6 utworów premierowych. Płyta wszędzie zbiera znakomite recenzje. Na koncertach Maciek utwory z nowej płyty przeplata udanymi coverami m.in : Pink Floydów(świetne Wish you were here) czy Suzane Vegi. W 2011 r. gościnnnie wystąpił na płycie poświęconej Bogdanowi Łyszkiewiczowi(Chłopcy z placu broni, zmarł w 2001 r. w wypadku), na której nagrał utwór "Nigdy nie zapomnę", który na stałe zagościł w jego repertuarze. Utwór Balcara- "Biały wilk", stał się singlem promującym grę Wiedźmin 2.
Jak widać Maciek jest przykładem że ciężka pracą można dojść do celu, i zrealizować marzenia. Maciek zmienił się jak najbardziej na lepsze od pierwszej płyty, i moim zdaniem jest obok Piotrka Cugowskiego najlepszym męskim głosem rockowym w Polsce. Jego twórczość jest najbardziej warta polecenia
ogólna ocena : 9.5/10
Płyty :
- Czarno (1998r. )
- Ogień i Woda (2010r.)
Głos Kuby Sienkiewicza można lubić, albo i nie. Jego głos i maniera śpiewania jest cholernie specyficzna i nie każdemu musi się podobać. Ale jedno zespołowi trzeba oddać- osiągnęli sukces. Większość piosenek jest znana i ceniona. Na płytę "Gold" składa się moim zdaniem 15 najlepszych utworów jakie Sienkiewicz i spółka napisali(wyłączając soundtrack do "Kilera"). Utwory są nagrywane od nowa, więc niekiedy brzmią lepiej niż na pierwotnych płytach. Ogólnie płytę można polecić tym, którzy zaczynają przygodę z zespołem, dla stałych słuchaczy to perełka do kolekcji i tyle.
ogólna ocena 6.4/10
A w EZU dziś.... Maciej Balcar
Maciej Balcar urodził się 1 września 1971r. w Ostrowie Wlkp. Od najmłodszych lat zajmował się muzyką. Jest absolwentem szkoły muzycznej w klasie fortepianu, i Politechniki Wrocławskiej. W młodości grał z wieloma zespołami bluesowymi oraz... punk rockowymi i trashmetalowymi. Pierwsze teksty utworów pomógł mu tworzyć poznany w 96'r. Krzysztof Feussette. Niedługo potem pojawiły się propozycje śpiewania na płycie Roberta Jansona i Roberta Chojnackiego, ale Balcar odrzucił je niemal natychmiast, marząc o śpiewaniu swoich piosenek. Jego marzenie spełniło się w 1998 roku, gdy wydał swoją płytę zatytułowaną "Czarno", na której wystąpili m.in : Bracia Golec i Mateusz Pośpieszalski. Płytę w sumie niezłą, ale niedoszlifowaną, widać na niej że Maciek jest nowicjuszem, nie dał rady również głosowo, jego głos brzmiał jeszcze bardzo dziecinnie, nie do końca czuł to co śpiewa, aczkolwiek tych kompozycji da się słuchać. W 99'r wystąpił gościnnie na jednej z płyt Harlemu. W 2000 r. zaczął występować w musicalu Jezus Christ Superstar, w którym bierze udział do dziś. W 2001 został nowym wokalistą Dżemu, zastępując na wokalu Jacka Dewódzkiego, który przestał dogadywać się z zespołem(aczkolwiek na 30-leciu wystąpił).
Jak się okazało to był strzał w 10. Choć na początku starał się nieudolnie naśladować gesty Ryśka Riedla, w końcu odnalazł swój styl, i dziś mało kto go krytykuje. Dżem pozwolił również Maćkowi "wydorośleć", wreszcie zaczął używać pełnię swojego nieprzeciętnego talentu. Maciek zaczął brzmieć jak rasowy wokalista rockowy. Do 2010 roku zdołał nagrać 2 studyjne płyty z Dżemem, do większości piosenek napisał tekst, do niektórych wraz z zespołem muzykę(aczkolwiek to Beno Otręba nadal jest głównym dostarczycielem muzyki) . Dżem z Maćkiem wydał również 2 płyty LIVE z Woodstocku (2003,2004,2009), płytę z koncertu pamięci Pawła Bergera, oraz z 30 urodzin zespołu(gdzie oprócz Maćka śpiewali też Jacek Dewódzki, i Bastek Riedel. ) Teksty, które Maciek dostarcza Dżemowi są na różnym poziomie( od nieco infantylnego "Gorszego Dnia" do wybitnych "Do kołyski" czy "Partyzanta") .
Maciek równolegle prowadzi również karierę solową. Wydał w 2010 r. drugą płytę, zatytułowaną "Ogień i Woda", na którą składają się w 50% procentach prze aranżowane utwory z jego pierwszej płyty. Nowa aranżacja wyszła utworom na dobre, brzmią lepiej, bardziej rockowo. Na płycie znajduje się również cover utworu Marka Grechuty - "Wolność" oraz 6 utworów premierowych. Płyta wszędzie zbiera znakomite recenzje. Na koncertach Maciek utwory z nowej płyty przeplata udanymi coverami m.in : Pink Floydów(świetne Wish you were here) czy Suzane Vegi. W 2011 r. gościnnnie wystąpił na płycie poświęconej Bogdanowi Łyszkiewiczowi(Chłopcy z placu broni, zmarł w 2001 r. w wypadku), na której nagrał utwór "Nigdy nie zapomnę", który na stałe zagościł w jego repertuarze. Utwór Balcara- "Biały wilk", stał się singlem promującym grę Wiedźmin 2.
Jak widać Maciek jest przykładem że ciężka pracą można dojść do celu, i zrealizować marzenia. Maciek zmienił się jak najbardziej na lepsze od pierwszej płyty, i moim zdaniem jest obok Piotrka Cugowskiego najlepszym męskim głosem rockowym w Polsce. Jego twórczość jest najbardziej warta polecenia
ogólna ocena : 9.5/10
Płyty :
- Czarno (1998r. )
- Ogień i Woda (2010r.)
- Single
- "Komu bije..." (1998)
- "Czarno" (1998)
- "Moja rozmowa" (1998)
- "Viga" (1998)
- "Czy to widzisz" (+ Koniec Świata) (2000)
- "Do kołyski" (razem z zespołem Dżem) (2004)
- "Ostatnie dni" (+ Seba Riedel i Gonzo) (2008)
- "Nauczyłem się niewiary" (+ Jerzy Styczyński) (2008)
- "Do przodu" (razem z zespołem Dżem) (2010)
- "Partyzant" (razem z zespołem Dżem) (2010)
- "Wolność" cover Marka Grechuty i Anawa (2010)
- "Popiół i diament" (do wiersza Cypriana Kamila Norwida) (2011)
- "Nigdy nie zapomnę" (do płyty Odnalezione piosenki Bogdana Łyszkiewicza) (2011
środa, 1 sierpnia 2012
Happysad- na żywo w studio(2008)
Dla mnie miarą popularności i poziomu muzycznego zespołów są płyty "live" z koncertów. Nie ma miejsca na poprawki, obróbki, trzeba sobie radzić. Happysad sobie poradził, co mnie cieszy, bo jeszcze do niedawna, uważałem że Happysad świetnie brzmi tylko na płycie po wielu obróbkach. Materiał w postaci CD i DVD nagrały został podzczas konrcertu Happysadu w Krakowie. Chłopcy ze Skarżyska-Kamiennej przedstawili swoje the best of podczas koncertu. Wraz z nimi występowała sekcja dęta(wielkie ukłony dla nich,świetną robotę zrobili). Podczas koncertu widać było, to co jest mocą tego zespołu czyli duży luz na scenie, spontaniczność, i świetny kontakt z publicznością. Publiczność(głównie młodzież) szalała pod sceną, równie dobrze to oni mogli wyręczać Kubę Kawalca w śpiewaniu :P. Niektóre są zaaranżowane trochę inaczej niż płycie, co też jest plusem. Ogólnie z Happysadem jest jak z Dżemem, i innymi polskimi kultowymi zespołami rockowymi ( może wyjąwszy Lady Pank, którego koncertów od kilku ładnych lat nie daję rady słuchać, bo strasznie słychać zmęczenie głosu Panasewicza, i koncerty są męczarnią )- żeby zespoły miarodajnie ocenić, trzeba posłuchać ich 2-3 razy na żywo, żeby zrozumieć ich fenomen.
Płyta jest zarówno dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z Happysadem, jak i dla fanów zespołu, dla których płyta będzie kolejną dobrą płytą. Ja osobiście mam nadzieję, że będzie mi dane, kiedyś posłuchać i zobaczyć Happysad w wersji akustycznej.
ogólna ocena :8.7./10
Subskrybuj:
Posty (Atom)